Ponad 200 tys. osób dostanie wezwanie od wojska. Młodzi Polacy nie mają wyboru
Tysiące młodych Polaków wkrótce otworzy skrzynki i znajdzie tam coś, co zmieni ich plany na najbliższe miesiące. Nie będą mogli tego zignorować – decyzja zapadnie sama, zanim zdążą się przygotować.
- Ponad 200 tys. osób dostanie wezwanie od wojska
- Ilu Polaków dostanie list?
- Ważna treść listu
Ponad 200 tys. osób dostanie wezwanie od wojska
Kiedy te pisma trafią do adresatów, wszystko się zmieni. Według rozporządzenia Ministra Obrony Narodowej przygotowanego na rok 2026, wezwania na kwalifikację wojskową zostaną wysłane listownie już w styczniu, a cały proces ruszy 2 lutego i potrwa do końca kwietnia.
Listy nie są opcjonalne, nie są sugestią ani propozycją – są formalnym wezwaniem, które nakłada prawny obowiązek stawienia się przed komisją. Pismo dotyczy szczegółowych procedur, w których uczestniczyć musi każda osoba zawarta w tej grupie, i nie ma znaczenia, jakie są osobiste plany odbiorcy.
Poczta polecona z potwierdzeniem odbioru oznacza, że list nie trafi przypadkowo – adresaci będą musieli go przyjąć i w określonym terminie zgłosić się na komisję lekarską. Brak stawiennictwa nie jest przewidziany jako neutralna decyzja – jest traktowany jako naruszenie obowiązku, z możliwymi konsekwencjami prawnymi.
Nie ma tu swobody wyboru. Niezależnie od tego, czy odbiorca planuje studia, pracę, czy podróż, powinien przygotować się na to wezwanie i stawić się tam, gdzie wskaże pismo. To formalne wezwanie, które uruchamia cały proces – i bez odpowiedzi nie da się go po prostu „zignorować”.
Ilu Polaków dostanie list? Liczby robią wrażenie
Oficjalne dane, które zaczęły pojawiać się wraz z publikacją rozporządzenia dotyczącego kwalifikacji wojskowej 2026, są jednoznaczne: około 235 000 osób ma otrzymać wezwania do udziału w kwalifikacji wojskowej. To ogromna grupa – obejmująca przede wszystkim młodych mężczyzn urodzonych w 2007 roku, którzy w tym roku kończą 19 lat i muszą się stawić przed komisją.
Poza podstawową grupą wiekową, wezwania trafią także do mężczyzn z roczników 2002–2006, którzy dotychczas nie mieli przypisanej kategorii zdolności do służby, a także do osób, które w latach 2024–2025 zostały uznane za czasowo niezdolne i teraz znowu muszą się stawić.
W grupie tej znajdują się również kobiety urodzone w latach 1999–2007, które posiadają kwalifikacje specjalistyczne przydatne w armii lub które kończą naukę w tych kierunkach. Dodatkowo wezwania obejmują osoby, które dobrowolnie zgłosiły się do kwalifikacji, oraz tych, którzy mają nieuregulowany status wojskowy do końca roku, w którym kończą 60 lat – co sprawia, że lista odbiorców jest jeszcze bardziej rozbudowana.
Liczba 235 000 – choć może wydawać się abstrakcyjna – oznacza, że prawie co trzecia osoba z danego rocznika znajdzie się na tej liście i doczeka się oficjalnego wezwania.
Treść listu
Pismo, które trafi do odbiorców, to oficjalne wezwanie na kwalifikację wojskową – nie automatyczne powołanie do służby, ale formalny proces, który obejmuje kilka kluczowych elementów:
- Termin i miejsce – każdy adresat dostanie określoną datę i dokładny adres komisji lekarskiej, przed którą ma się stawić. List zawiera jasno określony termin, zwykle podany z wyprzedzeniem co najmniej 7 dni.
- Instrukcje dotyczące stawienia się – wezwany ma obowiązek pojawić się osobiście i zgłosić gotowość do przeprowadzenia określonych formalności. To nie jest pismo informacyjne – to nakaz procesu, który ma charakter urzędowy.
- Cel całej procedury – komisja ma na celu przeprowadzenie badań lekarskich oraz formalną ocenę stanu zdrowia i przydatności do służby wojskowej. Odbiorcy listu będą poddani ocenie, na podstawie której zostanie im przypisana kategoria zdolności – od A (zdolny do służby) po E (niezdolny).
W dokumencie znajdą się także informacje o konsekwencjach niestawienia się – m.in. możliwość nałożenia grzywny nawet do kilku tysięcy złotych oraz inne środki egzekucyjne, jeśli wezwanie zostanie zignorowane.
Co istotne – samo otrzymanie kategorii zdolności A nie oznacza automatycznego powołania do wojska. To etap formalnej oceny, a decyzja o powołaniu lub ewentualnej służbie dobrowolnej to osobna kwestia.