Potworny wypadek na Mazowszu. Z auta nic nie zostało. Pasażera znaleziono kilka metrów dalej
Ogromny huk w środku nocy, roztrzaskany wrak osobówki i strażacy walczący z czasem, by uratować rannych. W Zagościńcu (powiat wołomiński) doszło do jednego z najpoważniejszych wypadków drogowych ostatnich tygodni — siła uderzenia była tak ogromna, że pasażer został wyrzucony z pojazdu na kilka metrów od miejsca zdarzenia.
- Okoliczności zdarzenia
- W samochodzie było 5 osób!
- Szokujący stan kierowcy
Okoliczności zdarzenia
Do dramatycznego wypadku doszło w nocy z piątku na sobotę – 9/10 stycznia około godziny 1:00 w Zagościńcu, na ulicy 100-lecia w województwie mazowieckim. Według wstępnych ustaleń policji i służb ratowniczych, 21-letni kierowca hondy stracił panowanie nad pojazdem i z dużą prędkością zjechał z jezdni. Samochód najpierw uderzył w ogrodzenie jednej z posesji, a następnie z impetem wbił się w słup energetyczny, co doprowadziło do jego całkowitego zniszczenia.
Strażacy, którzy jako pierwsi dotarli na miejsce, zastali rozbity samochód z roztrzaskanymi elementami w promieniu kilku metrów. Według relacji świadków – „siła uderzenia była tak duża, że jedna z osób wypadła z auta”. To właśnie ona została znaleziona kilka metrów od miejsca, gdzie skończył jazdę samochód.

Na miejscu pracowały liczne zastępy straży pożarnej, policja oraz aż sześć zespołów ratownictwa medycznego. Ruch na ulicy 100-lecia był wówczas częściowo zablokowany, a ratownicy musieli zabezpieczyć teren i udzielić pomocy poszkodowanym. Dokładne przyczyny wypadku oraz okoliczności zdarzenia bada teraz policja.
W samochodzie było 5 osób!
W samochodzie podróżowało łącznie pięć młodych osób. Wszystkie odniosły obrażenia w wyniku potężnej siły uderzenia. Dwie z nich zostały ciężko ranne i wymagały natychmiastowej interwencji medycznej. Poszkodowani zostali przewiezieni do szpitali, gdzie pozostają pod opieką lekarzy.
Według relacji ratowników i świadków, jeden z pasażerów wypadł z pojazdu na kilka metrów od auta. Jego stan był poważny – znaleziony na jezdni, z dala od rozbitego pojazdu, wymagał szybkiej pomocy medycznej. Służby natychmiast udzieliły mu pierwszej pomocy, a następnie przetransportowały do szpitala.
Jak dotąd nie ma informacji o ofiarach śmiertelnych w tym wypadku – mimo dramatycznej sceny i ogromnych zniszczeń. Policja oraz ratownicy medyczni na miejscu zadbali, by jak najwięcej osób otrzymało pomoc i trafiło pod opiekę specjalistów. Określenie pełnego obrazu obrażeń i rokowań poszkodowanych należy do lekarzy.
Szokujący stan kierowcy
Po przebadaniu 21-letniego kierowcy hondy alkomatem na miejscu wypadku okazało się, że był pod wpływem alkoholu – „wydmuchał ponad promil”. Taki wynik wskazuje na to, że prowadził pojazd w stanie wyraźnie odbiegającym od normy, co mogło mieć kluczowy wpływ na tragedię na drodze.
Jego stan zdrowia po wypadku był poważny, ale policja nie informuje na razie o zagrożeniu życia. Kierowca z obrażeniami trafił do szpitala, gdzie aktualnie przebywa pod opieką medyczną. Jego działania będą także przedmiotem postępowania prowadzonego przez funkcjonariuszy – tożsamość i dokładne okoliczności zdarzenia będą ustalane w toku śledztwa.
Na miejscu znaleziono także pozostawiony na jezdni but jednej z poszkodowanych osób oraz butelkę wyglądającą jak po alkoholu, co dodatkowo ilustruje dramatyzm sytuacji i możliwy wpływ alkoholu na zdarzenie.