Pożar bloku, w mieszkaniu cała rodzina. Ranne również dzieci.
Spokojna noc w jednym z łódzkich osiedli została nagle przerwana przez zdarzenie, które wymagało natychmiastowej interwencji straży pożarnej, ratowników medycznych i policji. Akcja była trudna, a sytuacja mieszkańców – bardzo poważna.
- Jak przebiegała nocna akcja ratunkowa?
- Kto ucierpiał i jakiej pomocy udzielono?
- Co mogło doprowadzić do niebezpiecznego zdarzenia?
Alarm tuż przed północą. Płonące mieszkanie w budynku wielorodzinnym
Zgłoszenie o pożarze wpłynęło do służb ratunkowych kilka minut przed północą. Ogień pojawił się w jednym z mieszkań na parterze bloku przy ulicy Kusocińskiego w Łodzi. Na miejsce natychmiast skierowano kilka zastępów Państwowej Straży Pożarnej.
Już po przybyciu pierwszych jednostek było jasne, że sytuacja jest poważna. Z mieszkania wydobywał się gęsty dym, a część lokatorów zdążyła samodzielnie opuścić budynek. Strażacy otrzymali jednak informację, że wewnątrz mogą znajdować się jeszcze osoby, w tym dzieci. To znacząco zmieniło charakter działań i wymusiło natychmiastową akcję ratunkową.

Dramatyczna ewakuacja i walka z czasem
W trakcie akcji okazało się, że jedna z osób dorosłych zdołała wynieść dziecko z zadymionego lokalu i przekazać je w bezpieczne miejsce. W mieszkaniu pozostała jednak kobieta z drugim dzieckiem, które schroniły się na balkonie.
Ewakuacja była wyjątkowo trudna, ponieważ balkon zabezpieczony był metalowymi kratami. Strażacy musieli użyć specjalistycznego sprzętu hydraulicznego, aby je usunąć. Równocześnie inne roty gaśnicze prowadziły działania wewnątrz mieszkania, starając się opanować ogień i zapobiec jego rozprzestrzenieniu się na kolejne lokale oraz klatkę schodową.
Cała akcja trwała ponad półtorej godziny. Po ugaszeniu pożaru strażacy dokładnie sprawdzili pogorzelisko, aby wykluczyć obecność ukrytych zarzewi ognia i upewnić się, że nikt nie pozostał w środku.
Poszkodowani, pomoc medyczna i możliwe przyczyny pożaru
W wyniku zdarzenia poszkodowane zostały cztery osoby. Dorosły mężczyzna doznał obrażeń i wymagał pomocy medycznej na miejscu. Kobieta oraz dwoje dzieci zostali przewiezieni do szpitala na dalsze badania, głównie pod kątem ewentualnego zatrucia dymem i tlenkiem węgla.
Na miejscu pracowały zespoły ratownictwa medycznego, które natychmiast zajęły się poszkodowanymi. Ich szybka reakcja miała kluczowe znaczenie, ponieważ w takich sytuacjach największym zagrożeniem jest nie tylko ogień, ale również toksyczne gazy powstające podczas pożaru.
Wstępne ustalenia wskazują, że przyczyną zdarzenia mogła być awaria instalacji elektrycznej. Dokładne okoliczności pożaru będą jednak wyjaśniane przez policję oraz biegłych z zakresu pożarnictwa, którzy przeprowadzą szczegółowe oględziny miejsca zdarzenia.
