Pożar hali pod Poznaniem. W akcji 50 zastępów straży. Szokujące, co znajdowało się w środku
Gigantyczna hala magazynowa w Tarnowie Podgórnym pod Poznaniem stanęła w ogniu — nad okolicą unosi się gęsty, czarny dym, a do walki z żywiołem rzucono dziesiątki zastępów straży pożarnej. Skala pożaru była ogromna, a to, co było w środku, sprawia, że akcja gaśnicza to prawdziwy wyścig z czasem.
- Okoliczności i przebieg akcji gaśniczej
- Co znajdowało się w środku i jakie to miało znaczenie dla akcji?
- Możliwe przyczyny pożaru
Okoliczności i przebieg akcji gaśniczej
Zgłoszenie o pożarze wpłynęło do dyżurnych służb wczesnym rankiem, co natychmiast uruchomiło szeroko zakrojoną akcję ratowniczą. Strażacy z wielkopolskiej Państwowej Straży Pożarnej oraz Ochotniczych Straży Pożarnych ruszyli do walki z żywiołem, doprowadzając do mobilizacji blisko 50 zastępów ratowniczych z całego regionu.
Problemem podczas akcji były nie tylko rozmiary pożaru, ale również pogoda — ujemne temperatury, które powodowały zamarzanie wody na powierzchniach i sprzęcie, utrudniając strażakom prowadzenie skutecznych działań. Strażacy musieli korzystać m.in. z podnośników i drabin oraz ciężkiego sprzętu, a działania często prowadzono z zewnętrznej strony budynku ze względu na ryzyko zawalenia się konstrukcji hali.
W trakcie działań udało się obronić część biurową budynku oraz kilka naczep zaparkowanych przy obiekcie, choć konstrukcja stalowa hali została poważnie uszkodzona i utraciła nośność. Obecnie służby prowadzą działania rozbiórkowe, aby dotrzeć do ewentualnych zarzewi ognia wewnątrz obiektu i ostatecznie zakończyć akcję gaśniczą.
W związku z pożarem w okolicach Poznania wysłano również alerty do mieszkańców, apelując o zamknięcie okien i ograniczenie przebywania na zewnątrz z uwagi na intensywne zadymienie.
Co znajdowało się w środku i jakie to miało znaczenie dla akcji?
Dramatyczna skala pożaru wynika w dużej mierze z zawartości wnętrza hali — obiekt był w całości zatowarowany aż po sufit, co znacząco utrudniało działania strażaków. Jak przekazał mł. asp. Marcin Tecław z poznańskiej straży, w hali składowano przede wszystkim paczki firmy spedycyjnej, które miały być przepakowywane i dystrybuowane. Towary były ułożone gęsto i wysoko, co sprawiało, że ogień miał ogromne ilości materiałów palnych do podtrzymywania się.
Wewnątrz znajdowały się również wózki widłowe oraz butle z gazem propan-butan, które stanowiły szczególne zagrożenie dla ratowników — butle mogły eksplodować pod wpływem ognia, co wymagało od strażaków dodatkowej ostrożności i specjalnych technik gaśniczych.
Obecność takiego wyposażenia oraz składowanych ładunków sprawiła, że pożar miał bardzo dynamiczny charakter. Ogień rozprzestrzeniał się błyskawicznie przez olbrzymie magazyny towarów, co znacząco zwiększało ilość dymu i temperaturę wewnątrz hali. Ratownicy musieli więc operować zewnętrznie i na odległość, unikając wchodzenia w strefy bezpośredniego zagrożenia zawaleniem.
Możliwe przyczyny pożaru
Na tym etapie oficjalne przyczyny pożaru nie zostały jeszcze potwierdzone przez służby. Strażacy i biegli prowadzą rozpoznanie i analizę miejsca zdarzenia, aby ustalić, co mogło zapoczątkować ogień. W takich przypadkach najczęściej badane są m.in.:
- potencjalne wadliwe instalacje elektryczne w obrębie hali,
- nieprawidłowości w procesach logistycznych lub magazynowaniu towarów,
- przypadki samozapłonu lub iskier pochodzących od sprzętu mechanicznego jak wózki widłowe,
- oraz czynnik ludzki — tj. niezamierzone rozpalanie ognia lub niewłaściwe obchodzenie się z materiałami palnymi.
Warto podkreślić, że dopóki nie zostaną przeprowadzone szczegółowe oględziny i analizy techniczne, żadne z tych scenariuszy nie jest potwierdzone. Śledczy zbierają dowody i rozmawiają z pracownikami obiektu oraz służbami ratowniczymi obecnymi na miejscu, aby jak najdokładniej odtworzyć przebieg zdarzeń.
Straż pożarna oraz organy ścigania zapowiedziały, że w najbliższych dniach zostaną wydane kolejne komunikaty w sprawie ustalenia przyczyn pożaru oraz ewentualnych konsekwencji prawnych.