Pożar na Placu Zamkowym w Warszawie. Fajerwerki prawie zniszczyły świąteczny symbol
Tłumy zgromadzone pod Zamkiem Królewskim z przerażeniem patrzyły, jak nad jednym z najważniejszych symboli stolicy zaczynają unosić się kłęby gęstego dymu. Służby ratunkowe musiały podjąć błyskawiczną walkę z czasem, by powstrzymać żywioł w miejscu wypełnionym ludźmi.
Nocny alarm pod Zamkiem Królewskim
Noc sylwestrowa z 2025 na 2026 rok przyciągnęła na Stare Miasto tysiące warszawiaków i turystów, którzy wspólnie witali Nowy Rok. Atmosfera radosnego świętowania została jednak gwałtownie przerwana dokładnie 18 minut po północy. To właśnie wtedy do Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej wpłynęło dramatyczne zgłoszenie o ogniu pojawiającym się na szczycie imponującej, 27-metrowej dekoracji miejskiej.
Sytuacja była o tyle groźna, że w pobliżu znajdowały się ogromne grupy ludzi, a wysoka konstrukcja mogła stanowić śmiertelne zagrożenie w przypadku gwałtownego rozprzestrzenienia się żywiołu. Na miejsce natychmiast zadysponowano dwa zastępy straży pożarnej. Ratownicy musieli wykazać się ogromną sprawnością, przedzierając się przez bawiący się tłum, by jak najszybciej dotrzeć pod Zamek Królewski i rozpocząć akcję gaśniczą.
Błyskawiczna akcja i ratowanie iluminacji
Zanim strażacy rozwinęli węże, kluczową decyzję podjął pracownik dyżurny Zamku Królewskiego. Widząc, co się dzieje, natychmiast odciął zasilanie od miejskiej choinki, eliminując ryzyko groźnego zwarcia instalacji elektrycznej. Było to zadanie wymagające precyzji, biorąc pod uwagę, że drzewko wyposażone jest w ponad 40 tysięcy nowoczesnych diod LED RGB, połączonych skomplikowaną siecią przewodów ukrytych pod poszyciem.
Po dotarciu pod samą konstrukcję, strażacy potwierdzili zaprószenie ognia na samym czubku drzewka. Podano jeden prąd wody, co okazało się wystarczające, by zdusić tlące się elementy. Dzięki temu, że interwencja nastąpiła niemal natychmiast po pojawieniu się pierwszych iskier, 27-metrowa konstrukcja nie doznała poważnych uszkodzeń strukturalnych. Choć całe zajście wyglądało niezwykle groźnie, strażakom udało się zlikwidować pożar w zarodku, a co najważniejsze – w wyniku zdarzenia nikt nie odniósł obrażeń.
Finał świętowania pod nadzorem policji
Gdy ogień został ugaszony, do pracy przystąpili funkcjonariusze stołecznej policji, którzy zabezpieczali teren wokół instalacji. Wstępne oględziny i relacje świadków pozwoliły szybko ustalić bezpośrednią przyczynę incydentu. Wszystko wskazuje na to, że winne były wystrzały petard i fajerwerków, które lądowały na czubku choinki, doprowadzając do zapłonu nowoczesnych materiałów, z których wykonane są ozdoby. Mimo corocznych apeli o ostrożność, niekontrolowana pirotechnika po raz kolejny stała się źródłem niebezpieczeństwa w gęstej zabudowie Starego Miasta.
Incydent ten postawił pod znakiem zapytania dalsze funkcjonowanie iluminacji w tegorocznym sezonie, jednak szybka interwencja sprawiła, że drzewko ocalało. Choinka na Placu Zamkowym to nowoczesna, energooszczędna konstrukcja, która zgodnie z planem ma cieszyć oczy mieszkańców aż do połowy lutego 2026 roku. Pożar na szczęście nie wpłynął na harmonogram działania miejskich ozdób, choć służby zapowiadają wyciągnięcie surowych wniosków z tego zdarzenia, by przyszłoroczne powitanie Nowego Roku było bezpieczniejsze dla miejskiej infrastruktury i uczestników zabawy.