Pożar wielkiej hali w regionie. W środku było ponad 100 osób. Są informacje ws poszkodowanych
Gęsty, czarny dym w kilka minut spowił ogromną halę produkcyjną, a w środku wciąż znajdowały się dziesiątki pracowników. W zakładzie mogło przebywać ponad 100 osób, gdy wybuchł pożar. Rozpoczęła się nerwowa ewakuacja i dramatyczna walka strażaków z szybko rozprzestrzeniającym się ogniem, a służby sprawdzają informacje o ewentualnych poszkodowanych.
- Wstrząsające okoliczności zdarzenia
- Pilny komunikat strażaków
- Jest informacja ws. poszkodowanych
Wstrząsające okoliczności zdarzenia
Pożar w wielkiej hali produkcyjnej w Surochowie wybuchł w godzinach popołudniowych – w momencie, gdy większość załogi mogła jeszcze przebywać na terenie zakładu. Pożar objął znaczną część przestrzeni wewnętrznej zakładu, co na początku stwarzało ogromne niebezpieczeństwo dla osób znajdujących się w środku oraz trudne warunki dla ratowników.
Według pierwszych relacji ogień pojawił się w jednym z ciągów produkcyjnych zakładu i natychmiast zaczął rozprzestrzeniać się po całej konstrukcji hali. W krótkim czasie do akcji wkroczyły jednostki strażackie, jednak intensywne zadymienie i wysokie temperatury sprawiły, że widoczność była bardzo ograniczona, a prace ratownicze – niezwykle utrudnione. Dodatkowym problemem była obecność sprzętu oraz materiałów produkcyjnych w środku hali – łatwopalne elementy mogły przyczyniać się do szybszego rozwoju ognia.
Mieszkańcy okolicznych miejscowości natychmiast zauważyli gęsty dym unoszący się nad zakładem i poinformowali służby. Służby ratownicze apelowały także o zachowanie ostrożności i zamknięcie okien w budynkach mieszkalnych, aby ograniczyć wpływ zadymienia na lokalną społeczność. Do momentu publikacji nie poinformowano jeszcze o oficjalnej liczbie pracowników, którzy mogli znajdować się wewnątrz w chwili wybuchu pożaru.
Pilny komunikat strażaków
W walce z żywiołem zaangażowano 6 zastępów Państwowej Straży Pożarnej, w których siły wchodziło łącznie około 25 strażaków – jak przekazały lokalne służby ratownicze. To właśnie te jednostki miały pełnić kluczową rolę w gaszeniu ognia, zabezpieczeniu terenu oraz udzielaniu wsparcia ewakuowanym pracownikom.
Działania gaśnicze prowadzone były z najwyższą uwagą i determinacją. Ratownicy musieli nie tylko ograniczyć rozprzestrzenianie się płomieni, ale także – w miarę możliwości – dotrzeć do wszystkich zakamarków ogarniętych ogniem, aby wyeliminować wszelkie źródła ponownego zapłonu. Intensywne zadymienie, wysokie temperatury oraz konstrukcja hali sprawiły, że akcja była bardzo wymagająca nawet dla wyszkolonych strażaków.
Zapaliły się odpady poprodukcyjne w tym zakładzie. Akcję gaśniczą, jeszcze przed przyjazdem strażaków, rozpoczęli pracownicy. Cała akcja strażaków trwała około godziny, wzięło w niej udział 25 strażaków z 6 zastępów straży pożarnej - 3 z PSP oraz 3 OSP. Było zagrożenie, że ogień rozprzestrzeni się na główny budynek zakładu, jednak dzięki działaniom samych pracowników oraz strażaków na szczęście tak się nie stało, ogień udało się szybko opanować - przekazał nam st. bryg. Waldemar Czernysz - oficer prasowy KP PSP w Jarosławiu.
Strażacy używali specjalistycznego sprzętu, w tym aparatów ochrony dróg oddechowych, prądów wody i piany gaśniczej, aby opanować zarówno ognisko pożaru, jak i zapobiec jego dalszemu rozwojowi. Ich działania koncentrowały się na izolowaniu ognia w jednym segmencie budynku i stopniowym „wyciszaniu” płomieni, a także ochładzaniu konstrukcji, aby zmniejszyć ryzyko zawalenia się elementów nośnych hali.
Po kilku godzinach ciężkiej walki ogień został częściowo opanowany, co pozwoliło na kontynuowanie działań w sposób bardziej kontrolowany i skoncentrowany. Strażacy pozostali na miejscu, doprowadzając do całkowitego ugaszenia ognia oraz sprawdzając, czy nie doszło do kolejnych zarzewi ognia wewnątrz obiektu.
Jest informacja ws. poszkodowanych
Na tym etapie nie ma potwierdzonych informacji o osobach poważnie poszkodowanych w wyniku pożaru, jednak sytuacja nadal jest monitorowana przez służby ratunkowe. W mediach lokalnych pojawiły się pierwsze komunikaty, że do tej pory nie przekazano oficjalnych danych na temat rannych czy hospitalizowanych pracowników – co wskazuje, że ewentualne obrażenia mogły być nieliczne lub obejmować przypadki lekkiego zatrucia dymem lub niegroźnych urazów.
Służby apelowały do okolicznych mieszkańców o zachowanie ostrożności wskutek zadymienia spowodowanego pożarem, a także o zamknięcie okien i drzwi we własnych domach. Ratownicy prowadzili również wstępne rozpoznanie sytuacji pod kątem osób, które mogły pozostać w obiekcie – jednak jak na razie nie potwierdzono oficjalnej liczby poszkodowanych.
Rodziny i bliscy pracowników zakładu czekają na dokładne informacje od służb, a lokalne władze obiecują pełne i transparentne przekazanie danych, gdy tylko zostaną one zweryfikowane przez odpowiednie służby. W tej chwili głównym celem pozostaje zakończenie akcji ratunkowej oraz zapewnienie bezpieczeństwa wszystkich osób przebywających w rejonie pożaru.