Rosja uderza w Nawrockiego. Nieprawdopodobne, co mu zarzucili!
Są miejsca, w których każde słowo waży więcej niż gdziekolwiek indziej. Gdy padają tam publiczne deklaracje, nie pozostają one jedynie elementem ceremonii – stają się komunikatem skierowanym do świata. Ostatnie wydarzenia pokazały, że nawet pamięć o największej tragedii XX wieku nie jest wolna od sporów, które wykraczają daleko poza przeszłość.
- Przemówienie, które podzieliło narracje
- Reakcja Moskwy i wojna na interpretacje
- Dlaczego Auschwitz znów znalazło się w centrum polityki?
Przemówienie, które podzieliło narracje o II wojnie światowej
Międzynarodowe uroczystości rocznicowe w byłym niemieckim nazistowskim obozie Auschwitz-Birkenau od lat są nie tylko wydarzeniem o charakterze memorialnym, ale także przestrzenią konfrontacji różnych wizji historii. Tegoroczne obchody po raz kolejny pokazały, jak głębokie są podziały w ocenie wydarzeń sprzed ponad ośmiu dekad.
Wystąpienie prezydenta Karola Nawrockiego zostało osadzone w tonie powagi i refleksji, właściwej dla miejsca naznaczonego cierpieniem setek tysięcy ofiar. Głowa państwa oddała hołd zamordowanym i ocalałym, przypominając o symbolicznym znaczeniu stycznia 1945 roku. Jednocześnie w przemówieniu pojawił się wątek, który od lat pozostaje jednym z najbardziej drażliwych punktów w relacjach Polski z Rosją – kwestia roli Związku Radzieckiego w czasie i po zakończeniu II wojny światowej.
Dzisiaj Auschwitz jest symbolem i dowodem bestialstwa, barbarzyństwa, narodowo–socjalistycznej ideologii, która znalazła swój dom w konkretnym państwie czyli w Niemczech. Ale jest także symbolem pewnej obojętności wobec śmierci niewinnych – mówił prezydent.
Prezydent zwrócił uwagę na historyczny paradoks: moment zakończenia funkcjonowania obozu zagłady nie oznaczał dla regionu początku pełnej wolności. W jego słowach wybrzmiała teza o dwóch totalitaryzmach, które w różnym czasie, ale z podobną brutalnością, decydowały o losach Europy Środkowo-Wschodniej. To spojrzenie, głęboko zakorzenione w polskim doświadczeniu historycznym, pozostaje sprzeczne z narracją utrwaloną w rosyjskiej polityce pamięci.
To Hitler razem ze Stalinem rozpoczęli II wojnę światową. Była to twarz tego samego Sowieta, który po roku 1945 dalej mordował przedstawicieli państw Europy Środkowej i Wschodniej, mordował także Polaków, którzy pragnęli wolności i niepodległości – dodał prezydent.

Ostra odpowiedź Kremla. Historia jako narzędzie presji
Reakcja ze strony Moskwy była szybka i jednoznaczna. Przedstawiciele rosyjskiej dyplomacji uznali wystąpienie polskiego prezydenta za próbę zakwestionowania oficjalnej wersji wydarzeń, którą Federacja Rosyjska konsekwentnie promuje na arenie międzynarodowej. W komunikatach pojawiły się oskarżenia o manipulowanie faktami oraz podważanie wkładu Armii Czerwonej w pokonanie nazistowskich Niemiec.
Rosyjska narracja od lat opiera się na jednoznacznym obrazie ZSRR jako wyzwoliciela Europy i strażnika pamięci o zwycięstwie nad faszyzmem. Każda próba rozszerzenia tej perspektywy o kwestie paktu Ribbentrop-Mołotow, powojennej dominacji sowieckiej czy represji wobec narodów regionu traktowana jest jako atak polityczny, a nie element debaty historycznej.
Karol Nawrocki minął się z prawdą i powtórzył fałszywe twierdzenie, że Związek Radziecki ponosi odpowiedzialność za wybuch II wojny światowej, co ostatecznie doprowadziło do Holokaustu - stwierdziła na Telegramie rzeczniczka rosyjskiego MSZ Maria Zacharowa.
Szczególne emocje wzbudziły sugestie kierowane pod adresem polskich władz, by opierały swoje stanowisko na interpretacjach prezentowanych przez rosyjskie przywództwo. Dla Warszawy takie oczekiwania są nie do przyjęcia – oznaczałyby rezygnację z własnej narracji opartej na doświadczeniach okupacji, podwójnego zniewolenia i długiej drogi do odzyskania suwerenności. Spór szybko przestał dotyczyć wyłącznie przeszłości, stając się elementem szerszej konfrontacji politycznej i informacyjnej.
Auschwitz jako symbol i stawka w sporze o przyszłość Europy
Nieprzypadkowo centrum tej debaty stało się właśnie Auschwitz – miejsce, które dla świata jest synonimem Holokaustu, a dla Polski także symbolem niemieckiej okupacji i późniejszych konsekwencji geopolitycznych wojny. Każda próba reinterpretacji historii w tym kontekście natychmiast rezonuje międzynarodowo.
Dla Rosji utrzymanie dominującej narracji o II wojnie światowej ma znaczenie fundamentalne. Jest ona jednym z filarów tożsamości państwowej i narzędziem legitymizacji współczesnej polityki. Podważenie tej opowieści, zwłaszcza przez państwa Europy Środkowo-Wschodniej, oznacza zagrożenie dla monopolu interpretacyjnego Kremla.
Z perspektywy Polski sprawa ma wymiar egzystencjalny. Chodzi o prawo do opowiadania własnej historii – historii narodu, który znalazł się pomiędzy dwoma totalitaryzmami i zapłacił za to ogromną cenę. W tym sensie spór nie dotyczy wyłącznie przeszłości, lecz także przyszłości europejskiej debaty o pamięci, odpowiedzialności i suwerenności.
Ostatecznie konflikt wokół przemówienia w Auschwitz pokazuje, że historia nie jest zamkniętym rozdziałem. Wciąż bywa wykorzystywana jako narzędzie wpływu, presji i politycznego przekazu. Miejsca pamięci stają się areną starć narracyjnych, a pytanie o to, kto ma prawo mówić o przeszłości, pozostaje jednym z najważniejszych wyzwań współczesnej Europy.
