Skandal w PIS. Kaczyński nie wytrzymał. Opublikował szokujący wpis
Jarosław Kaczyński nie wytrzymał. Po ostrej kłótni między partyjnymi kolegami padły słowa, które wstrząsnęły zapleczem PiS. Każdy, kto zabierze głos w „szkodliwej dyskusji”, ma zostać zawieszony. – To będzie miało wpływ na polityczną przyszłość – ostrzegł prezes.
Ostra wymiana ciosów w obozie PiS
Wszystko zaczęło się od publicznej sprzeczki między Ryszard Terlecki a Sebastian Kaleta. Ich wymiana zdań szybko przeniosła się do mediów społecznościowych i nabrała wyjątkowo ostrego tonu. W konflikt zaczęli włączać się kolejni politycy Prawa i Sprawiedliwości, a atmosfera w partii zrobiła się wyjątkowo napięta.
Głos w sprawie zabrał także były premier Mateusz Morawiecki, co tylko dolało oliwy do ognia. Publiczne pranie brudów wywołało falę komentarzy i spekulacji o możliwym głębszym kryzysie w ugrupowaniu.
Dla wyborców to kolejny sygnał, że w największej partii opozycyjnej wrze. Dla władz – wyraźne zagrożenie dla wizerunku i jedności.
Prezes stawia ultimatum
W końcu głos zabrał sam prezes Jarosław Kaczyński. W opublikowanym w serwisie X oświadczeniu nie pozostawił złudzeń.
„Każdy, kto zabierze w tej szkodliwej dyskusji głos, niezależnie od zasług i partyjnej pozycji, zostanie zawieszony w prawach członka PiS” – napisał.
To jasny sygnał: koniec z publicznymi sporami. Kaczyński podkreślił, że takie zachowania „skrajnie szkodzą Polsce i PiS” oraz będą miały „oczywisty wpływ na polityczną przyszłość” zaangażowanych.
W partii mówi się, że to jedna z najmocniejszych dyscyplinujących deklaracji w ostatnich miesiącach. Prezes nie różnicuje winnych – groźba dotyczy wszystkich, bez względu na staż, funkcję czy dotychczasowe zasługi.
Polityczne konsekwencje mogą być poważne
Zawieszenie w prawach członka partii to nie tylko symboliczna kara. W praktyce może oznaczać utratę wpływów, miejsca na listach wyborczych czy funkcji w strukturach. W kontekście nadchodzących politycznych rozstrzygnięć to wyjątkowo dotkliwa sankcja.
Czy ultimatum prezesa uspokoi sytuację? Na razie wielu polityków zamilkło. W kuluarach mówi się jednak, że konflikt ma głębsze podłoże i może jeszcze powrócić.
Jedno jest pewne – sygnał z góry był jednoznaczny. W obozie PiS kończy się czas publicznych sporów. Teraz liczy się lojalność i dyscyplina. A ci, którzy się nie podporządkują, mogą zapłacić wysoką cenę.