Skandal w Urzędzie! Wpadł w szał. O tej sytuacji huczy cała Polska
Nikt nie spodziewał się, że zwykły dzień pracy przerodzi się w sytuację, o której mówi dziś cała Polska. Chwile napięcia, strachu i chaosu sprawiły, że interwencja służb była nieunikniona, a sprawa błyskawicznie trafiła na nagłówki mediów. To zdarzenie na długo pozostanie w pamięci świadków.
- Okoliczności zajścia
- Co zrobił petent?
- Co grozi agresorowi?
Okoliczności zajścia
Do dramatycznego incydentu doszło w sali referatu lokalowego w Urzędzie Miasta przy ul. Józefa Piłsudskiego w Legionowie. Według relacji świadków oraz informacji zebranych przez reporterów, mężczyzna wszedł do urzędu w godzinach popołudniowych i od razu skierował się do wydziału zajmującego się przydziałem mieszkań komunalnych. Chciał natychmiastowego przyznania lokalu – czego natomiast nie przewidują obowiązujące zasady i procedury.
Podczas tłumaczenia mu wymogów formalnych urzędniczka starała się wyjaśnić dalsze kroki, które musi spełnić, aby jego wniosek mógł zostać rozpatrzony. Te jednak nie przekonały mężczyzny. W pewnym momencie rozmowa przerodziła się w eskalację napięcia: petent wpadł w szał, stał się wulgarny, agresywny i zaczął grozić urzędnikom. Zgodnie z relacjami personelu, zachowanie mężczyzny było tak gwałtowne, że urzędniczka musiała wezwać koleżanki, a następnie służby mundurowe.
W zaledwie kilka minut od zgłoszenia na miejsce dotarła policja oraz straż miejska. Funkcjonariusze, choć działania utrudniał stan nietrzeźwości agresora, szybko obezwładnili go i przewieźli na komendę policji w celu wyjaśnienia wszystkich okoliczności zdarzenia.
Co zrobił petent?
Agresywny mężczyzna nie tylko wdał się w awanturę słowną, ale przeszedł do czynów, których skutki mogły być znacznie poważniejsze. Jak relacjonują świadkowie oraz policja – petent zaczął rzucać przedmiotami znajdującymi się na biurkach, przewracał meble, a nawet przewrócił całą szafę. Jego zachowanie było na tyle gwałtowne, że personel urzędu poczuł się zagrożony, co doprowadziło do wezwania wsparcia.
Przerażeni pracownicy nie byli w stanie sami opanować sytuacji, a agresor nadal kontynuował swoje zachowanie mimo rozpoczynającej się interwencji. Według informacji uzyskanych od mł. asp. Bartłomieja Śniadały z Komendy Stołecznej Policji, mężczyzna w organizmie miał ponad promil alkoholu, co znacząco mogło wpłynąć na brak kontroli nad emocjami i zachowaniem. Dodatkowo znieważał nie tylko urzędników, ale też interweniujących funkcjonariuszy.
Nietrzeźwy mężczyzna wtargnął do referatu zajmującego sie przydziałem mieszkań komunalnych. Pan zażądał od pracownika natychmiastowego przyznania mieszkania. Pytał "gdzie jest moje mieszkanie?". Ubliżał pracownikom i niszczył wyposażenie. Na miejsce została wezwana policja i straż miejska. Sprawa jest w toku — poinformowała Monika Jakubiak-Rososzczuk z Urzędu Miasta Legionowo.
Całość zajścia wyglądała niczym ze złowrogiego filmu — elementy biurowe fruwały po pomieszczeniu, a sam urzędnik relacjonował, że mężczyzna pytał w pewnym momencie „gdzie jest moje mieszkanie?” w sposób napastliwy i wulgarny, ignorując jakiekolwiek zasady i argumenty proceduralne.
Co grozi agresorowi?
Po przewiezieniu na komendę policji sprawa agresywnego petenta trafi pod lupę organów ścigania i prokuratury. Już teraz wiadomo, że urzędnicy złożyli oficjalne zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa wobec mężczyzny, co może skutkować poważnymi konsekwencjami prawnymi.
Zniszczenie mienia publicznego, groźby wobec pracowników oraz znieważenie funkcjonariuszy może zostać zakwalifikowane jako czyny zagrożone przez polskie prawo karne. Obejmują one m.in. uszkodzenie mienia, naruszenie nietykalności cielesnej lub znieważenie osoby pełniącej obowiązki publiczne, oraz zakłócenie porządku publicznego. W przypadku uznania winy, sprawca może spodziewać się kar grzywny, ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności, w zależności od rozmiaru szkód i kwalifikacji czynów.
Dodatkowo stan nietrzeźwości podczas popełnienia tych przestępstw zazwyczaj działa na niekorzyść sprawcy i może zostać uznany za okoliczność obciążającą. Teraz prokuratura będzie analizowała również motywację, stan psychiczny oraz ewentualną recydywę, zanim formalnie postawi zarzuty.