Śmigłowiec wylądował na środku ulicy w Krakowie. Dramatyczna walka o życie 14-latki. Tragiczny finał akcji
Huk wirników postawił na nogi całe osiedle. W środowy poranek mieszkańcy ul. Armii Krajowej w Krakowie przecierali oczy ze zdumienia, gdy na środku jezdni wylądował śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Chwilę później stało się jasne, że służby walczą o życie 14-letniej dziewczynki. Niestety, tej walki nie udało się wygrać.
- Śmigłowiec na środku ulicy. Sparaliżowany ruch w Krakowie
- Dramat w jednym z mieszkań. Potwierdzono obecność czadu
- 14-latka nie żyje. Cichy zabójca znów zebrał tragiczne żniwo
Śmigłowiec na środku ulicy. Sparaliżowany ruch w Krakowie
Do tragedii doszło w środę, 11 lutego 2026 roku, we wczesnych godzinach porannych. Mieszkańców bloku przy ulicy Armii Krajowej obudził potężny hałas. To śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego lądował bezpośrednio na jezdni. Sytuacja była na tyle poważna, że zdecydowano się na tak dramatyczny krok.
Na miejscu natychmiast pojawiły się kolejne służby: naziemny zespół ratownictwa medycznego, dwa zastępy straży pożarnej z Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej nr 3 w Krakowie oraz liczne patrole policji. Mundurowi całkowicie zablokowali ruch na ulicy Armii Krajowej w kierunku centrum. Zamknięta została także przyległa ulica Jabłonkowska.
Poranny szczyt komunikacyjny zamienił się w chaos. Kierowcy musieli szukać objazdów, a wielu mieszkańców z niepokojem obserwowało rozwój wydarzeń z okien swoich mieszkań. Szybko stało się jasne, że stawką jest ludzkie życie.
Dramat w jednym z mieszkań. Potwierdzono obecność czadu
Akcja ratunkowa koncentrowała się w jednym z mieszkań w budynku wielorodzinnym przy ul. Armii Krajowej. To właśnie stamtąd wpłynęło zgłoszenie o podejrzeniu zatrucia tlenkiem węgla.
Strażacy po wejściu do lokalu natychmiast przeprowadzili pomiary specjalistycznym sprzętem. Urządzenia wykazały przekroczenie dopuszczalnego stężenia czadu. Tlenek węgla, potocznie nazywany „cichym zabójcą”, jest gazem bezbarwnym i bezwonnym, przez co niezwykle trudnym do wykrycia bez odpowiednich czujników.
Ratownicy przez długi czas prowadzili działania medyczne. Do walki o życie 14-letniej dziewczynki zadysponowano śmigłowiec LPR, by w razie potrzeby jak najszybciej przetransportować ją do specjalistycznego szpitala. Sytuacja była jednak dramatyczna od samego początku.
14-latka nie żyje. Cichy zabójca znów zebrał tragiczne żniwo
Niestety, finał tej dramatycznej akcji okazał się tragiczny. 14-letnia dziewczynka zmarła. Informację potwierdził mł. asp. Rafał Wawrzuta z zespołu prasowego Komendy Miejskiej Policji w Krakowie. Ze wstępnych ustaleń wynika, że w zdarzeniu nie ma innych osób poszkodowanych.
Okoliczności tragedii będą szczegółowo wyjaśniane. Służby sprawdzą m.in. stan instalacji grzewczej i wentylacyjnej w mieszkaniu oraz to, czy urządzenia były prawidłowo użytkowane.
Tlenek węgla co roku zbiera w Polsce tragiczne żniwo. Do zatruć najczęściej dochodzi w sezonie grzewczym – w budynkach, gdzie urządzenia grzewcze, przewody kominowe lub wentylacyjne są niesprawne albo użytkowane niezgodnie z zasadami bezpieczeństwa. Czad wiąże się z hemoglobiną znacznie szybciej niż tlen, prowadząc do niedotlenienia organizmu. Objawy zatrucia – ból i zawroty głowy, nudności, osłabienie – łatwo zbagatelizować lub pomylić z przeziębieniem.
Eksperci nie mają wątpliwości: jedyną skuteczną ochroną jest profilaktyka. Regularne przeglądy instalacji grzewczych i kominowych oraz montaż certyfikowanych czujników tlenku węgla mogą uratować życie. Niewielkie urządzenie zamontowane w mieszkaniu często stanowi jedyną szansę na wczesne wykrycie zagrożenia.
Środowa tragedia w Krakowie to bolesne przypomnienie, jak podstępny i niebezpieczny jest czad. Jedna chwila wystarczyła, by doszło do nieodwracalnej tragedii.