Staranował hotel i uciekał przed Policją. Obława w polskim mieście. Szok, kim był zatrzymany
Niecodzienny poranek zamienił się w dramatyczne sceny rodem z filmu akcji — auto wjechało w drzwi hotelu, a kierowca rozpoczął ucieczkę, nie zatrzymując się nawet na widok policji. To, co miało być spokojnym początkiem dnia, przerodziło się w obławę i zatrzymanie nietrzeźwego kierowcy, który teraz stanie przed sądem.
- Szokujący incydent: auto staranowało hotel w Karpaczu
- Policyjna obława: pościg i zatrzymanie kierowcy
- Czy ktoś został ranny?
- Kim był zatrzymany?
Szokujący incydent: auto staranowało hotel w Karpaczu
W poniedziałek 23 lutego 2026 roku nad ranem doszło do niecodziennego i niebezpiecznego zdarzenia w Karpaczu, w województwie dolnośląskim. Około godziny 5:20 rano policja otrzymała zgłoszenie o mężczyźnie, który wjechał samochodem w budynek hotelu, uszkadzając jego drzwi wejściowe.
Kierujący pojazdem marki Mazda z impetem przekroczył próg obiektu, taranując szklane drzwi głównego wejścia, po czym oddalił się z miejsca zdarzenia, nie czekając na reakcję obsługi hotelowej ani policji.
Według relacji służb hotelowa obsługa była w szoku. Uszkodzone zostały solidne drzwi wejściowe, które zwykle są zaprojektowane tak, by chronić gości i personel. Do zdarzenia doszło na głównej ulicy turystycznej miejscowości, która w tym czasie była jeszcze słabo uczęszczana przez pieszych z uwagi na wczesną porę, lecz potencjalne zagrożenie było ogromne. Zaraz po ataku na hotel, kierowca odjechał z miejsca, kontynuując swój rajd, co natychmiast wzbudziło zainteresowanie lokalnych patroli policji.
Służby ratunkowe i policjanci zostali poinformowani o zdarzeniu niemal natychmiast po zgłoszeniu przez personel hotelu, który zadzwonił na numer alarmowy. Połączenie to umożliwiło szybkie podjęcie działań przez funkcjonariuszy Komendy Miejskiej Policji w Jeleniej Górze, którzy rozpoczęli poszukiwania sprawcy. Nikt z gości hotelowych nie został wezwany do ewakuacji — działania odbywały się głównie na zewnątrz budynku, a pasażerów poinformowano o możliwym niebezpieczeństwie tylko pośrednio, by nie wprowadzać paniki.
Policyjna obława: pościg i zatrzymanie kierowcy
Po otrzymaniu zgłoszenia funkcjonariusze z wydziału prewencji Komendy Miejskiej Policji w Jeleniej Górze szybko zlokalizowali pojazd sprawcy na jednym z pobliskich parkingów. Gdy patrol zauważył wskazaną Mazdę stojącą na parkingu, kierowca na ich widok zaczął się zachowywać nerwowo i podjął próbę ucieczki. Chwilę później ruszył gwałtownie z miejsca, uderzając w oznakowany radiowóz, po czym rozpoczął dynamiczny pościg.
Policjanci natychmiast włączyli sygnały świetlne i dźwiękowe, aby zatrzymać kierującego, który ignorował ich próby zatrzymania. Pościg trwał około 1,5 kilometra — w trakcie tego dystansu kierowca próbował manewrować i ominąć radiowóz, jednak mundurowi, stosując odpowiednie techniki blokowania i interwencji, doprowadzili do jego zatrzymania.
Funkcjonariusze podkreślili, że mężczyzna swoją jazdą stworzył poważne zagrożenie dla innych uczestników ruchu drogowego oraz personelu hotelowego, który mógł w tym czasie przebywać w pobliżu miejsca zdarzenia. Działania policji były przeprowadzone szybko i zdecydowanie, co zapobiegło dalszemu rozwojowi niebezpiecznej sytuacji i potencjalnym kolejnym uszkodzeniom mienia lub zagrożeniom dla zdrowia ludzi.
Czy ktoś został ranny?
Pomimo powagi całego incydentu oraz obrażeń materialnych, które powstały w wyniku staranowania wejścia do hotelu, służby nie odnotowały zgłoszeń o rannych osobach w związku z samym wjazdem auta do budynku lub podczas ucieczki kierowcy. Zarówno obsługa hotelowa, jak i goście, których mogło dotyczyć to zdarzenie, nie zgłaszali dolegliwości ani konieczności udzielenia pomocy medycznej.
Według informacji przekazywanych przez policję oraz lokalne media, w okolicach miejsca zdarzenia w porannych godzinach przebywało niewiele osób, co prawdopodobnie przyczyniło się do tego, że nikt nie został poszkodowany fizycznie. Wstępne ustalenia wykazały, że sprawca w momencie uderzenia drzwiami hotelu nie najechał bezpośrednio na żadnego z przechodniów ani pracowników, a szkody ograniczyły się do zniszczenia elementów wejścia oraz uszkodzenia radiowozu podczas ucieczki.
Służby ratunkowe również nie odnotowały interwencji medycznej w kontekście tego zdarzenia, co oznacza, że nikt nie trafił do szpitala ani nie wymagał pomocy ambulatoryjnej. Wszystkie działania podjęte przez policję skoncentrowały się na zatrzymaniu sprawcy i zabezpieczeniu miejsca zdarzenia, a także zebranie dowodów, które pozwolą na przedstawienie zarzutów związanych z uszkodzeniem mienia i kierowaniem pod wpływem substancji psychoaktywnych.
Kim był zatrzymany?
Po zakończeniu pościgu okazało się, że kierującym był 36-letni obywatel Anglii. Funkcjonariusze przeprowadzili wstępne badanie, które wskazało, że mężczyzna mógł prowadzić pojazd pod wpływem środków odurzających. Dodatkowo podczas przeszukania jego pojazdu policjanci znaleźli środki psychoaktywne, które zostały zabezpieczone jako dowód w sprawie.

Zatrzymany został osadzony w policyjnym areszcie, gdzie oczekuje na dalsze czynności procesowe. Zgodnie z obowiązującym prawem grozi mu postawienie zarzutów takich jak niezatrzymanie się do kontroli drogowej, zniszczenie mienia, posiadanie substancji psychoaktywnych oraz prowadzenie pojazdu pod ich wpływem. W świetle tych czynów 36-latkowi może grozić kara nawet do 5 lat pozbawienia wolności.
Policja podkreśliła, że sprawa jest jeszcze w toku, a funkcjonariusze zbierają materiał dowodowy, który zostanie wykorzystany w postępowaniu sądowym. Do czasu wyjaśnienia wszystkich okoliczności incydentu mężczyzna pozostanie w areszcie, a jego odpowiedzialność karną oceni sąd.