Szósty dzień bez prądu na Podkarpaciu. Mieszkańcy i politycy o awarii
Intensywne opady śniegu, które przeszły przez Podkarpacie, pozostawiły po sobie poważne konsekwencje. Choć od ustania nawałnicy minęło już kilka dni, dla wielu mieszkańców regionu codzienność wciąż oznacza walkę z zimnem i brakiem podstawowych udogodnień.
Skala awarii i dotkliwe konsekwencje
Intensywne opady ciężkiego, mokrego śniegu, które nawiedziły Podkarpacie od 21 do 24 listopada, spowodowały największe awarie w sieci energetycznej regionu od 15 lat. W szczytowym momencie bez dostępu do energii elektrycznej pozostawało nawet 140 do 150 tysięcy odbiorców.
Awaria prądu pociągnęła za sobą łańcuch problemów. W wielu domach, zwłaszcza tych w powiecie bieszczadzkim, temperatura wewnątrz spadła do zaledwie 12°C. Mieszkańcy zostali pozbawieni nie tylko ogrzewania, ale także bieżącej wody, oświetlenia oraz możliwości przygotowania ciepłego posiłku, co w sezonie grzewczym stanowi poważne zagrożenie dla zdrowia i bezpieczeństwa. Sytuacja utrzymywała się przez wiele dni – w czwartek, 27 listopada, rano nadal około 1200 odbiorców nie miało prądu, a w całym regionie problem ten dotyczył jeszcze około 5,5 tysiąca gospodarstw.
Kryzys stał się również areną politycznych sporów. Politycy Prawa i Sprawiedliwości ostro skrytykowali wojewodę podkarpackiego Teresę Kubas-Hul, zarzucając jej brak skutecznych działań i wzywali nawet do jej dymisji. Poseł Marcin Warchoł oskarżył wojewodę o koncentrowanie się na aktywności w mediach społecznościowych zamiast na zarządzaniu kryzysowym.
Stanowcza krytyka padła także ze strony posła koalicji rządzącej, Bartosza Romowicza, który określił sytuację jako “niedopuszczalną w XXI wieku”. W swoich mediach społecznościowych zadawał on pytania o koordynację działań: “Nie jestem w stanie zrozumieć, dlaczego w takiej sytuacji nie relokuje się pracowników spółek energetycznych do terenów, w których jest najtrudniej. Dlaczego nie wykorzystuje się Żołnierzy Wojsk Obrony Terytorialnej?”.
Podkarpacki Urząd Wojewódzki w odpowiedzi na zarzuty zapewniał, że do usuwania skutków śnieżycy zostały rzucone wszystkie dostępne siły, a wojewoda na bieżąco monitorowała sytuację i była w terenie. Przekonywano, że wojewoda proponowała spółkom energetycznym pomoc w postaci żołnierzy WOT i strażaków, jednak operatorzy sieci – PGE i Tauron – zapewniali, że nie ma takiej potrzeby, ponieważ do pomocy ściągnięto już dodatkowe brygady z innych regionów kraju.

Szeroki krajobraz problemów energetycznych
Choć sytuacja na Podkarpaciu jest szczególnie dotkliwa, problemy z energią elektryczną po intensywnych opadach śniegu dotknęły również inne regiony Polski. W czwartek, 27 listopada, w województwie warmińsko-mazurskim bez prądu było blisko 5 tysięcy gospodarstw domowych. Tego samego dnia w Wielkopolsce, a konkretnie we wschodniej części województwa, awarie spowodowały, że bez dostępu do energii pozostawało około 46 tysięcy odbiorców. Strażacy w całym kraju odnotowali w związku z opadami ponad 2100 interwencji, głównie dotyczących usuwania powalonych drzew i konarów oraz uszkodzeń infrastruktury energetycznej.
Pytania o przyszłość i wnioski na jutro
Przedłużający się kryzys skłania do refleksji nad przyczynami i przyszłymi rozwiązaniami. Poseł Bartosz Romowicz wskazał, że ta sytuacja uwidoczniła problemy nie tylko z energią elektryczną, ale także z dostępem do bieżącej wody i aktualnych informacji, mimo istnienia ustawy o ochronie ludności i obronie cywilnej. Wśród komentarzy mieszkańców w mediach społecznościowych pojawiały się głosy, że długotrwałe awarie powinny skłonić do przemyślenia strategii energetycznej, w tym kwestii uzależnienia gospodarstw domowych wyłącznie od energii elektrycznej oraz konieczności modernizacji i podziemnego układania linii energetycznych w newralgicznych regionach.
