Wydarzenia Gwiazdy Dieta Finanse Zdrowie
Obserwuj nas na:
GorąceTematy.pl > Wydarzenia > Takie sceny w “Republice”! Widzowie nie wierzyli w to, co się tam wydarzyło
Elżbieta Włodarska
Elżbieta Włodarska 12.11.2025 08:22

Takie sceny w “Republice”! Widzowie nie wierzyli w to, co się tam wydarzyło

Takie sceny w “Republice”! Widzowie nie wierzyli w to, co się tam wydarzyło
fot. kadr z YouTube @Telewizja Republika

Marsz Niepodległości i telewizyjne wejście na żywo – co może pójść nie tak? Wystarczy jeden niedokręcony suwak w reżyserce. Reporter Telewizji Republika, być może przekonany, że jest „poza anteną”, poprosił wydawcę, by ten… nie krzyczał i nie przeklinał. Mikrofon został jednak włączony, a widzowie usłyszeli komunikat, który zwykle zostaje między ekipą a wozem transmisyjnym. Klip w kilka godzin obiegł sieć. 

Co usłyszeli widzowie: kulisy, których nie planowano

Do wpadki doszło w czasie relacji z Marszu Niepodległości 11 listopada. Reporter Telewizji Republika przygotowywał setkę (krótka wypowiedź do kamery), gdy w eter poszła fraza, która popłynęła z jego ust i która jednocześnie nie była skierowana do widzów.

Stoję! Jestem! - powiedział.

Po chwili, już w trakcie opisu sytuacji na ulicach, zwrócił się – jak sądził – wyłącznie do wydawcy. Problem w tym, że wszystko brzmiało w telewizorach. Efekt? Spontaniczna lekcja „telewizyjnej kuchni” na żywo i lawina komentarzy w serwisach społecznościowych.

Proszę wydawcy bardzo, żeby nie krzyczał, nie przeklinał do mnie. Ja mówię to do państwa, to, co teraz widzimy - powiedział.

Gdzie zawiódł „mute”: patronat, presja i gorące łącza

Telewizja Republika była w tym roku patronem medialnym wydarzenia, a relacje szły jedna po drugiej. Taka taśma wejść zwiększa presję: realizator w wozie, wydawca w uchu, reporter w tłumie – wystarczy sekunda nieuwagi i tzw. talkback (kanał rozmów ekipy) miesza się z anteną. 

Wpadkę szybko podchwyciły portale: od serwisów informacyjnych po kulturalne, przypominając, że „live” rządzi się swoimi prawami. „Proszę, żeby nie krzyczał…” – cytat przewinął się wszędzie, a widzowie żartowali, że to najkrótsze szkolenie BHP na planie.

Reakcje i wnioski: gafa czy… szczerość anteny?

Internauci nazwali sytuację „ułamek sekundy szczerości”, a branża medialna dopisała ją do długiej listy telewizyjnych potknięć, które uczą więcej niż poradniki. Eksperci od realizacji mówią wprost: jedyny pewny „wyłącznik” to profesjonalna dyscyplina – oddzielny kanał odsłuchu, potwierdzone komendy i absolutna cisza w talkbacku, kiedy redakcja już „jest w wizji”. Dla stacji to niezręczność, ale bez skutków programowych: żadnych obraźliwych słów na antenie nie padło, a reporter zaraz wrócił do merytorycznej relacji.

Wybór Redakcji
Flaga Igrzysk Olimpijskich
Sceny na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich. Ludzie przecierali oczy ze zdumienia
wóz strażacki
Chwile grozy w Świnoujściu! Strażacy wstrzymali oddech. Jest nagranie
Trump
Trump zachwycony polskim politykiem! Udostępnił zakakujące nagranie. „Uczcie się od Polski”
Wypadek, tragedia
Potworny wypadek na drodze. Na ten widok funkcjonariusze zamarli
Makabryczne odkrycie podczas spaceru
Makabryczne odkrycie podczas spaceru. To, co znaleźli turyści, mrozi krew w żyłach
Paraliż Warszawy
Paraliż w Warszawie przez jeden samochód! Szokujące, jak do tego doszło
Wybór Redakcji
GorąceTematy.pl
Obserwuj nas na: