Tragedia pod Łodzią, nie żyje mężczyzna. Samochód w strzępach
W piątkowy poranek na drodze krajowej nr 71 pod Łodzią doszło do dramatycznego zderzenia samochodu osobowego z ciężarówką — 45-letni kierowca auta osobowego zmarł w drodze do szpitala, mimo reanimacji prowadzonej przez ratowników. Świadkowie, którzy usłyszeli potężny huk, momentalnie zakrywali oczy z przerażenia.
- Okoliczności zdarzenia
- Przerażenie na miejscu zdarzenia
- Pierwsze ustalenia policji
Okoliczności zdarzenia
Wczesnym rankiem, około godziny 5:24, służby ratunkowe otrzymały zgłoszenie o poważnym wypadku na krajowej „siedemdziesiątce jedynce” w Łodzi. Jak przekazali strażacy, na prostym odcinku drogi doszło do zderzenia samochodu osobowego z jadącym z naprzeciwka pojazdem ciężarowym.

W aucie osobowym — marki Toyota — podróżował 45-letni mężczyzna. Siła uderzenia była ogromna — samochód został rozbity niemal do niepoznania, a jego przód zmiażdżony. Strażacy musieli użyć specjalistycznego sprzętu hydraulicznego, by wydobyć uwięzionego kierowcę z wraku pojazdu i przekazać go ratownikom medycznym.
Ratownicy zaczęli natychmiastową resuscytację krążeniowo-oddechową na miejscu zdarzenia. Udało im się przywrócić pewne funkcje życiowe u rannego mężczyzny, jednak jego obrażenia były na tyle rozległe, że po chwili życia stracił jeszcze w karetkę, jadąc do szpitala.
Droga krajowa 71 została całkowicie zablokowana, co spowodowało duże utrudnienia w ruchu. Na miejscu pracowało pięć zastępów straży pożarnej, policja oraz ratownicy medyczni. Służby apelowały do kierowców o ostrożność i wybieranie alternatywnych tras.
Przerażenie na miejscu zdarzenia
Na miejscu tragedii panował ogromny chaos i dramatyczna atmosfera. Kierowcy, którzy jechali tędy w piątkowy poranek, opowiadali o nagłym huku dochodzącym z miejsca zderzenia oraz o scenach pełnych grozy, jakie zastali po przybyciu służb ratunkowych. Osoby obecne chwilę po wypadku relacjonowały, że wielu świadków zakrywało oczy z przerażenia, nie mogąc uwierzyć w skalę zniszczeń.

Fragmenty drogi zostały pokryte częściami rozbitych pojazdów, a wozy strażackie i radiowozy policyjne błyskały światłami wczesnym świtem, dodając dramatyzmu całej scenie. Wystające części samochodu osobowego przypominały strzępy metalu, które świadkom kojarzyły się bardziej z obrazami z filmów katastroficznych niż z codziennymi zdarzeniami drogowymi.
Pierwsze ustalenia policji
Policja już na wstępnym etapie działań podjęła się ustalenia dokładnych okoliczności wypadku. Według pierwszych informacji, które przekazał młodszy aspirant Maksymilian Jasiak z biura prasowego Komendy Miejskiej Policji w Łodzi, kierowca osobowej Toyoty jechał ulicą Okólną i wjechał wprost na skrzyżowanie z ulicą Zgierską, gdzie doszło do czołowego zderzenia z ciężarówką.
Kierujący pojazdem ciężarowym 36-letni kierowca był trzeźwy - przekazał młodszy aspirant Maksymilian Jasiak z biura prasowego Komendy Miejskiej Policji w Łodzi.
Policjanci podkreślają, że zachowanie kierującego samochodem ciężarowym nie budziło wątpliwości — mężczyzna, który prowadził duży pojazd, był trzeźwy i stosował się do przepisów ruchu drogowego. To oznacza, że główne punkty śledztwa będą koncentrować się teraz na zachowaniu i decyzjach kierowcy auta osobowego tuż przed zderzeniem.
Funkcjonariusze zabezpieczyli miejsce zdarzenia i prowadzą oględziny, które mają wyjaśnić, co doprowadziło do tragicznego finału tego porannego przejazdu. Analizowane będą m.in. ślady hamowania, prędkość pojazdów, a także ewentualne błędy ludzkie lub techniczne przyczyny wypadku.
Śledczy apelują do świadków zdarzenia o kontakt — każda relacja może pomóc w odtworzeniu przebiegu tragicznego wydarzenia. Na razie jednak policja nie ujawnia szczegółowych hipotez dotyczących przyczyn, aby nie wpływać na niezależne ustalenia powypadkowe.