Tragedia w Szwajcarii. Są wyniki sekcji zmarłego nastolatka
Noworoczna noc w luksusowym szwajcarskim kurorcie Crans-Montana zmieniła się w koszmar, którego echa wciąż nie milkną. Choć szczegóły tragedii wciąż poznajemy, właśnie ujawniono druzgocące wyniki sekcji zwłok jednego z młodszych uczestników – 16-letniego chłopca, którego śmierć stała się symbolem ogromu tej katastrofy.
- Tragedia w Crans-Montana
- Wyniki sekcji zwłok 16-latka
- Skutki i dalsze dochodzenie
Zabawa, która zamieniła się w piekło
Sylwestrowa impreza w barze Le Constellation w Crans-Montana (Szwajcaria) przyciągnęła setki młodych ludzi tuż po północy. Nagle radosna atmosfera przerodziła się w panikę, gdy w piwnicznym lokalu wybuchł ogień, szybko rozprzestrzeniając się po całym wnętrzu. Straż pożarna i służby ratunkowe ruszyły do akcji, ale dla wielu było już za późno.
Pożar był jednym z najpoważniejszych wypadków w historii Szwajcarii – w jego wyniku życie straciło 40 osób, a ponad 100 zostało ciężko rannych. Wśród ofiar znaleźli się młodzi ludzie z kilku krajów, w tym nastolatki. Wszyscy nadal czekają na pełną identyfikację ofiar i wyjaśnienie przyczyn tragedii.
Jakie były wyniki sekcji zwłok?
Wstrząsające wyniki sekcji zwłok
Jedną z ofiar jest 16-letni Riccardo Minghetti z Włoch. Włoskie media cytują wnioski z przeprowadzonej sekcji zwłok – lekarze ujawnili na jego ciele nie tylko rozległe oparzenia, ale również obrażenia wskazujące na to, że chłopak został stratowany przez panikującą tłuszczę, która próbowała wydostać się z płonącego lokalu. Ostateczną przyczyną śmierci było uduszenie się dwutlenkiem węgla (asfiksja płucna), choć ostateczne wyniki toksykologiczne mają zostać dopiero przedstawione.
To bolesne świadectwo porusza opinię publiczną także w Europie – pokazuje nie tylko okrucieństwo żywiołu, lecz także dramatyczny chaos, jaki panował w chwili wybuchu pożaru.
Nowe pytania i batalie o odpowiedzialność
Śledczy skupiają się na przyczynach tragedii. Dotychczas ustalono, że ogień mógł zostać zapoczątkowany przez tzw. „fountain candles” – małe ozdobne świeczki (fontanny) na butelkach szampana, które miały być używane w trakcie zabawy tuż pod sufitem, pokrytym łatwopalną pianką dźwiękochłonną.
Poza tym dochodzenie dotyczy szerokich zaniedbań: lokal barowy – mimo młodzieżowego charakteru imprezy – był zarejestrowany jako bar, a nie klub nocny, co pozwalało na obecność nieletnich i mogło ominąć rygorystyczne przepisy bezpieczeństwa. Wyjścia ewakuacyjne były niedostateczne, a część z nich zamknięta lub niepełnowartościowa.
Rodziny ofiar oraz prawnicy domagają się pełnego śledztwa i pociągnięcia do odpowiedzialności wszystkich, którzy przyczynili się do tej tragedii – od właścicieli lokalu po organy nadzorcze. Pojawia się też pytanie o ewentualne błędy inspekcji bezpieczeństwa i stosowanie materiałów budowlanych niezgodnych z normami przeciwpożarowymi.