Tragedia w szwajcarskim klubie. Ujawniono informacje o przeszłości właściciela
Sylwestrowa noc w luksusowym kurorcie Crans-Montana w Szwajcarii miała być beztroską zabawą pełną muzyki, tańców i szampana. Stała się jedną z najczarniejszych nocy ostatnich lat. W piwnicznym klubie Le Constellation wybuchł pożar, w którym życie straciło co najmniej 40 osób, a ponad sto zostało rannych — wielu w ciężkim stanie. Teraz ujawniono nowe fakty.
Tło tragedii – jak mogło dojść do ognia
Impreza trwała w najlepsze, gdy w jednej chwili ogień błyskawicznie objął sufit klubu. Świadkowie i nagrania z wydarzenia pokazują, że goście początkowo nie zdawali sobie sprawy z niebezpieczeństwa, nagrywając sceny zabawy telefonami. Gazy palne uwolnione z materiałów dźwiękoszczelnych i eksplozje nasiliły tragedię, uniemożliwiając wielu ucieczkę z przestrzeni piwnicznej, gdzie znajdowały się jedynie wąskie schody ewakuacyjne.
Wstępne ustalenia śledczych wskazują, że prawdopodobną przyczyną pożaru były tzw. „iskierki” na butelkach szampana, trzymane zbyt blisko łatwopalnego sufitu, które mogły zaprószyć ogień — efekt, który w jednej chwili zamienił zabawę w koszmar.
Teraz na jaw wyszła szokująca prawda na temat przeszłości właściciela obiektu
Szokująca przeszłość właściciela i jego obrona
W ogniu medialnej burzy nie tylko kwestia bezpieczeństwa lokalu, ale i przeszłość jednego z właścicieli stała się tematem rozmów. Jacques Moretti, którego wraz z żoną Jessicą oskarżenia o zaniedbania dotyczące klubu doprowadziły do przesłuchań, ma w swojej historii stare sprawy karne — w tym zatrzymania związane z porwaniem i oszustwami sprzed wielu lat. Tak ujawnia francuski dziennik „Le Parisien”.
Moretti twierdzi jednak, że lokal był regularnie kontrolowany i spełniał normy bezpieczeństwa; podobne inspekcje odbyły się trzykrotnie w ciągu ostatnich dziesięciu lat — przekonują właściciele.
Śledczy badają teraz, czy materiały użyte w klubie, liczba wyjść ewakuacyjnych czy organizacja przestrzeni mogły przyczynić się do tragedii, a także czy doszło do naruszenia przepisów bezpieczeństwa.
Co będzie dalej w tej sprawie?
Konsekwencje, pytania i echo tragedii
Pożar w Le Constellation wstrząsnął nie tylko Szwajcarią, ale i Europą. Wiele ofiar to młodzi ludzie z różnych krajów, a identyfikacja części z nich jest utrudniona z powodu poważnych obrażeń. Polskie szpitale przyjęły poszkodowanych, a rodziny poszukują bliskich za pomocą mediów społecznościowych.
W debacie publicznej pojawiają się pytania o odpowiedzialność właścicieli, nadzór nad klubami nocnymi w turystycznych ośrodkach i bezpieczeństwo imprez masowych. Czy to zaniedbania, czy tragiczny ciąg wypadków — wyjaśni to dopiero dalsze śledztwo.
Jedno jest pewne: ta sylwestrowa noc na długo pozostanie w pamięci jako przestroga, jak cienka granica dzieli radość od tragedii.