Tragiczna śmierć Artura w Szwajcarii. Rodzina ujawnia treść jego ostatniej wiadomości
W pierwszy weekend 2026 roku w mediach zagranicznych pojawiły się smutne informacje o dramatycznym zdarzeniu, które wstrząsnęło turystycznym kurortem w Alpach. Wokół tego wydarzenia szybko narosły emocje i pytania — zwłaszcza wśród mieszkańców krajów europejskich, których obywatele przebywali w miejscu tragedii. Teraz na jaw wysżły kolejne szokujące fakty.
- Dramat w alpejskim kurorcie
- Międzynarodowe poruszenie
- Pytania bez odpowiedzi
Sylwestrowa zabawa, która zamieniła się w tragedię
Do pożaru doszło w noc sylwestrową w barze Le Constellation w popularnym szwajcarskim kurorcie Crans-Montana. W lokalu przebywały tłumy osób, głównie młodych ludzi, którzy świętowali nadejście Nowego Roku. Część gości bawiła się już po północy, gdy nagle w jednym z pomieszczeń pojawił się ogień. Płomienie szybko objęły wnętrze baru, a gęsty dym zaczął błyskawicznie wypełniać kolejne sale.
Według relacji świadków chaos narastał z każdą minutą. Ograniczona widoczność i panika utrudniały ewakuację, a wiele osób próbowało wydostać się na zewnątrz w ekstremalnie trudnych warunkach. Na miejsce natychmiast skierowano służby ratunkowe, jednak bilans tragedii okazał się dramatyczny — część uczestników imprezy zginęła, a wielu innych odniosło ciężkie obrażenia i trafiło do szpitali.
Ostatni sms uczestnika imprezy chwyta za serce.
Rodziny w oczekiwaniu na wiadomości o bliskich
Po tragedii rodziny i bliscy zaginionych czekali z niepokojem na informacje o losie swoich krewnych. Matka 16-letniego Artura Brodarda z Lausanne w Szwajcarii była jedną z osób, które publicznie apelowały o pomoc i informacje. Ostatni raz chłopak napisał do mamy SMS tuż po północy, składając jej życzenia i wyznając miłość – to była ich ostatnia wiadomość, zanim kontakt nagle ustał.
Szczęśliwego Nowego Roku, mamo, kocham cię - napisał nastolatek chwilę po północy.
Niestety kolejna wiadomość od 16-latka już nie nadeszła.
Kobieta przekazała, że jej syn jest jedną z ofiar pożaru.
Nasz Artur wyruszył już, aby świętować w raju - przekazała.
Z kolei w mediach społecznościowych użyła następujących słów.
Nasz Arthur odszedł, by świętować w raju. Teraz możemy rozpocząć żałobę, wiedząc, że spoczywa w pokoju w świetle - napisała mama Arthura.
To jednak nie koniec. Policja przystąpiła do identyfikacji ofiar tej niewyobrażalnej tragedii. Szczegóły dają do myślenia. Co udało się ustalić?
Służby identyfikują ofiary i prowadzą śledztwo
Szwajcarska policja oraz ratownicy szybko przystąpili do identyfikacji ofiar i udzielania pierwszej pomocy rannym. Trudność z ustalaniem tożsamości wynikała m.in. z ciężkich obrażeń oraz zniszczenia dokumentów w ogniu, co opóźniało odnajdywanie i potwierdzanie losów poszczególnych osób. Wśród ofiar były osoby z różnych krajów europejskich, głównie nastolatki i młodzi dorośli. Śledztwo w sprawie przyczyn pożaru oraz ewentualnych zaniedbań dotyczących bezpieczeństwa trwa, a są też prowadzone czynności w kierunku odpowiedzialności właścicieli lokalu.
Tragedia w Crans-Montana poruszyła społeczności w wielu krajach, a w mediach pojawiły się relacje o wspieraniu rodzin ofiar oraz o hołdzie składanym pamięci zmarłych i rannych. W lokalnych mediach opisywano także gesty solidarności i modlitwy dla poszkodowanych oraz ich bliskich.