Trzaskowski zwołał sztab kryzysowy. Chodzi o bezpieczeństwo mieszkańców
Prognozy zapowiadają utrzymujące się niskie temperatury w stolicy. Władze Warszawy przygotowują działania osłonowe dla mieszkańców i analizują możliwe formy pomocy w przestrzeni miejskiej. Rafał Trzaskowski zwołuje sztab kryzysowy w stolicy.
- Sztab kryzysowy w Warszawie
- Koksowniki pod znakiem zapytania
- Jak kiedyś działały koksowniki?
Sztab kryzysowy w Warszawie
W związku z zapowiadanymi silnymi mrozami prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski zdecydował o zwołaniu posiedzenia sztabu kryzysowego. Spotkanie odbędzie się w piątek (9 stycznia) w Stołecznym Centrum Bezpieczeństwa.
W naradzie wezmą udział przedstawiciele miejskich służb, odpowiedzialnych m.in. za bezpieczeństwo, pomoc społeczną, transport publiczny oraz utrzymanie infrastruktury.
Celem spotkania będzie omówienie aktualnej sytuacji pogodowej oraz zaproponowanie konkretnych form wsparcia dla mieszkańców Warszawy, zwłaszcza osób najbardziej narażonych na skutki niskich temperatur.
Koksowniki pod znakiem zapytania
Jednym z rozważanych, choć nieprzesądzonych rozwiązań jest ponowne ustawienie na ulicach Warszawy koksowników, czyli koszy z rozżarzonym koksem, które w przeszłości pomagały ogrzać się osobom oczekującym na komunikację miejską.
Na razie nie zapadła decyzja w tej sprawie, ponieważ takie rozwiązanie może negatywnie wpływać na jakość powietrza w mieście. Według danych Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska, w środę (7 stycznia) jakość powietrza na sześciu stacjach pomiarowych w stolicy oceniono jako dostateczną, a na jednej jako umiarkowaną.
Władze miasta muszą więc brać pod uwagę nie tylko komfort cieplny mieszkańców, ale także ryzyko zwiększenia smogu w okresie zimowym.
Jak kiedyś działały koksowniki?
Ostatni raz koksowniki pojawiły się na ulicach Warszawy w styczniu 2014 roku, podczas wyjątkowo mroźnej zimy. Wówczas kosze z gorącym koksem ustawiono przede wszystkim na najważniejszych węzłach komunikacyjnych, przesiadkowych przystankach komunikacji miejskiej oraz na najbardziej uczęszczanych stacjach kolejowych PKP.
Każdy koksownik mieścił około 10 kilogramów koksu wraz z podpałką, co pozwalało na jego palenie przez około osiem godzin, w zależności od warunków atmosferycznych, takich jak wiatr czy opady.
Aby zapewnić stałe źródło ciepła, koks był uzupełniany średnio trzy razy na dobę. Dziś podobne rozwiązania są analizowane znacznie ostrożniej, z uwagi na normy jakości powietrza i rosnącą świadomość ekologiczną, jednak w przypadku ekstremalnych mrozów miasto nie wyklucza dodatkowych działań osłonowych.