Tym zaginięciem żył cały świat! Jackowski przełamał zmowę milczenia
Są historie, które mimo upływu dekad nie tracą swojej siły rażenia. Wracają przy kolejnych rocznicach, budzą emocje i rodzą pytania, na które nikt nie potrafi odpowiedzieć. Jedna z nich od ponad trzech dekad pozostaje otwartą raną w świecie muzyki i popkultury.
- Co wydarzyło się w styczniu 1994 roku w Nowym Orleanie?
- Jak zaginięcie wpłynęło na rodzinę i karierę znanych artystów?
- Dlaczego Krzysztof Jackowski do dziś nie ujawnia swoich ustaleń?
Zniknięcie bez śladu. Ostatnie godziny Ylenii Carrisi
6 stycznia 1994 roku w Nowym Orleanie doszło do wydarzenia, które na zawsze odmieniło losy jednej z najbardziej rozpoznawalnych rodzin muzycznych w Europie. Ylenia Carrisi, 23-letnia córka Rominy Power i Al Bano, przebywała w Stanach Zjednoczonych, podróżując i szukając własnej drogi życiowej. Tego dnia opuściła hotel, w którym nocowała, pozostawiając w pokoju wszystkie swoje rzeczy osobiste – dokumenty, pieniądze i ubrania.
Od tamtej chwili nikt już jej nie widział. Nie nawiązała kontaktu z rodziną ani znajomymi, nie pojawił się żaden ślad pozwalający jednoznacznie ustalić, co się z nią stało. Amerykańskie służby rozpoczęły poszukiwania, do których później włączyły się również instytucje z Włoch. Sprawa od początku była traktowana jako wyjątkowo tajemnicza – brak świadków, brak nagrań, brak dowodów przestępstwa.
Zaginięcie Ylenii szybko stało się jednym z najgłośniejszych tematów medialnych lat 90. Im dłużej trwało śledztwo, tym więcej pojawiało się pytań. Każdy kolejny rok bez odpowiedzi tylko pogłębiał dramat rodziny.
Rodzinna tragedia i rozpad idealnego duetu
Dla Rominy Power i Al Bano zaginięcie córki było ciosem, z którego nigdy w pełni się nie otrząsnęli. Para, uwielbiana przez miliony fanów za przeboje takie jak „Felicità” czy „Ci sarà”, jeszcze niedawno uchodziła za symbol harmonii, miłości i sukcesu. Prywatna tragedia brutalnie przerwała ten obraz.
Początkowo wspólne poszukiwania Ylenii scalały rodzinę, jednak z czasem napięcie, bezsilność i odmienne sposoby radzenia sobie z bólem zaczęły dzielić małżonków. Al Bano przez lata publicznie powtarzał, że wierzy w to, iż jego córka żyje. Romina Power żyła nadzieją na poznanie prawdy, nawet tej najbardziej bolesnej.
W 1999 roku para oficjalnie się rozwiodła, kończąc 26-letnie małżeństwo. Ich wspólna kariera muzyczna została zawieszona na długie lata. Choć po czasie artyści sporadycznie wracali razem na scenę, temat Ylenii zawsze pozostawał cieniem kładącym się na ich życiu prywatnym i zawodowym. Włoski sąd dopiero w 2014 roku, po 20 latach od zaginięcia, uznał Ylenię Carrisi za osobę zmarłą.
Jackowski i obietnica dana matce. Dlaczego prawda wciąż jest tajemnicą?
W poszukiwaniu odpowiedzi Romina Power sięgnęła również po pomoc spoza oficjalnych struktur śledczych. W 2018 roku, podczas pobytu w Polsce, doszło do jej prywatnego spotkania z Krzysztofem Jackowskim – jasnowidzem znanym z udziału w głośnych sprawach kryminalnych.
Jak sam Jackowski relacjonował później mediom, Romina Power przekazała mu zdjęcia Ylenii oraz osobiste przedmioty córki, licząc na to, że pomogą mu w uzyskaniu wizji. Spotkanie miało charakter całkowicie prywatny i odbyło się na wyraźną prośbę artystki.
Od tamtej pory jasnowidz konsekwentnie odmawia ujawnienia jakichkolwiek szczegółów. Podkreśla, że złożył Romine Power obietnicę milczenia i nie zamierza jej łamać. To właśnie ta cisza sprawia, że wokół jego udziału w sprawie narosło jeszcze więcej spekulacji. Czy zobaczył coś, czego nie chce ujawnić? Czy jego wizja potwierdziła najczarniejszy scenariusz? A może nie przyniosła żadnych odpowiedzi?
Przez lata powstało wiele teorii dotyczących losu Ylenii Carrisi – od dobrowolnego zniknięcia i rozpoczęcia nowego życia, przez tragiczny wypadek, aż po udział osób trzecich. Brak dowodów sprawił jednak, że żadna z nich nie została potwierdzona. Głos w sprawie zabrał sam Krzysztof Jackowski:
Powiedziała, że jest świadoma tego, że córka mogła umrzeć, jednak mimo wszystko chciałaby dowiedzieć się, co się dokładnie wydarzyło. Obiecałem jej, że zrobię co w mojej mocy, żeby jej pomóc. To sprawa sprzed lat. Nie mogę nic powiedzieć, na prośbę samej Rominy Power.
