Tysiące pasażerów uwięzionych na lotnisku. Holenderskie służby biją na alarm, takiego paraliżu świat nie widział
W jednym z najważniejszych europejskich hubów komunikacyjnych — na lotnisku Amsterdam Schiphol — doszło do wyjątkowo poważnego zakłócenia ruchu lotniczego. Setki lotów zostało skasowanych niemal z dnia na dzień, a holenderskie służby biją na alarm — sytuacja jest bezprecedensowa, a tysiące podróżnych utknęło w terminalach, bez jasnej perspektywy szybkiego odlotu. Władze apelują o spokój, lecz chaos na lotnisku wciąż się pogłębia.
- Zimowa burza i okoliczności awarii
Zimowa burza i okoliczności awarii
W niedzielę 15 lutego 2026 r. lotnisko Amsterdam Schiphol — jedno z największych w Europie — zmierzyło się z gwałtownym pogorszeniem warunków pogodowych. Prognozowane opady śniegu oraz silny wiatr w całej Holandii doprowadziły do ogłoszenia drugiego stopnia ostrzeżeń meteorologicznych w czterostopniowej skali bezpieczeństwa. Silne porywy wiatru oraz intensywne opady uniemożliwiły normalną eksploatację pasów startowych, stanowisk postojowych i dróg kołowania samolotów, co zgodnie z komunikatem władz lotniska było powodem odwołania lotów.
Lotnisko wyjaśniało, że bezpieczeństwo pasażerów i personelu jest priorytetem — pokryte śniegiem pola, konieczność ciągłego odśnieżania pasów startowych oraz potrzeba odlodzenia samolotów przed startem doprowadziły do skali odwołań, która właściwie sparaliżowała ruch lotniczy w Amsterdamie. Decyzje o odwołaniach podejmowały nie tylko służby lotniskowe, ale także linie lotnicze — najwięcej skasowanych połączeń dotyczyło KLM, głównego operatora bazy.
Nie oznacza to odosobnionego incydentu — naturalne warunki atmosferyczne od początku roku wywołują chaos w europejskim systemie lotniczym. Już początkiem stycznia z powodu intensywnych opadów śniegu i oblodzeń setki lotów na Schiphol i innych lotniskach zostały odwołane lub opóźnione, co skutkowało ogromnymi kolejkami i koczowaniem pasażerów.
Eksperci podkreślają, że infrastruktura Schiphol nie jest przygotowana do tak ekstremalnych warunków, co pogłębia skutki pogodowego frontu. Choć lotnisko jest jednym z największych w Europie, intensywne zimowe zjawiska i ograniczona zdolność szybkiego odśnieżania oraz odlodzenia samolotów tworzą sytuacje, które zmuszają operatorów do radykalnych działań.
Tysiące pasażerów uwięzionych w terminalach
Skutki gwałtownego załamania pogody są dramatyczne dla podróżnych. W niedzielę odwołano 170 lotów planowanych w godzinach 17:00–24:00, z czego ok. 150 rejsów obsługiwał sam KLM — holenderskie narodowe linie.
Odwołanie tylu połączeń oznaczało, że dziesiątki tysięcy pasażerów nie mogło kontynuować swoich podróży. Terminale Schiphol zapełniły się ludźmi, którzy zostali zmuszeni do długiego oczekiwania na informacje o nowym odlocie lub próbach przebukowania biletów.
Nie jest to pierwszy taki przypadek. Podczas zimowego paraliżu w pierwszych dniach stycznia setki połączeń zostało anulowanych z powodu intensywnej śnieżycy, a ponad tysiąc pasażerów spędziło noc na Schiphol, gdy infrastruktura lotniska i linie nie były w stanie szybko ich obsłużyć. Sytuacja logistyczna utrzymuje się jako kryzysowy scenariusz, w którym podróżni czują się, jakby zostali pozostawieni sami sobie.
Jak długo potrwa awaria i kiedy wróci normalny ruch?
Na tę chwilę prognozy i oficjalne komunikaty nie dają jednoznacznej odpowiedzi, kiedy ruch na Schiphol wróci do normy. Sytuacja rozwija się dynamicznie i zależy od kilku najważniejszych czynników:
- przede wszystkim od pogody — prognozy meteorologiczne wskazują na kontynuację niestabilnych warunków z opadami śniegu i ryzykiem gołoledzi w kolejnych dniach, co może wpływać na dalsze odwołania lub opóźnienia.
- operacyjnie — lotnisko musi odśnieżyć i oczyścić wszystkie pasy oraz stanowiska postojowe tak, by mogły bezpiecznie działać, co jest procesem czasochłonnym i uzależnionym od dostępności sprzętu i personelu.
Dyrekcja Schiphol i przewoźnicy zapowiadają stopniowe przywracanie lotów dopiero w miarę poprawy warunków oraz zapewnienia bezpieczeństwa. Niektóre rejsy, szczególnie europejskie i krótkodystansowe, mogą być w pierwszej kolejności utrzymane lub przywracane, co ma ułatwić reorganizację harmonogramów i przebukowanie pasażerów.
Eksperci branżowi ostrzegają jednak, że pełny powrót do normalnych operacji może zająć kilka dni, a nawet tydzień, ponieważ zaległości i zależności w rozkładzie lotów będą musiały zostać odtworzone krok po kroku. Dopóki warunki pogodowe pozostaną niestabilne, przewoźnicy i operatorzy będą ostrożni w przywracaniu pełnej siatki połączeń.