Wydarzenia Gwiazdy Dieta Finanse Zdrowie
Obserwuj nas na:
GorąceTematy.pl > Wydarzenia > W polskim kościele doszło do niewyobrażalnej tragedii. Interweniowały służby. "Proszę, módlcie się za nas"
Agata Piszczek
Agata Piszczek 08.02.2026 12:28

W polskim kościele doszło do niewyobrażalnej tragedii. Interweniowały służby. "Proszę, módlcie się za nas"

W polskim kościele doszło do niewyobrażalnej tragedii. Interweniowały służby. "Proszę, módlcie się za nas"
fot. Canva

Dramat w Mysłowicach (woj. śląskie). Przez wiele godzin woda lała się po ścianach jednego z najważniejszych zabytków miasta – kościoła Najświętszego Serca Pana Jezusa. Gdy w sobotni poranek organista wszedł do świątyni, było już za późno. Posadzka, mury i wyposażenie znalazły się pod wodą. „To, czego doświadczyliśmy, zostanie z nami do końca życia” – napisał wstrząśnięty muzyk.

Awaria, która zniszczyła zabytkowy kościół

Do dramatycznych wydarzeń doszło w kościele Najświętszego Serca Pana Jezusa w Mysłowicach – świątyni mającej aż 135 lat. W nocy z piątku na sobotę pękła rura instalacji hydrantowej. Problem polegał na tym, że nikt przez długie godziny nie zauważył awarii. Woda nieprzerwanie spływała po ścianach, zalewając kolejne części budynku.

Instalacja przeciwpożarowa została zamontowana zaledwie kilka miesięcy temu – we wrześniu ubiegłego roku. Parafia była do tego zobowiązana ze względu na zabytkowy charakter obiektu. Jak się okazało, system nie wytrzymał panujących mrozów. Rozszczelnienie nastąpiło w wieży kościelnej, a woda przez chór zaczęła zalewać wnętrze świątyni.

– Prawdopodobnie z powodu niskich temperatur instalacja nie wytrzymała. Wydostało się około 130 metrów sześciennych wody – wyjaśniał w rozmowie z TVN24 ks. Leszek Szewczyk. Jak dodał, nachylenie posadzki sprawiło, że największa ilość wody zebrała się w okolicach ołtarza.

Woda stała nawet na 10 centymetrów

Skala zniszczeń jest ogromna. Gdy na miejsce dotarli strażacy, sytuacja była już bardzo poważna. – W budynku o powierzchni około 2200 metrów kwadratowych miejscami było nawet 10 centymetrów wody – poinformował rzecznik mysłowickiej straży pożarnej, mł. bryg. Wojciech Chojnowski.

Strażacy natychmiast przystąpili do wypompowywania wody, jednak nie wszystko dało się uratować. Duża część wilgoci wniknęła w mury, co w przypadku zabytkowego obiektu stanowi ogromne zagrożenie dla jego konstrukcji. Zdecydowano o odłączeniu prądu, a wewnątrz kościoła ustawiono osuszacze i nagrzewnice.

– Urządzenia muszą pracować bez przerwy, dlatego konieczne będzie przygotowanie dodatkowego zasilania – tłumaczył Chojnowski. Proces osuszania może potrwać wiele tygodni, a nawet miesięcy. Dopiero wtedy będzie można dokładnie ocenić pełną skalę strat.

Poruszające słowa organisty. „Módlcie się za nas”

Jedną z pierwszych osób, które zobaczyły skutki nocnej katastrofy, był organista parafii, Kamil Capała. To on w sobotę około godziny 6 rano wszedł do zalanego kościoła i zaalarmował służby. W emocjonalnym wpisie na Facebooku nie krył rozpaczy.

„Doszło do niewyobrażalnej tragedii, która dotknęła naszą Parafię, moje ukochane miejsce pracy” – napisał. Podziękował wszystkim, którzy ruszyli z pomocą, i poprosił o modlitwę. „Módlcie się za mnie, za księży (zwłaszcza proboszcza), bo to, czego doświadczyliśmy wczoraj, zostanie z nami do końca życia”.

Organista podkreślił, że nie czuje się bohaterem. Zwrócił jednak uwagę, że gdyby nie pojawił się w kościele tak wcześnie, straty mogłyby być jeszcze większe. „Czuję, że gdyby Opatrzność nie pokierowała mnie tam wcześniej, sytuacja byłaby znacznie gorsza” – dodał.

Dla parafian to nie tylko zniszczony budynek, ale ogromny cios emocjonalny. Kościół od pokoleń był sercem lokalnej wspólnoty. Teraz wszyscy zadają sobie jedno pytanie: czy i kiedy uda się przywrócić świątynię do dawnej świetności.

Wybór Redakcji
GorąceTematy.pl
Obserwuj nas na: