Wstrząsające wieści ws. wykolejenia pociągu. To sabotaż! Przełom w śledztwie wsparcia z USA
Druzgocący scenariusz, który mógł skończyć się katastrofą narodową. W nocy z poniedziałku na wtorek pociąg towarowy przewożący niebezpieczne substancje wypadł z torów pod Essen w Nadrenii Północnej-Westfalii. Służby nie wykluczają celowego działania — a szczegóły zdarzenia budzą grozę: torami miał przejeżdżać transport amerykańskiej amunicji.
- Kulisy dramatycznego wykolejenia pociągu
- Możliwe przyczyny wykolejenia. To sabotaż?
- Możliwe przyczyny wykolejenia
Kulisy dramatycznego wykolejenia pociągu
Do niecodziennego wydarzenia doszło około godziny 22:30 w poniedziałek, 12 stycznia, niedaleko Essen, w zachodniej części Niemiec. Pociąg towarowy ciągnący 20 cystern, każda załadowana około 25 tonami niebezpiecznych substancji, nagle wykoleił się i wypadł z torów. Na szczęście nie doszło ani do wycieku ładunków, ani do obrażeń osób — jednak sam fakt, że skład przewoził niebezpieczne materiały, sprawił, że sytuacja mogła się zakończyć tragicznym w skutkach scenariuszem.
Na miejscu pojawiły się służby federalne i lokalni funkcjonariusze — jednym z pierwszych elementów, które przykuły uwagę śledczych, były metalowe klamry znalezione przymocowane do szyn. To odkrycie znacząco skomplikowało klasyczne wyjaśnienie wypadku i dało nowe tropy, które policja zaczęła badać w pierwszej kolejności.
Co niezwykle istotne, kilkadziesiąt minut wcześniej tą samą trasą przejechał inny pociąg bez żadnych problemów, a później — około 70 minut po nim — miał jechać skład przewożący amerykański transport wojskowy, który ostatecznie został przełączony na inną linię z powodu opóźnienia. Ta sekwencja wydarzeń sprawiła, że śledztwo zyskało nowy ciężar — materiały, czas i miejsce zdarzenia wskazują na scenariusz zdecydowanie odbiegający od typowej awarii infrastruktury.
Najnowsze ustalenia policji
Po wykolejeniu pociągu śledczy nie ograniczają się już do standardowej procedury — dochodzenie prowadzą również służby ochrony państwa i jednostki specjalne. To dlatego, że znalezisko metalowych klamer na torach nie wygląda na przypadkowe — policja jest przekonana, że nie znalazły się tam bez działania człowieka. Jeden z funkcjonariuszy cytowany przez „Bild” podkreślił wagę okoliczności:
To byłby ogromny przypadek, gdyby tuż przed przejazdem konwoju USA inny pociąg przejechał bez problemów. Jeśli klamry pochodziły z budowy, pojawia się pytanie, dlaczego nie doszło do innych wypadków — powiedział jeden z funkcjonariuszy dziennikowi "Bild".
Śledztwo analizuje kilka możliwości: od pozostawienia klamer w wyniku niedokończonych prac budowlanych, po świadome ich zamocowanie jako elementu sabotażu. Funkcjonariusze zaznaczają, że zamontowanie takich elementów nie wymaga specjalistycznej wiedzy, co otwiera pole dla różnych scenariuszy — od działania pojedynczych osób po bardziej zorganizowane grupy.
Nie podjęto jeszcze decyzji co do tego, kto mógł stać za tym zdarzeniem, ale policja z Niemiec współpracuje z amerykańskimi służbami, biorąc pod uwagę potencjalne kierunki działania sprawców. Dochodzenie wciąż trwa.
Możliwe przyczyny wykolejenia. To sabotaż?
Na tym etapie śledztwo bierze pod uwagę kilka kluczowych hipotez. Najbardziej niepokojąca z nich to ta, że metalowe klamry zostały celowo zamocowane na torach, co doprowadziło do wykolejenia. Odkrycie ich w miejscu, przez które wcześniej przejechał inny pociąg bez problemów, silnie przemawia za tym tropem. Wynika z tego, że tragedia była wynikiem sabotażu!
Śledczy jednak nie wykluczają również bardziej naturalnego wytłumaczenia — otóż w rejonie, gdzie doszło do wypadku, niedawno prowadzono prace budowlane, a część infrastruktury mogła nie zostać w pełni usunięta. W takim przypadku klamry mogły być pozostałością po pracach, które jednak w normalnych warunkach nie powinny znaleźć się na torach.
Policja bada więc, czy elementy były pozostałością po budowie, niedopatrzeniem wykonawców, czy też zostały celowo zamontowane z myślą o wyrządzeniu szkód. Żadna z tych wersji nie została jeszcze oficjalnie potwierdzona — śledczy analizują dowody i przesłuchują świadków, a sprawą zajmują się także specjalne jednostki państwowe z obu krajów.