Zima uderzyła w Warszawę! Lotnisko Chopina pod presją śniegu
Wieczorne obfite opady śniegu, które przetoczyły się przez Warszawę w niedzielę 11 stycznia, spowodowały sporo zamieszania, zwłaszcza na stołecznym Lotnisku Chopina. Zamiast jednak pełnego paraliżu, mieszkańcy i podróżni doświadczyli raczej serii krótkich przygód śnieżnych — jak opóźnienia czy przekierowane rejsy — które służby radziły sobie na bieżąco.
- Nagłe opady śniegu nad Warszawą
- Lotnisko Chopina pod presją: opóźnienia i zmiany w rozkładzie lotów
- Bez paraliżu, ale z utrudnieniami
Akcja odśnieżania i „holding” nad Chopinem
Gdy pierwsze płatki zamieniły się w intensywne opady, służby lotniskowe przeszły od razu do działania. Pas startowy był regularnie odśnieżany, co – choć konieczne dla bezpieczeństwa – oznaczało krótkie przerwy w lądowaniach. Samoloty lecące do Warszawy chwilami musiały krążyć nad miastem w tzw. holdingu, czyli poczekać w powietrzu aż droga startowa zostanie przygotowana, zanim będą mogły bezpiecznie wylądować.
W efekcie co najmniej dwa połączenia PLL LOT – z Bukaresztu i ze Stambułu – zostały przekierowane na lotnisko zapasowe w Poznaniu, skąd miały kontynuować podróż do stolicy po zatankowaniu. To standardowa procedura, która ma zapewnić płynność operacji nawet przy kapryśnej pogodzie.
Odloty, odladzanie i pojedyncze odwołania
Utrudnienia dotyczyły także odlotów. Gdy śnieg osadzał się na kadłubach samolotów, konieczne było ich odladzanie (de-icing), czyli usuwanie śniegu i lodu przed startem. To rutynowa procedura, ale w przeciwieństwie do lotów nie uwzględnia się jej w rozkładach, więc potrafi opóźnić godzinę odlotu.
Nie obyło się też bez pojedynczych odwołań: media podały, że wieczorny rejs LOT z Warszawy do Zielonej Góry został skasowany, a kolejne połączenia krajowe również mogły zostać przesunięte lub anulowane.
Zima nie odpuszcza, ale stolica działa
Choć opady śniegu w Warszawie były wyjątkowo intensywne i w krótkim czasie znacząco pogorszyły warunki pogodowe, sytuacja na stołecznym Lotnisku Chopina wymagała sprawnej koordynacji działań oraz dużej cierpliwości ze strony podróżnych. Na bieżąco pojawiały się opóźnienia w odlotach i przylotach, a część rejsów została czasowo przekierowana na inne lotniska. Mimo to ruch lotniczy nie został całkowicie wstrzymany, a port funkcjonował w trybie awaryjnym, dostosowując się do zmieniających się warunków atmosferycznych.
Kluczową rolę odegrała dobra organizacja pracy służb lotniskowych oraz wdrożone procedury bezpieczeństwa, które pozwoliły na systematyczne usuwanie śniegu z pasów startowych i dróg kołowania. Dzięki temu zarówno mieszkańcy stolicy, jak i turyści przebywający w Warszawie mogli poradzić sobie z zimowym zaskoczeniem bez większych dramatów. Choć niedzielny wieczór przyniósł sporo nerwów i niedogodności, cała sytuacja pokazała, że miasto i lotnisko są przygotowane na nagłe ataki zimy.