Chwile grozy w Krakowie. Padły st**ały! Horror rozegrał się w Sylwestra
To miała być zwyczajna, noworoczna zabawa w gronie znajomych. W jednej chwili atmosfera świętowania ustąpiła jednak miejsca panice, strachowi i interwencji służb ratunkowych. W niewielkiej miejscowości w Małopolsce doszło do zdarzenia, które zakończyło się obrażeniami uczestników imprezy i poważnymi konsekwencjami prawnymi dla sprawcy.
- Jak doszło do niebezpiecznego incydentu podczas sylwestra?
- Jaki jest stan poszkodowanych i przebieg akcji ratunkowej?
- Jakie zarzuty i kary grożą zatrzymanemu mężczyźnie?
Alkohol, konflikt i nagła eskalacja podczas sylwestrowej nocy
Sylwestrowa noc w Luszowicach, niedaleko Chrzanowa, miała przebiegać spokojnie. Spotkanie towarzyskie odbywało się w jednym z prywatnych domów i nic nie zapowiadało dramatycznego finału. Sytuacja zmieniła się w momencie, gdy jeden z uczestników zaczął zachowywać się agresywnie i prowokacyjnie wobec innych gości.
Według ustaleń policji, 44-letnia kobieta zwróciła uwagę 31-letniemu mężczyźnie na jego nieodpowiednie zachowanie. Reakcja była natychmiastowa i skrajnie niebezpieczna. Mężczyzna, znajdujący się w stanie znacznej nietrzeźwości, wpadł w szał, zaczął krzyczeć i grozić innym uczestnikom zabawy. Chwilę później sięgnął po wiatrówkę, którą miał w domu.
Oddał strzał w kierunku kobiety. Śrut trafił ją w głowę i utkwił w ciele, powodując poważne obrażenia. Na pomoc ruszył 53-letni mężczyzna, który próbował przerwać agresję. Wtedy padł kolejny strzał — tym razem śrut trafił go w twarz, raniąc policzek. Zabawa natychmiast została przerwana, a na miejsce wezwano służby ratunkowe i policję.

Ranni trafili pod opiekę medyków. Policja zatrzymała sprawcę
Na miejsce zdarzenia przyjechały zespoły ratownictwa medycznego oraz patrol policji. Poszkodowany mężczyzna z raną policzka otrzymał pomoc na miejscu i nie wymagał hospitalizacji. Stan kobiety był poważniejszy — zdecydowano o natychmiastowym przewiezieniu jej do szpitala w Chrzanowie, gdzie lekarze zajęli się usunięciem śrutu i dalszym leczeniem.
Funkcjonariusze zatrzymali 31-letniego sprawcę jeszcze tej samej nocy. Badanie alkomatem wykazało, że miał on około trzech promili alkoholu w organizmie. Policja zabezpieczyła także wiatrówkę, z której oddano strzały. Mężczyzna został przewieziony do policyjnego aresztu, gdzie trzeźwiał przed dalszymi czynnościami procesowymi.
Po zebraniu materiału dowodowego sprawą zajęła się prokuratura. Śledczy nie mieli wątpliwości, że doszło do realnego zagrożenia życia i zdrowia uczestników imprezy, a użyte narzędzie — choć często bagatelizowane — stanowiło poważne niebezpieczeństwo.
Poważne zarzuty i możliwa kara więzienia
31-latek usłyszał zarzuty dotyczące narażenia innych osób na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia oraz spowodowania obrażeń ciała. W przypadku kobiety obrażenia zostały zakwalifikowane jako średni uszczerbek na zdrowiu, natomiast u mężczyzny jako lżejsze obrażenia.
Prokurator zastosował wobec podejrzanego środki zapobiegawcze. Mężczyzna objęty został dozorem policji oraz zakazem kontaktowania się i zbliżania do pokrzywdzonej kobiety na określoną odległość. Ma to zabezpieczyć prawidłowy przebieg postępowania i zapobiec ewentualnym kolejnym aktom agresji.
Zgodnie z obowiązującymi przepisami, za tego typu czyny grozi kara do 5 lat pozbawienia wolności. Sąd, rozpatrując sprawę, będzie brał pod uwagę m.in. stopień obrażeń, fakt użycia niebezpiecznego narzędzia, wysoki poziom alkoholu we krwi, a także dotychczasową karalność sprawcy. Niewykluczone są również dodatkowe sankcje finansowe, w tym obowiązek zapłaty nawiązki oraz pokrycia kosztów leczenia poszkodowanych.
