Doda stawia sprawę jasno. Tyle powinien zarabiać mężczyzna według gwiazdy
Szczerość, która dzieli opinię publiczną i wywołuje lawinę komentarzy. Jedna z najbardziej rozpoznawalnych gwiazd polskiej sceny muzycznej postanowiła otwarcie powiedzieć, czego oczekuje od partnera i gdzie przebiega dla niej granica w relacjach. Jej słowa są bezpośrednie, momentami ostre, ale, jak podkreśla, wynikają wyłącznie z doświadczenia.
- „Nie chcę być menadżerem swojego partnera”
- Pieniądze w związku? „To nie materializm”
- Równowaga zamiast zależności
„Nie chcę być menadżerem swojego partnera”
W rozmowie z tygodnikiem „Wprost” Doda wróciła do swoich wcześniejszych relacji i nie ukrywała rozczarowania. Artystka przyznała, że w przeszłości wielokrotnie miała wrażenie, iż jej partnerzy bardziej korzystali z jej pozycji, niż budowali równorzędny związek. Jak sama stwierdziła, często czuła się nie tyle partnerką, co menadżerem i zapleczem organizacyjnym dla mężczyzn, z którymi się spotykała. W wywiadzie powiedziała wprost:
Mam wrażenie, że większość moich partnerów potrzebowała menadżera i kogoś, kto załatwi im za darmo: wycieczki, catering, followersów na Instagramie, kody promocyjne, upgrade społeczny, wiarygodność w ich interesach…”.
Na tym tle pojawia się jej wyraźna deklaracja, że nie interesują jej już osoby ze świata show-biznesu. Jak tłumaczy, zależy jej na mężczyźnie spełnionym zawodowo, który nie potrzebuje jej popularności do budowania własnej pozycji. Podkreśla, że kluczowe są dla niej stabilność, samodzielność i brak kompleksów.
Mężczyzna, który nie ma kompleksów, ma duży sukces zawodowy, byle nie w show-biznesie, nie potrzebuje Instagrama ani mnie, żebym zapewniła mu byt i fundusze - zaznaczyła.
W jej słowach wyraźnie wybrzmiewa potrzeba partnerstwa opartego na równowadze. Artystka daje do zrozumienia, że nie chce już relacji, w których ciężar finansowy i organizacyjny spoczywa wyłącznie na niej, a druga strona jedynie korzysta z jej statusu i możliwości.
Pieniądze w związku? „To nie materializm”
Największe emocje wzbudził jednak wątek finansowy. Doda otwarcie przyznała, że nie wyobraża sobie związku z mężczyzną, który nie jest w stanie samodzielnie na siebie zarobić i utrzymać wysokiego poziomu życia. Zastrzegła jednak, że nie chodzi o pogardę wobec mniej zarabiających, lecz o doświadczenia, które, jak twierdzi, powtarzały się w jej życiu.
Nie dlatego, że jestem materialistką i gardzę facetami, którzy nie potrafią zarobić na siebie (…) tylko dlatego, że z doświadczenia wiem, że układ z kimś takim zawsze kończy się dwojako - wyznała.
Artystka opisała dwa scenariusze, które według niej najczęściej pojawiają się w takich relacjach. W pierwszym partner przyzwyczaja się do wygodnego życia i przestaje się starać, co z czasem prowadzi do utraty szacunku. W drugim - zaczyna odczuwać kompleksy i frustrację z powodu niższych zarobków, co może przerodzić się w zazdrość, napięcia, a nawet sabotowanie związku. Jej zdaniem różnice finansowe w dłuższej perspektywie potrafią zniszczyć nawet dobrze zapowiadającą się relację.
Doda podkreśliła, że najlepiej czuje się w układzie, w którym partner zarabia tyle samo lub więcej niż ona, a pieniądze są efektem jego własnej pracy, a nie wsparcia rodziny czy znajomości. Jak zaznaczyła, przez lata zdarzało jej się wspierać finansowo bliskich, a nawet byłych partnerów, co ostatecznie odbijało się na niej emocjonalnie.
Równowaga zamiast zależności
W swoich wypowiedziach Doda konsekwentnie wraca do jednego motywu - równości i wzajemnego szacunku. Jej zdaniem związek nie powinien być relacją zależności finansowej ani sposobem na „awans społeczny”. Artystka wyraźnie odcina się od układu, w którym jedna strona utrzymuje drugą, a w zamian otrzymuje jedynie pozory zaangażowania.
Podkreśla, że nie szuka sponsora ani osoby, która będzie imponować jej wyłącznie statusem majątkowym. Chodzi jej raczej o partnera, który osiągnął sukces własną pracą, ma poukładane życie zawodowe i nie traktuje relacji jako sposobu na promocję czy medialny rozgłos. W jej opinii tylko taka konfiguracja daje szansę na trwałość i zdrowe proporcje.
Wywiad wywołał burzliwą dyskusję w mediach społecznościowych. Jedni zarzucają artystce nadmierne skupienie na pieniądzach, inni bronią jej prawa do stawiania jasnych granic. Bez względu na ocenę, jedno jest pewne - słowa Dody ponownie rozgrzały debatę o roli finansów w związkach i o tym, czy miłość rzeczywiście powinna być całkowicie oderwana od kwestii ekonomicznych.