Fatalny wypadek w Planicy. Skoczek runął na oblodzony zeskok. Jest nagranie
Piątkowy konkurs Pucharu Świata w Planicy miał być popisem dalekich lotów i sportowej rywalizacji. Dominował Domen Prevc, Polacy nie zachwycili, a Kamil Stoch pożegnał się z kibicami w mniej udany sposób. Jednak uwagę całego świata przykuł dramatyczny moment z udziałem Austriaka Stephana Embachera, który po skoku na 240 metrów runął na oblodzony zeskok, wywołując panikę wśród kibiców i komentatorów.
Koszmar na zeskoku: Embacher leci 240 metrów
Stephan Embacher był w świetnej formie od początku weekendu w Planicy. W serii treningowej przed kwalifikacjami uzyskał 218,5 metra i był liderem stawki. Austriak nadal miał szansę w walce o Małą Kryształową Kulę, co zapewne wpłynęło na jego odważne podejście do piątkowego konkursu.
W drugiej serii Embacher postanowił zaryzykować maksymalnie. Oddał skok na 240 metrów, ale zakończył go dramatycznym upadkiem. Lecąc z prędkością przekraczającą 110 km/h, Austriak zaczął trząść się w powietrzu, a ułamki sekund przed lądowaniem przechylił się na prawą stronę. W efekcie runął na oblodzoną nawierzchnię i turlał się przez kilkadziesiąt metrów, uderzając głową o stok. Kask ochronny uratował mu życie.
Szybka reakcja służb i ratunek
Na szczęście służby medyczne były natychmiast na miejscu. Embacher, ku zaskoczeniu wielu kibiców, po chwili samodzielnie wstał i w asyście ratowników opuścił zeskok. Choć był wyraźnie oszołomiony, dawał sygnały, że nic poważnego się nie stało.
Dziennikarz Kacper Merk podczas transmisji informował, że według wstępnych danych Austriak czuje się dobrze. Zawodnik nie do końca zdawał sobie sprawę z dramatycznego przebiegu swojego lotu, ale najważniejsze, że skończyło się bez poważnych konsekwencji zdrowotnych. Po incydencie pojawił się nawet na stanowisku telewizyjnym, choć trudno było mówić o uśmiechu w takiej sytuacji.
Co dalej z Austriakiem i jego startami?
Ten dramatyczny moment pokazuje, jak niebezpieczne są skoki na mamucie w Planicy. 240-metrowy lot to próba dla najlepszych, a każdy błąd może skończyć się tragedią. Austriak zapowiadał, że nie zamierza rezygnować z kolejnych startów, choć oczywiście będzie musiał zachować ostrożność.
Dla kibiców i zawodników jest to przypomnienie o ryzyku w tej dyscyplinie. Planica od lat słynie z ekstremalnych lotów, a wypadki, choć rzadkie, wciąż mogą wstrząsnąć światem sportu. W piątek szczęście było po stronie Embachera – dramatyczny upadek mógł skończyć się tragicznie, ale dzięki kaskowi i błyskawicznej reakcji służb Austriak wyszedł z tej sytuacji bez poważnych obrażeń.