Jesienią wpychają się do polskich domów. Tego pod żadnym pozorem nie rób
Jesień przynosi nie tylko chłodne poranki i kolorowe liście, ale także prawdziwą inwazję owadów szukających schronienia przed zimnem. W polskich domach coraz częściej pojawiają się wtyki amerykańskie, które próbują znaleźć ciepłe miejsce do przetrwania chłodniejszych miesięcy. Charakterystyczne owady można zauważyć na ścianach budynków, oknach, balkonach, a czasem również w mieszkaniach. Ich wygląd może wzbudzać niepokój, zwłaszcza gdy ktoś spotyka je po raz pierwszy.
Na szczęście wtyk amerykański nie jest groźny dla człowieka – nie gryzie, nie jest jadowity i nie przenosi chorób. Jest jednak jedna rzecz, o której warto pamiętać, zanim spróbujemy go rozgnieść. W sytuacji zagrożenia owad wydziela bowiem bardzo intensywny i nieprzyjemny zapach. Jest prosty sposób, aby pozbyć się nieproszonego gościa bez narażania się na tę przykrą niespodziankę.
Jesienią wtyki amerykańskie ruszają do polskich domów
Jesień przynosi nie tylko chłodniejsze dni, kolorowe liście i krótsze wieczory. To również czas, gdy do polskich mieszkań zaczynają zaglądać nieproszeni goście. Wraz ze spadkiem temperatur coraz częściej można natknąć się na wtyki amerykańskie, które szukają ciepłego miejsca, w którym mogłyby przetrwać zimę. Owady te potrafią pojawiać się przy oknach, na elewacjach, balkonach, a następnie przedostawać się do wnętrz.
Wtyk amerykański to inwazyjny gatunek pluskwiaka należący do rodziny wtykowatych. W Polsce zadomowił się już na dobre, a jesienią jego obecność jest szczególnie widoczna. Owady szukają wtedy schronienia przed chłodem i dlatego próbują dostać się do budynków.
Nie trzeba jednak wpadać w panikę na widok takiego intruza. Wtyk amerykański nie stanowi zagrożenia dla człowieka. Nie gryzie, nie jest jadowity i nie przenosi chorób. Może być natomiast prawdziwym utrapieniem, zwłaszcza gdy do domu próbuje dostać się większa liczba osobników.
Zobacz także: Te kryształy z PRL-u są warte majątek. Poznasz je po jednym detalu
Łatwo go rozpoznać. Uwagę zwracają jego nogi
Wtyk amerykański jest stosunkowo dużym owadem. Dorosły osobnik osiąga około 1,5–2 cm długości. Ma wydłużone ciało w odcieniach brązu, szarości lub brunatnego koloru. Charakterystyczne są również jasne, zygzakowate wzory na skrzydłach, które mogą przypominać literę „X”.
Jeszcze łatwiej rozpoznać go po długich czułkach oraz nietypowych tylnych nogach. Ostatnia para odnóży ma charakterystyczne, spłaszczone i rozszerzone fragmenty przypominające niewielkie płatki. To właśnie ten szczegół sprawia, że owad zdecydowanie wyróżnia się spośród innych pluskwiaków.
Choć sam widok wtyka może niektórych przyprawić o dreszcze, nie należy go od razu rozgniatać. Owad posiada bowiem skuteczny mechanizm obronny. Gdy czuje zagrożenie, może wydzielić bardzo intensywną i nieprzyjemną woń. Zapach bywa porównywany do zgniłych owoców lub terpentyny i potrafi długo utrzymywać się w pomieszczeniu.
Dlatego jeśli wtyk pojawi się w mieszkaniu, lepiej nie sięgać po kapcia czy gazetę.
Zobacz także: Przyjechali do Polski. Amerykanin był zaskoczony naszym krajem
Wtyk amerykański w domu? Lepiej go nie zgniatać
Najprostszym sposobem na pozbycie się owada jest spokojne wyniesienie go na zewnątrz. Można nakryć go słoikiem lub innym pojemnikiem, wsunąć pod spód kartkę papieru, a następnie ostrożnie wynieść go z domu. Dzięki temu unikniemy uwolnienia charakterystycznego zapachu.
Jeżeli nie chcemy, by wtyki w ogóle pojawiały się w mieszkaniu, warto pomyśleć o zabezpieczeniu domu. Pomocne mogą być moskitiery w oknach oraz uszczelnienie niewielkich szczelin przy ramach okiennych i drzwiach. To właśnie takimi drogami owady często dostają się do wnętrz.
Wtyki nie przepadają również za niektórymi intensywnymi zapachami. W ramach domowych sposobów można wykorzystać między innymi olejek miętowy. Niektórzy stosują także czosnek lub cebulę, rozkładając je w miejscach, przez które owady mogą próbować dostać się do środka.
Sam wtyk nie jest niebezpieczny dla ludzi, ale z punktu widzenia przyrody nie jest już tak niewinny. To szkodnik roślin iglastych, szczególnie sosen. Wysysa soki z igieł i niedojrzałych szyszek, przez co może osłabiać drzewa i wpływać na rozwój nasion. Jesienią jednak jego największym problemem dla domowników pozostaje przede wszystkim to, że szuka ciepłego schronienia właśnie pod naszym dachem.
