"Klauzula wojenna". Co ze spłatą hipoteki, gdyby trzeba było ruszyć na front?
W cieniu napiętej sytuacji geopolitycznej i powracających w debacie publicznej ostrzeżeń o „czasach przedwojennych”, dyskusja o obronności kraju coraz częściej przenika do sfery osobistych finansów zwykłych obywateli. Polityczne deklaracje o konieczności przygotowania setek tysięcy rezerwistów budzą w głowach kredytobiorców fundamentalne pytania, o których nikt nie myślał przy podpisywaniu wieloletnich umów hipotecznych.
Co dzieje się z zobowiązaniem, gdy powołany na front żołnierz traci możliwość zarobkowania, a pocisk rakietowy zamienia jego nowo kupione mieszkanie w gruzowisko? Zderzenie patriotycznego obowiązku z bezduszną machiną bankową obnaża dramatyczną lukę w powszechnej świadomości prawnej, zmuszając do konfrontacji z bezlitosnym pytaniem: czy dług znika wraz z runięciem ścian?
Kredyt hipoteczny podczas stanu wojennego
Rzeczywistość prawna w tym obszarze bywa dla dłużników bolesnym rozczarowaniem. Jak wyjaśnia radczyni prawna dr Edyta Kozak-Hamala, hipoteka jest jedynie zabezpieczeniem wierzytelności, a głównym obowiązkiem kredytobiorcy pozostaje bezwzględny zwrot pożyczonych środków. Fizyczne zniszczenie nieruchomości nie unicestwia długu – właściciel zrównanego z ziemią lokalu nadal ma obowiązek comiesięcznego regulowania rat, tracąc zarazem dach nad głową.
Choć zniszczenie mienia bez winy klienta nie daje bankom automatycznego prawa do natychmiastowej windykacji całości kwoty, wiele umów zawiera klauzule żądające przedstawienia dodatkowego zabezpieczenia w razie drastycznego spadku wartości mienia. Brak takiego zastawu może w skrajnym wypadku skutkować wypowiedzeniem umowy.
Czy ubezpieczenie chroni kredytobiorcę?
Nadziei na ratunek nie dają również standardowe polisy ubezpieczeniowe, które niemal bez wyjątku zawierają wyłączenia odpowiedzialności za szkody powstałe w wyniku działań wojennych. Problem ten okazuje się zresztą znacznie bardziej złożony w dobie konfliktów hybrydowych.
Jak zauważają prawnicy oraz Rzecznik Finansowy, w warunkach formalnego pokoju nawet incydentalne uderzenie wojskowego drona może stać się powodem odmowy wypłaty odszkodowania. Ubezpieczyciele drobiazgowo analizują wówczas ogólne warunki umów, badając, czy upadek bezzałogowca był nieszczęśliwym wypadkiem, czy też celowym atakiem militarnym, co stawia poszkodowanego właściciela w skrajnie niepewnym położeniu procesowym.
Jak wygląda spłata kredytów w trakcie wojny?
Samo powołanie do armii również nie zwalnia automatycznie ze spłaty rat. Kodeksowa siła wyższa wyłącza odpowiedzialność odszkodowawczą, lecz nie anuluje długu pieniężnego ani odsetek karnych. Ekspertka kredytowa Honorata Skrzypek-Komorowicz uspokaja jednak, że banki nie stosują w umowach klauzul wojennych, a w sytuacji kryzysu państwo musi sięgnąć po rozwiązania systemowe na mocy ustawy o stanie wojennym.
Doświadczenia Ukrainy czy wcześniejsze kryzysy pokazują, że rządy wprowadzają wówczas twarde moratoria na egzekucje komornicze, ustawowe wakacje kredytowe czy częściowe umorzenia. Sektor bankowy nie ma bowiem interesu w masowym bankructwie obywateli i sam dąży do restrukturyzacji zadłużenia.