Wydarzenia Gwiazdy Finanse Zdrowie
Obserwuj nas na:
GorąceTematy.pl > Wydarzenia > Moskwa znów mówi o Polsce. Padły niepokojące słowa
Agata Piszczek
Agata Piszczek 11.03.2026 22:47

Moskwa znów mówi o Polsce. Padły niepokojące słowa

Moskwa znów mówi o Polsce. Padły niepokojące słowa
East News

Rosyjska retoryka wobec Polski znów się zaostrza. Podczas wizyty na Białorusi szef rosyjskiego wywiadu Siergiej Naryszkin wygłosił ostre wystąpienie, w którym oskarżył Warszawę i państwa bałtyckie o „agresywną politykę”. Największe emocje wywołały jednak jego słowa o możliwej konfrontacji z NATO. Według rosyjskiego urzędnika w razie konfliktu to właśnie Polska i kraje bałtyckie miałyby jako pierwsze ponieść konsekwencje.

Szef rosyjskiego wywiadu uderza w Polskę i kraje bałtyckie

W ostatnich dniach w rosyjskiej przestrzeni publicznej pojawiło się wiele ostrych wypowiedzi dotyczących Polski. Szczególną uwagę zwróciły słowa dyrektora Służby Wywiadu Zagranicznego Federacji Rosyjskiej, Siergieja Naryszkina, który podczas wizyty na Białorusi skrytykował politykę Warszawy oraz państw bałtyckich.

Rosyjski urzędnik zarzucił im prowadzenie „agresywnej polityki” wobec Rosji i Białorusi. W swoim wystąpieniu sugerował, że państwa te przygotowują się do potencjalnej konfrontacji militarnej.

Według jego słów Polska ma planować rozmieszczenie nawet dwóch milionów min przeciwpancernych wzdłuż granicy z Białorusią oraz obwodem królewieckim. Naryszkin wspomniał również o rzekomych staraniach Warszawy dotyczących uzyskania dostępu do amerykańskiej broni jądrowej.

Największe kontrowersje wywołała jednak część jego wypowiedzi dotycząca ewentualnego konfliktu z NATO. Szef rosyjskiego wywiadu stwierdził, że w przypadku bezpośredniej konfrontacji z tzw. Państwem Związkowym Rosji i Białorusi, to właśnie Polska oraz państwa bałtyckie znalazłyby się w pierwszej linii i poniosłyby konsekwencje takiego starcia.

Wielu analityków interpretuje te słowa jako element presji politycznej oraz sygnał, że Rosja próbuje odstraszyć państwa NATO znajdujące się najbliżej jej granic.

Warszawa odpowiada na ostre słowa z Moskwy

Na wypowiedzi rosyjskich przedstawicieli szybko zareagowały polskie władze. Podczas wizyty w Zagrzebiu były prezydent Andrzej Duda podkreślił, że to Moskwa jest odpowiedzialna za wzrost napięć w regionie.

Zwrócił uwagę, że Rosja zdecydowała się na rozmieszczenie broni nuklearnej na terytorium Białorusi. Oznacza to, że tego typu uzbrojenie znalazło się znacznie bliżej granic NATO oraz Unii Europejskiej.

Duda podkreślił również, że działania państw należących do Sojuszu Północnoatlantyckiego mają charakter wyłącznie obronny. W jego ocenie wzmacnianie wschodniej flanki NATO jest odpowiedzią na agresywną politykę Rosji oraz na trwającą wojnę w Ukrainie.

Prezydent określił słowa Naryszkina jako przykład dezinformacji i propagandy. Jak zaznaczył, podobne komunikaty od lat są częścią rosyjskiej strategii informacyjnej, której celem jest wzbudzanie niepokoju w krajach Europy Środkowo-Wschodniej.

Rzeszów i „polscy najemnicy” w centrum rosyjskiej propagandy

Równolegle z ostrymi wypowiedziami rosyjskich polityków nasiliła się także kampania informacyjna w rosyjskich i białoruskich mediach państwowych.

W ostatnich tygodniach wielokrotnie pojawiały się w nich sugestie dotyczące Rzeszowa. Miasto to od początku wojny w Ukrainie odgrywa ważną rolę logistyczną w przekazywaniu pomocy wojskowej i humanitarnej dla Kijowa.

Niektórzy rosyjscy komentatorzy sugerowali możliwość przeprowadzenia ataków rakietowych na ten region. Jednocześnie w innych przekazach pojawiały się stwierdzenia, że taki scenariusz nie jest planowany w najbliższym czasie.

Eksperci podkreślają, że tego typu sprzeczne komunikaty są typowym elementem presji informacyjnej. Ich celem jest wywołanie niepokoju w społeczeństwach państw NATO oraz podważanie poczucia bezpieczeństwa.

W rosyjskich mediach pojawiły się także informacje o rzekomym udziale tysięcy Polaków w walkach w obwodzie kurskim. Według jednego z propagandowych przekazów niemal dwa tysiące „polskich najemników” miało tam zginąć.

Niezależne analizy szybko wykazały jednak, że materiały te były manipulacją. Grafika wykorzystana w propagandowych publikacjach okazała się sfałszowana, a przedstawione liczby nie mają potwierdzenia w żadnych wiarygodnych źródłach.

Eksperci ds. bezpieczeństwa podkreślają, że nasilenie agresywnej retoryki ze strony rosyjskich i białoruskich mediów jest przede wszystkim elementem wojny informacyjnej. Jej głównym celem jest wzbudzanie niepokoju oraz osłabianie zaufania do instytucji państwowych i międzynarodowych sojuszy.

Dlatego specjaliści przypominają, by w takich sytuacjach szczególnie uważnie weryfikować informacje i korzystać wyłącznie ze sprawdzonych źródeł. Polska pozostaje członkiem NATO i korzysta z gwarancji bezpieczeństwa Sojuszu, co w ocenie ekspertów znacząco ogranicza ryzyko bezpośredniej eskalacji militarnej.

Wybór Redakcji
Papież
Papież bije na alarm. „Niech zamilknie”. Mocne słowa o konflikcie na Bliskim Wschodzie
Mentzen
Burza po wyborze Czarnka. Mentzen zareagował. Opublikował wpis
Czarnek
„Pusty łbie!” Czarnek krzyczał do Tuska ze sceny. Wiemy, co się dzieje
Putin
Odbyła się pierwsza rozmowa Putina z prezydentem Iranu. Padły szokujące ustalenia
Zbigniew Ziobro
Ziobro znowu się odpalił. Nie zostawił suchej nitki na Tusku
Trump
Panika w otoczeniu Trumpa. "To może być katastrofa dla pokoleń"
Wybór Redakcji
GorąceTematy.pl
Obserwuj nas na: