Nie żyje dziennikarka TVP. Znał ją każdy. Poruszające pożegnanie gwiazdy przez kolegów w stacji
To wiadomość, która poruszyła środowisko dziennikarskie i widzów w całej Polsce. Odeszła osoba, która przez dekady współtworzyła historię telewizji publicznej i była świadkiem jej najważniejszych momentów. Współpracownicy nie mają wątpliwości – była kimś znacznie więcej niż tylko redaktorką. Dla wielu stała się symbolem profesjonalizmu i bezkompromisowej walki o jakość języka w mediach.
- Już za życia uznawano ją za legendę
- Kim była legenda TVP?
- Poruszające pożegnanie przez kolegów z redakcji
Już za życia uznawano ją za legendę
W środowisku Telewizji Polskiej od lat mówiło się o niej z ogromnym szacunkiem. Dla wielu młodszych dziennikarzy była mentorką, która nie tylko uczyła rzemiosła, ale też przypominała, jak ważna w pracy reporterskiej jest precyzja języka i dbałość o szczegóły. W redakcji uchodziła za osobę niezwykle wymagającą, a jednocześnie oddaną swojej pracy i współpracownikom.
Jej podejście do języka było wręcz legendarne. Współpracownicy wspominają, że potrafiła wychwycić nawet najmniejszy błąd w tekście czy wypowiedzi prezentera. Dzięki temu materiały przygotowywane przez redakcję wyróżniały się wysokim poziomem językowym. Jak przekazano po jej śmierci, przez lata była prawdziwą strażniczką poprawnej polszczyzny i nie tolerowała bylejakości. Nawet po przejściu na emeryturę wciąż oglądała programy i skrupulatnie notowała wszystkie błędy językowe.
Jej oddanie pracy było powszechnie znane. Telewizja była dla niej czymś więcej niż miejscem zatrudnienia – stała się życiową pasją. Właśnie dlatego współpracownicy podkreślają, że już za życia była uznawana za legendę stacji. W jednym z pożegnalnych wpisów podkreślono nawet wprost:
I już za życia stałaś się jej wielką legendą.
Takie słowa najlepiej pokazują, jak ogromny wpływ wywarła na środowisko dziennikarskie oraz kolejne pokolenia pracowników telewizji.
Kim była legenda TVP?
Zmarłą dziennikarką była Lucyna Barcz, wieloletnia pracowniczka Telewizji Polskiej, która ze stacją była związana przez ponad pięć dekad. Informację o jej śmierci przekazano 10 marca. Miała 94 lata.
Swoją przygodę z mediami rozpoczęła bardzo wcześnie. Już jako dwudziestolatka pracowała jako redaktorka działu wiejskiego w gazecie „Sztandar Młodych”. Wkrótce potem, w 1956 roku, rozpoczęła współpracę z Telewizją Polską. To właśnie tam spędziła większość swojej kariery, stając się jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci redakcyjnych.
Barcz była jedną z osób współtworzących „Telewizyjny Kurier Warszawski”. Pracowała także w redakcji odpowiedzialnej za kontakt z widzami, a przez lata pełniła funkcję redaktorki i sekretarza redakcji. Jej zadaniem była m.in. adiustacja tekstów, które następnie trafiały na antenę i były czytane przez prezenterów oraz reporterów. Właśnie tam dała się poznać jako niezwykle skrupulatna redaktorka, dla której poprawność językowa była absolutnym priorytetem.
W 2006 roku minęło dokładnie 50 lat od momentu, gdy rozpoczęła pracę w telewizji publicznej. Za swoją działalność została uhonorowana m.in. Złotym Krzyżem Zasługi oraz Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. Jej wkład w rozwój polskich mediów był ogromny, a wielu dziennikarzy do dziś podkreśla, że bez niej redakcyjna codzienność wyglądałaby zupełnie inaczej.
Poruszające pożegnanie przez kolegów z redakcji
Śmierć Lucyny Barcz wywołała ogromne poruszenie wśród dziennikarzy Telewizji Polskiej. Współpracownicy szybko zaczęli publikować w mediach społecznościowych wzruszające wpisy, w których wspominali jej charakter, poczucie humoru i niezwykłe oddanie pracy.
Dziś rano zmarła nasza redakcyjna Koleżanka Lucyna Barcz. (...) Miała 94 lata. Dbała o czystość polszczyzny, toczyła boje z tymi, którzy podchodzili nonszalancko do zasad poprawnej pisowni. Była nieugięta. Już na emeryturze po każdej emisji skrupulatnie odnotowywała każdy błąd. Ale dzięki temu materiały reporterskie to były językowe perły — przekazali.
Jedną z osób, które zdecydowały się na publiczne pożegnanie, była jej redakcyjna koleżanka Miłka Skalska. W emocjonalnym wpisie podkreśliła, że Barcz była nie tylko świetną redaktorką, ale również osobą, która przez lata kształtowała standardy pracy w telewizji.
Odeszła Lucyna Barcz, nasza Lucynka, Panna Lucy, Panna Lula… nasza strażniczka polszczyzny, mistrzyni ciętego języka, legenda Telewizji Polskiej, zawsze w pierwszej parze do spotkania, wspólnego działania i zabawy - czytamy we wpisach.
Kochana Lucynko, Twoje długie życie nie było usłane różami, dużo przeszłaś, a mimo to dużo dałaś świtu! Dużo siebie poświęciłaś dla innych i oddałaś serce Twoje wielkiej miłości — Telewizji Polskiej. I już za życia stałaś się jej wielką legendą — czytamy.
W dalszej części wspomnienia Skalska przypomniała również, jak wielki respekt budziła wśród młodszych pracowników redakcji. Jak wspominała, dziennikarze często obawiali się jej uwag, bo była bezlitosna wobec błędów językowych.
W redakcji Telewizyjnego Kuriera Warszawskiego adiustowała teksty, które potem pojawiała się na antenie, czytali je lektorzy, reporterzy, prezenterzy. Bożesz, jak my się baliśmy Lucyny. Niektórym to zostało do dziś. Była dla nas bezwzględna! Nie przepuściła najdrobniejszego błędu: dykcyjnego, artykulacyjnego, deklinacyjnego. Miała wyczulony słuch na piękno ojczystego języka i swoje zadanie traktowała śmiertelnie poważnie. Była niezłomna w poprawianiu naszych błędów" — wspominała.
Te słowa pokazują, jak ogromny wpływ wywarła na środowisko telewizyjne. Dla wielu osób była nie tylko współpracowniczką, ale także nauczycielką i autorytetem. Jej odejście zamyka ważny rozdział w historii Telewizji Polskiej.