Niebezpieczny trend wśród grzybiarzy. Zbieranie tego grzyba może skończyć się katastrofą. Nie jedz pod żadnym pozorem
W internecie rosną społeczności osób, które przekonują o prozdrowotnych właściwościach muchomora czerwonego. Suszą go, marynują, przygotowują do tak zwanego mikrodawkowania i dzielą się doświadczeniami. Prof. Bożena Muszyńska z Uniwersytetu Jagiellońskiego przestrzega jednak przed takim eksperymentowaniem. Jak wskazuje, grzyb zawiera substancje toksyczne i psychoaktywne, a jego spożywanie może mieć poważne konsekwencje.
Temat wraca szczególnie intensywnie w sezonie grzybowym. W sieci pojawiają się zdjęcia koszy pełnych czerwonych kapeluszy, instrukcje dotyczące ich obróbki oraz relacje osób, które twierdzą, że niewielkie ilości grzyba pomagają im między innymi na depresję czy stany lękowe. Prof. Muszyńska zwraca uwagę, że popularność tych przekazów nie idzie w parze z wiedzą toksykologiczną.
Muchomor czerwony jako „naturalny lek”? Ekspertka ostrzega
Prof. Bożena Muszyńska z Uniwersytetu Jagiellońskiego zajmuje się badaniem właściwości prozdrowotnych i leczniczych grzybów wielkoowocnikowych. Jak relacjonuje, w internecie spotyka się z krytyką ze strony osób propagujących spożywanie muchomora czerwonego. Jej zdaniem problemem jest przede wszystkim rozpowszechnianie informacji, które przedstawiają ten gatunek jako środek o działaniu leczniczym.
Popularność takich przekazów miała wyraźnie wzrosnąć w czasie pandemii. Według ekspertki punktem zwrotnym było nagranie internetowego podcastu, podczas którego dwie osoby zjadły kapelusze muchomora na wizji. Nie wystąpiły wówczas widoczne, natychmiastowe konsekwencje, co mogło zostać odebrane jako dowód bezpieczeństwa.
Prof. Muszyńska podkreśla jednak, że brak natychmiastowego zgonu nie oznacza, że spożycie grzyba jest bezpieczne. Wskazuje na możliwość wystąpienia dolegliwości ze strony układu pokarmowego, między innymi wymiotów i biegunki. Przy długotrwałym stosowaniu – jak zaznacza – zagrożeniem mogą być także uszkodzenia wątroby i nerek.
Ważną rolę odgrywają substancje obecne w grzybie. Ekspertka wymienia między innymi muscymol i kwas ibotenowy, a także muskarynę i bufoteninę. W jej ocenie wiedza o składzie chemicznym muchomora powinna być jednym z powodów, dla których nie należy traktować go jak zwykłego produktu spożywczego.
Suszenie nie oznacza, że grzyb przestaje być toksyczny
Jednym z popularnych przekonań funkcjonujących w internetowych grupach jest to, że odpowiednie przygotowanie muchomora może pozbawić go toksycznych właściwości. Użytkownicy opisują suszenie, obróbkę, marynowanie czy przechowywanie grzybów w słoikach. Pojawia się również termin „mikrodawkowanie”, oznaczający przyjmowanie niewielkich ilości w przekonaniu, że mogą one korzystnie wpływać na organizm.
Prof. Muszyńska przywołuje jednak wyniki badań suszonych muchomorów dostępnych na rynku. Według niej naukowcy wykazali działanie hepatotoksyczne i nefrotoksyczne, czyli potencjalnie szkodliwe dla wątroby i nerek. Co istotne, takie efekty miały zostać stwierdzone we wszystkich przebadanych próbkach.
Ekspertka zwraca również uwagę na obecność wanadu. Jest to pierwiastek, który w organizmie może występować w niewielkich ilościach, jednak – jak wskazuje – w muchomorze czerwonym jego zawartość może być bardzo duża.
Wokół grzyba funkcjonuje przy tym wiele opowieści o jego rzekomych właściwościach terapeutycznych. Użytkownicy internetowych grup przypisują mu działanie między innymi przeciwzapalne oraz korzystny wpływ na samopoczucie. Prof. Muszyńska podkreśla natomiast, że w podręcznikach i atlasach nie wskazuje się zastosowań medycznych tego gatunku. Jeden z obecnych w nim związków może mieć potencjał badawczy, ale – jak zaznacza – potrzeba jeszcze wielu lat badań.
„Amanita muscaria” brzmi inaczej niż muchomor
Zdaniem prof. Muszyńskiej internetowa popularność spożywania muchomora czerwonego ma jeszcze jeden charakterystyczny element. Osoby należące do takich społeczności często posługują się łacińską nazwą gatunku – Amanita muscaria – zamiast określenia „muchomor czerwony”. Ekspertka interpretuje to jako próbę odcięcia się od skojarzenia, które od dzieciństwa jest jednoznaczne: czerwonego muchomora nie należy jeść.
Skala zjawiska ma być znacznie większa niż kilka pojedynczych przypadków. Prof. Muszyńska mówi o internetowych społecznościach liczących w Polsce dziesiątki tysięcy osób. Ich członkowie wymieniają się sposobami przygotowania grzybów, publikują zdjęcia i opisują własne doświadczenia.
Szczególnie niepokojące są dla niej przypadki, w których muchomor czerwony ma być podawany dzieciom. Jak twierdzi ekspertka, zetknęła się również z takimi sytuacjami.
Muchomor czerwony od dawna jest znany ze swoich właściwości psychoaktywnych. Prof. Muszyńska wskazuje, że właśnie tego rodzaju działanie, a nie potwierdzone zastosowanie lecznicze, stoi za częścią współczesnego zainteresowania gatunkiem. Historycznie miał być wykorzystywany przez syberyjskich szamanów do wprowadzania się w trans.
Ekspertka zapowiada, że mimo internetowego hejtu nadal będzie ostrzegać przed spożywaniem muchomora czerwonego. Jej zdaniem potrzebna jest przede wszystkim edukacja i rzetelna informacja o zagrożeniach. Popularność internetowych porad nie powinna bowiem zastępować wiedzy o toksyczności grzyba i skutkach jego przyjmowania.