Niemcy wydali decyzję dotyczącą Polski. Skutki odczują wszyscy obywatele
To koniec nadziei na szybki powrót do swobodnego podróżowania. Niemieckie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych zdecydowało o ponownym przedłużeniu nadzwyczajnych kontroli granicznych. Choć miały wygasnąć 15 marca, Berlin wystąpił do Komisji Europejskiej o dalsze zawieszenie zasad strefy Schengen. W praktyce oznacza to kolejne miesiące kontroli na granicy z Polską i ośmioma innymi krajami.
Berlin przedłuża kontrole. Granice pod nadzorem do września
Decyzja niemieckiego rządu oznacza, że nadzwyczajne kontrole na wszystkich granicach lądowych pozostaną w mocy co najmniej do połowy września. Pierwotnie miały zakończyć się 15 marca, jednak niemieckie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych poinformowało Komisję Europejską o konieczności ich przedłużenia.
Berlin tłumaczy tę decyzję pogarszającą się sytuacją międzynarodową. Wskazuje przede wszystkim na wojnę w Ukrainie, napięcia na Bliskim Wschodzie oraz destabilizację w Afryce Północnej. Według niemieckich władz konflikty te napędzają presję migracyjną, a każdego dnia tysiące osób próbują nielegalnie przedostać się na teren Unii Europejskiej.
Kontrole obejmują wszystkie dziewięć granic Niemiec – z Polską, Czechami, Austrią, Szwajcarią, Francją, Luksemburgiem, Belgią, Holandią i Danią. Oznacza to w praktyce dalsze ograniczenie swobody podróżowania, która przez lata była jednym z symboli europejskiej integracji.
Każda osoba przekraczająca granicę musi mieć przy sobie ważny dokument tożsamości – dowód osobisty lub paszport.
Kierowcy muszą uzbroić się w cierpliwość
Podróżni powinni przygotować się na wydłużony czas przejazdu przez granicę, szczególnie w weekendy oraz w godzinach największego ruchu. W takich momentach kolejki na polsko-niemieckich przejściach mogą mieć nawet kilka kilometrów.
Kontrole prowadzi niemiecka policja federalna, czyli Bundespolizei, często przy wsparciu służb celnych. Funkcjonariusze mogą zatrzymać samochód i dokładnie sprawdzić kierowcę oraz pasażerów.
Podczas kontroli policjanci:
- sprawdzają dokumenty wszystkich osób w samochodzie,
- weryfikują ich autentyczność w systemach poszukiwawczych,
- kontrolują pojazd i przewożony ładunek,
- pytają o cel i planowany czas pobytu w Niemczech.
Co ważne, kontrole nie ograniczają się tylko do samych przejść granicznych. Niemieckie służby mogą zatrzymywać pojazdy również w strefie przygranicznej obejmującej obszar do 30 kilometrów od granicy celnej.
Niemcy prowadzą takie działania na granicy z Polską już od października 2023 roku. W odpowiedzi podobne kontrole wprowadziła również Polska – zarówno na granicy z Niemcami, jak i z Litwą. Obowiązujące rozporządzenie po polskiej stronie ma obowiązywać do 4 kwietnia 2026 roku, ale po decyzji Berlina niemal pewne jest jego kolejne przedłużenie.
Niemcy kontrolują „tank-turystów”. Można zapłacić karę
Na granicy pojawił się jeszcze jeden powód kontroli. Chodzi o tzw. „tank-turystów”, czyli kierowców z Niemiec, którzy przyjeżdżają do Polski tankować paliwo.
Powód jest prosty – ogromna różnica w cenach. W Niemczech litr paliwa jest obecnie nawet o 30–60 centów droższy niż w Polsce. Przy pełnym baku oznacza to oszczędność sięgającą kilkudziesięciu euro.
Po wybuchu konfliktu na Bliskim Wschodzie i napięciach wokół Cieśniny Ormuz ceny ropy na światowych rynkach gwałtownie wzrosły. Niemieccy kierowcy zaczęli więc masowo przyjeżdżać na stacje benzynowe po polskiej stronie granicy.
Polskie stacje w pasie przygranicznym przeżywają prawdziwe oblężenie. Zupełnie inaczej wygląda sytuacja po niemieckiej stronie – tamtejsze stacje paliw tracą klientów i notują spadki przychodów.
Dlatego niemiecka służba celna prowadzi wyrywkowe kontrole kierowców wracających z Polski lub Czech. Sprawdzają przede wszystkim, czy nie przewożą zbyt dużej ilości paliwa.
Przepisy są jasne – oprócz paliwa znajdującego się w baku samochodu można przewieźć maksymalnie 20 litrów w kanistrze. Jeśli kierowca przekroczy ten limit, niemieckie służby mogą uznać paliwo za import towaru.
W takiej sytuacji naliczana jest niemiecka akcyza energetyczna od nadwyżki. Kontrola może zakończyć się także mandatem administracyjnym, a w skrajnych przypadkach celnicy mogą nawet skonfiskować przewożone paliwo.
Jedno jest pewne – dla kierowców podróżujących między Polską a Niemcami najbliższe miesiące oznaczają więcej kontroli, dłuższe podróże i konieczność uzbrojenia się w cierpliwość.