Obcy dron spadł na polską jednostkę! Interweniuje wojsko
W piątek na teren poligonu wojskowego w Leźnicy Wielkiej (woj. łódzkie) runął niezidentyfikowany dron, który wylądował tuż na terenie aktywnej jednostki wojskowej. Służby wojskowe natychmiast podjęły działania — trwają dramatyczne czynności wyjaśniające. Żandarmeria Wojskowa prowadzi dochodzenie, a wojsko przypomina o surowych przepisach. Źródła mówią o poważnym naruszeniu przestrzeni nad jednostką i możliwych konsekwencjach karnych.
- Okoliczności zdarzenia
- Natychmiastowa interwencja wojska
- Czyj to dron?
Okoliczności zdarzenia
W piątek mały bezzałogowy statek powietrzny spadł bez ostrzeżenia na teren jednego z polskich poligonów — 1. Batalionu Kawalerii Powietrznej w Leźnicy Wielkiej w woj. łódzkim. Według komunikatu Żandarmerii Wojskowej, dron wylądował w strefie wojskowej, nie powodując na szczęście żadnych szkód materialnych ani obrażeń u personelu. Na miejscu natychmiast rozpoczęto czynności procesowe — zabezpieczenie miejsca zdarzenia, oględziny i wyjaśnianie okoliczności, które doprowadziły do tego incydentu.
W komunikacie zwrócono uwagę, że prawo lotnicze zakazuje lotów dronami nad terenami i obiektami wojskowymi. Naruszenie tych przepisów jest traktowane jako przestępstwo, za które grozi nawet do 5 lat pozbawienia wolności. To nie pierwszy tego typu przypadek — Żandarmeria Wojskowa przypomniała, że podobna sytuacja miała miejsce na początku lutego w Przasnyszu (woj. mazowieckie), gdzie dron również wpadł na teren jednostki i nie wyrządził szkód.
Na razie nie wiadomo, w jakich okolicznościach dron zszedł z kursu i kto nim sterował. Trwają szczegółowe działania wyjaśniające — m.in. powołanie biegłych, którzy mają ocenić charakter i pochodzenie obiektu. Żandarmeria zapewnia, że wszystkie procedury bezpieczeństwa zostały wdrożone zgodnie z wojskowymi standardami.
Natychmiastowa interwencja wojska
Wojsko w reakcji na upadek drona na teren jednostki natychmiast podjęło szeroko zakrojone działania proceduralne. Na miejscu pojawili się funkcjonariusze Żandarmerii Wojskowej, którzy zabezpieczyli strefę zdarzenia i przystąpili do czynności procesowych — od zabezpieczenia obiektu aż po rozpoczęcie dochodzenia, mającego na celu wyjaśnienie przyczyn incydentu. Nie zanotowano żadnych szkód materialnych, jednak działania są prowadzone z pełnym rygorem, ponieważ taki incydent stanowi naruszenie strefy o zaostrzonym rygorze bezpieczeństwa.
Kluczowym elementem interwencji jest ustalenie, czy lot drona nad obszar wojskowy był wynikiem błędu pilota, awarii technicznej lub celowego działania. Wojsko przypomina, że loty dronami nad obiektami wojskowymi są prawnie zabronione, a naruszenie tego zakazu jest ścigane jako przestępstwo według prawa lotniczego. To tłumaczy, dlaczego procedury dochodzeniowe są tak skrupulatne i prowadzone pod nadzorem Żandarmerii.
Jednostki wojskowe są szczególnie wyczulone na tego typu incydenty, ponieważ jakiekolwiek nieuprawnione naruszenie przestrzeni powietrznej może stanowić potencjalne zagrożenie dla personelu, infrastruktury i prowadzonego szkolenia. Specjaliści podkreślają, że nawet bezzałogowy obiekt latający, który nie niesie ładunku bojowego, może spowodować poważne konsekwencje w wypadku kolizji z innym sprzętem lub siłami na ziemi.
Czyj to dron?
Na chwilę obecną tożsamość właściciela drona nie została ujawniona, a badania trwają. Żandarmeria Wojskowa oraz powołani biegli analizują wrak urządzenia — jego konstrukcję, elektronikę i ślady, które mogą prowadzić do ustalenia, skąd i przez kogo dron był sterowany. To kluczowe, aby ocenić, czy mamy do czynienia z incydentem przypadkowym, czy celowym naruszeniem przestrzeni powietrznej.
W poprzednich podobnych przypadkach — np. w Przasnyszu — ustalono, że dron był najprawdopodobniej modelem cywilnym (dron-zabawką), bez karty pamięci i karty SIM, co utrudniało identyfikację operatora. Teraz również możliwe są różne hipotezy: od celowej prowokacji, po zwykłą usterkę lub przypadkowe zejście z kursu.
Dochądzenie obejmuje analizę wszystkich dostępnych śladów — zarówno materiału fizycznego, jak i zapisów radiowych czy innych danych cyfrowych. Dopiero pełna ekspertyza może wskazać, czy dron należał do osoby cywilnej, był urządzeniem wojskowym innego państwa albo stanowił element działalności przestępczej. Żandarmeria podkreśla, że wszystkie możliwe scenariusze są obecnie badane i że wynik dochodzenia będzie kluczowy dla ewentualnej odpowiedzialności karnej operatora.