Panika w otoczeniu Trumpa. "To może być katastrofa dla pokoleń"
Donald Trump zapewnia, że Stany Zjednoczone są gotowe prowadzić wojnę z Iranem tak długo, jak będzie to konieczne. Tymczasem jego współpracownicy zaczynają panikować – obawiają się politycznych konsekwencji i gwałtownego spadku poparcia społecznego.
Trump deklaruje wojnę – doradcy w panice
Donald Trump nie kryje swojej determinacji – USA są według niego w pełni przygotowane, by prowadzić wojnę z Iranem przez nieokreślony czas. Prezydent podkreśla, że działania militarne są dowodem siły amerykańskiej armii.
Jednak w Białym Domu nie wszyscy podzielają entuzjazm przywódcy. Według informacji CNN, doradcy prezydenta i bliscy współpracownicy coraz częściej wyrażają obawy. Chodzi nie tylko o długość konfliktu, ale przede wszystkim o możliwe konsekwencje polityczne.
Matthew Bartlett, strateg Partii Republikańskiej i były urzędnik Departamentu Stanu Trumpa, podkreśla, że wojna z Iranem jest niepopularna i może odwrócić uwagę od problemów gospodarczych, ale w najgorszym przypadku stać się katastrofą polityczną dla USA i Republikanów.
– Nikt nie uważa, że ta wojna jest popularna – mówi Bartlett. – W najlepszym wypadku odciąga uwagę od gospodarki, w najgorszym może być katastrofą dla pokoleń.
Rosnące ofiary i chaos gospodarczy
Po kilku dniach działań zbrojnych liczba amerykańskich ofiar wzrosła do sześciu, a urzędnicy ostrzegają, że bilans może się zwiększyć. Z kolei zniszczenia w regionie i zabicie kluczowych irańskich dowódców prowadzą do nieprzewidywalnych skutków politycznych.
Wzrastające napięcia wpływają również na gospodarkę. Chaos na giełdzie, gwałtowny wzrost cen paliw i zakłócenia w globalnych łańcuchach dostaw zwiększają presję na administrację Trumpa. Doradcy obawiają się, że przedłużający się konflikt i brak jasnej narracji mogą uderzyć w wizerunek prezydenta przed wyborami do Kongresu.
Sondaże pokazują niskie poparcie społeczne dla wojny. Wielu wyborców, w tym zwolenników ruchu MAGA, nie rozumie jej celów i pamięta obietnice Trumpa z 2016 r., że nie będzie angażował USA w kosztowne konflikty na Bliskim Wschodzie.
"Wariant wenezuelski" – próba szybkiego wyjścia z konfliktu
W obliczu rosnących ofiar i spadku popularności wojny część doradców namawia Trumpa do szybkiego ogłoszenia zwycięstwa i wycofania wojsk. W administracji pojawił się nawet termin „wariant wenezuelski”, odnoszący się do wcześniejszej operacji wobec Wenezueli – scenariusza szybkiego ograniczenia zaangażowania militarnego po osiągnięciu minimalnych celów strategicznych.
Celem jest ograniczenie szkód politycznych i gospodarczych, a także zachowanie wizerunku USA jako mocarstwa bez wchodzenia w długotrwałą, niepopularną wojnę. Jednak eksperci ostrzegają, że Iran może wykorzystać każde wycofanie się USA jako słabość, co jeszcze bardziej komplikuje sytuację Trumpa.
Dla doradców najważniejsze staje się szybkie zakończenie konfliktu i skupienie się na sprawach krajowych – gospodarce, bezpieczeństwie energetycznym i przygotowaniach do nadchodzących wyborów. Trump natomiast pozostaje niewzruszony, przekonując, że Stany Zjednoczone są gotowe walczyć tak długo, jak zajdzie taka potrzeba.
Konflikt z Iranem odsłania rozdźwięk między deklaracjami prezydenta a obawami jego współpracowników. Jeśli napięcia będą rosły, administracja może stanąć przed poważnym wyzwaniem – jak wycofać się z konfliktu bez utraty twarzy i poparcia politycznego.