Pracownik Lidla zdradził ile zarabia "na rękę". Polacy są w szoku
Zarobki w dyskontach od lat budzą ogromne emocje. Jedni mówią o ciężkiej pracy i presji, inni chwalą stabilne zatrudnienie i benefity. Teraz jeden z pracowników sieci Lidl postanowił ujawnić prawdę. Na TikToku pokazał konkretne kwoty, jakie wpływały na jego konto. Liczby mogą zaskoczyć niejedną osobę szukającą pracy.
- Ile zarabiał na pół etatu? Konkretna kwota
- Ponad 4300 zł netto miesięcznie? Oto szczegóły
- Premie i dodatki. Tyle dorzucał pracodawca
Tyle dostał na pół etatu. Padła konkretna suma
O pracy w marketach krąży wiele historii. Jedne mówią o ogromnym tempie i obowiązkach, inne o konkurencyjnych pensjach. Głos w tej sprawie zabrał użytkownik TikToka o nicku @witk, który przez kilka miesięcy pracował w Lidlu i postanowił udokumentować swoje zarobki.
W marcu, gdy był zatrudniony na pół etatu, otrzymał 2444 zł „na rękę”. To kwota netto, czyli taka, która faktycznie trafia na konto pracownika po odliczeniu podatków i składek. Już ta suma wywołała spore poruszenie wśród internautów. Wielu komentujących przyznało, że nie spodziewało się takiej wypłaty przy niepełnym wymiarze godzin.
Sytuacja zmieniła się miesiąc później. Pracownik przeszedł na pełen etat, co wyraźnie odbiło się na jego wynagrodzeniu.
Ponad 4300 zł netto co miesiąc. Stabilne wypłaty
Po przejściu na pełny etat pensja wzrosła niemal dwukrotnie. W kwietniu otrzymał 4317 zł netto. W kolejnych miesiącach kwoty były bardzo zbliżone:
- Maj – 4303 zł
- Czerwiec – 4297 zł
- Lipiec – 4291 zł
- Sierpień – 4308 zł
- Wrzesień – 4285 zł
- Listopad – 4307 zł
Jak widać, wynagrodzenie utrzymywało się na stabilnym poziomie około 4300 zł „na rękę”. Różnice między poszczególnymi miesiącami wynikały z liczby dni roboczych czy ewentualnych dodatków.
Październik był wyjątkiem. Mężczyzna wrócił wtedy na pół etatu i dodatkowo przebywał jeden dzień na zwolnieniu lekarskim. W efekcie jego pensja spadła do 2151 zł netto. To pokazuje, jak bardzo wymiar czasu pracy oraz absencje wpływają na końcową wypłatę.
Internauci szybko zaczęli porównywać te kwoty z zarobkami w innych sieciach handlowych i branżach. Dla jednych ponad 4300 zł netto to atrakcyjna propozycja, dla innych – wciąż niewystarczająca przy rosnących kosztach życia.
Premie i bony świąteczne. To nie wszystko
Podstawowa pensja to jednak nie wszystko. Jak zdradził tiktoker, pracownicy mogą liczyć także na dodatkowe świadczenia. W okresach świątecznych firma przyznaje premie w formie bonów.
Na Wielkanoc otrzymał 400 zł w bonach zakupowych. Z kolei przed Bożym Narodzeniem pracodawca przyznał aż 1200 zł do wykorzystania na zakupy w sklepach sieci Lidl. To realne wsparcie domowego budżetu, zwłaszcza w czasie wzmożonych wydatków.
Takie dodatki nie są wliczane bezpośrednio do miesięcznej pensji netto, ale dla wielu pracowników stanowią istotny element całkowitego wynagrodzenia. W połączeniu ze stałą pensją mogą znacząco poprawić sytuację finansową.
Czy praca w handlu się opłaca? Odpowiedź nie jest jednoznaczna. Wszystko zależy od oczekiwań, kosztów życia w danym mieście i indywidualnej sytuacji. Jedno jest pewne – ujawnione kwoty pokazują, że w popularnym dyskoncie można liczyć na stabilne, przewidywalne wynagrodzenie przekraczające 4 tys. zł netto przy pełnym etacie.
Dla osób rozważających zatrudnienie w tej branży to cenna wskazówka. Zwłaszcza że konkretne liczby, a nie ogólne hasła, najlepiej oddają realia rynku pracy.