Skandal w Łódzkim! Taranował samochody. Szok, kto był za kierownicą
Nocne wydarzenia, które rozpoczęły się niepozornie, bardzo szybko przerodziły się w serię niebezpiecznych sytuacji na drogach. Interwencja służb zakończyła się zatrzymaniem młodej osoby i decyzją sądu, która może mieć dla niej długofalowe konsekwencje.
- Jak przebiegały dramatyczne wydarzenia na trasie ucieczki?
- Jakie zagrożenia stwarzał kierowca i czego się dopuścił?
- Jaką decyzję podjął sąd?
Nocna kradzież i pierwsza próba zatrzymania przez policję
Do zdarzeń doszło w nocy z 1 na 2 stycznia 2026 roku. Tuż przed północą służby otrzymały informację o kradzieży samochodu osobowego na terenie jednego z powiatów w województwie łódzkim. Z ustaleń funkcjonariuszy wynikało, że pojazd może kierować się w stronę Mazowsza, dlatego na możliwych trasach przejazdu natychmiast pojawiły się policyjne patrole.
Wkrótce jeden z nich zauważył poszukiwany samochód. Funkcjonariusze podjęli próbę zatrzymania pojazdu, używając sygnałów świetlnych i dźwiękowych. Kierowca jednak zignorował polecenia i gwałtownie przyspieszył. W ten sposób rozpoczął się pościg, który szybko nabrał wyjątkowo niebezpiecznego charakteru.
Uciekinier poruszał się z dużą prędkością, a trasa jego przejazdu obejmowała drogi przebiegające przez dwa województwa. Policja na bieżąco koordynowała działania kolejnych patroli, starając się ograniczyć ryzyko dla innych uczestników ruchu.
Skrajnie niebezpieczna jazda i staranowanie radiowozu
W trakcie ucieczki kierowca wielokrotnie łamał przepisy ruchu drogowego. Ignorował znaki i sygnalizację świetlną, wyprzedzał w miejscach zabronionych oraz wjeżdżał na przeciwległy pas ruchu. W pewnym momencie poruszał się nawet pod prąd, zmuszając innych kierowców do gwałtownych manewrów, które mogły zakończyć się tragedią.
Policjanci próbowali blokować trasę przejazdu, jednak kierujący skutecznie omijał kolejne punkty kontroli. Kulminacyjnym momentem pościgu było celowe uderzenie w policyjny radiowóz. Zdarzenie to stanowiło bezpośrednie zagrożenie dla zdrowia funkcjonariuszy oraz potwierdziło, że kierowca działa w sposób skrajnie lekkomyślny.
Po zderzeniu porzucono pojazd na terenie jednej z gmin w powiecie płockim. Kierowca próbował jeszcze ucieczki pieszo, jednak szeroko zakrojone działania policji sprawiły, że szybko zakończyła się ona niepowodzeniem.
Zatrzymanie 16-latka i decyzja sądu rodzinnego
Ustaleniem tożsamości sprawcy zajęli się funkcjonariusze prowadzący czynności operacyjne. Już po krótkim czasie okazało się, że za kierownicą skradzionego samochodu siedział 16-letni mieszkaniec powiatu płockiego. Nastolatek został zatrzymany dwa dni po zdarzeniu i trafił do policyjnej Izby Dziecka.
Podczas przesłuchania przyznał się do wszystkich zarzucanych mu czynów. Odpowiadał między innymi za kradzież pojazdu, niezatrzymanie się do kontroli drogowej, spowodowanie zagrożenia w ruchu drogowym oraz kierowanie samochodem bez uprawnień. Do tego dochodziła długa lista wykroczeń popełnionych podczas ucieczki.
Sprawa trafiła do sądu rodzinnego, który zdecydował o zastosowaniu wobec nieletniego środka zapobiegawczego. Sąd przychylił się do wniosku służb i orzekł o umieszczeniu chłopca w tymczasowym ośrodku wychowawczym na okres trzech miesięcy. Ma to zapewnić nie tylko izolację, ale również proces resocjalizacji, nadzór pedagogiczny i pomoc specjalistów.
