Skandal w Warszawie. Strażacy taranują osobówkę
W niedzielne popołudnie warszawskie ulice Bielan stały się areną zdumiewającego zdarzenia drogowego — wóz strażacki jadący ulicą Żeromskiego uderzył w osobową toyotę, obracając ją na jezdni. Mimo groźnie wyglądającej sceny nikt nie odniósł obrażeń, a przejezdność drogi utrzymano. Policja bada okoliczności tej kolizji i uspokaja mieszkańców.
- Przechodnie nie mogli w to uwierzyć
- Okoliczności zdarzenia na Bielanach
- Czy ktoś został ranny?
Przechodnie nie mogli w to uwierzyć
W samo południe, kiedy ruch w dzielnicy Bielany był wzmożony, świadkowie nie kryli zaskoczenia, gdy zobaczyli scenę, którą trudno od razu wyjaśnić racjonalnie. Jak relacjonują mieszkańcy i osoby, które przesłały materiały do lokalnych mediów, siła zderzenia wozu strażackiego z osobówką była na tyle duża, że pojazd osobowy został dosłownie „obrócony tyłem na przód” na środku jezdni.
Zgłoszenie o zderzeniu dwóch pojazdów - toyoty oraz wozu strażackiego - otrzymaliśmy około godziny 12.40. Zdarzenie miało miejsce na skrzyżowaniu ulicy Żeromskiego i alei Reymonta. Przybyli na miejsce policjanci sprawdzili kierowców na obecność alkoholu, byli oni trzeźwi - powiedział podkom. Rafał Markiewicz z KSP.
Obserwatorzy mówią o chaosie i krótkim momencie niedowierzania, gdy przechodnie próbowali zrozumieć, co się stało, a jednocześnie upewnić się, czy ktokolwiek nie został ranny. Te relacje z miejsca zdarzenia oddają atmosferę nerwowego oczekiwania na służby ratunkowe i policję, która po chwili pojawiła się na miejscu.
Okoliczności zdarzenia na Bielanach
Do kolizji doszło w niedzielę około godziny 12:40 na skrzyżowaniu ulicy Żeromskiego z aleją Reymonta — jednym z bardziej uczęszczanych punktów Bielan. Jak przekazała policja, otrzymano zgłoszenie o zderzeniu dwóch pojazdów: samochodu osobowego marki Toyota oraz jadącego wozu strażackiego.
To ważne, ponieważ wstępne ustalenia wykluczyły wpływ alkoholu lub innych substancji na zachowanie kierowców obu pojazdów. Policja kontynuuje ustalenia dotyczące dokładnych przyczyn kolizji, w tym prędkości pojazdów i okoliczności pierwszeństwa przejazdu.
Pomimo dramatycznego obrazu, nigdy nie potwierdzono, by strażacy jechali z włączonymi sygnałami uprzywilejowanymi i czy to miało wpływ na rozwój zdarzenia — takie kwestie nadal są przedmiotem policyjnego wyjaśniania.
Czy ktoś został ranny?
Najważniejsza informacja dla mieszkańców Warszawy brzmi jak wyraźne odetchnienie — w tym zdarzeniu nikt nie został ranny. Mimo że opis i zdjęcia z miejsca kolizji wskazywały na groźne zderzenie, służby potwierdziły brak osób poszkodowanych.
Podkom. Markiewicz poinformował również, że zarówno kierowca wozu strażackiego, jak i kierujący osobówką byli trzeźwi, a po zderzeniu nie zgłoszono żadnych obrażeń, które wymagałyby pomocy medycznej.
Choć nikt nie wymagał hospitalizacji, kierowcy oraz świadkowie zdarzenia czekali na przyjazd policji i służb ratunkowych, by wyjaśnić sytuację i upewnić się, że nie doszło do ukrytych obrażeń lub późniejszych komplikacji zdrowotnych. Ostatecznie jednak wszyscy uczestnicy pozostali przy zdrowiu, a drogi w rejonie Bielan pozostały przejezdne