"Proces dekady" i ciążące na nim oskarżenia sprawiły, że Johnny Depp od dwóch lat nie zagrał w żadnym filmie. Stracił też kontrakty na dwa duże tytuły. Wygląda jednak na to, że zła passa aktora dobiegła końca: właśnie otrzymał angaż do iście królewskiej roli w produkcji Netflixa.Przez problemy, jakich przysporzył Deppowi proces z Amber Heard, aktor nie zagrał w ostatniej części cyklu "Piraci z Karaibów". Stracił też rolę Gellerta Grindelwalda w cyklu "Fantastyczne Zwierzęta" ze świata Harry'ego Pottera, a jego postać zagrał w ostatnim filmie Mads Mikkelsen.
Johnny Depp zagra w kolejnej części "Piratów z Karaibów"? Fani przygód legendarnego oszusta i pirata Siedmiu Mórz mają nadzieję, że aktor ponownie wcieli się w rolę Jacka Sparrowa. W odpowiedzi na pojawiające się plotki do sieci trafiło oświadczenie dotyczące dalszej współpracy z Walt Disney Studios. Johny Depp nie musi już martwić się o sprawy sądowe z byłą małżonką. Fanów śledzących proces mogła jednak zaskoczyć śmiałą deklaracja ze strony gwiazdora podczas procesu. Czy naprawdę nie zamierza wrócić co "Piratów z Karaibów"?
Zakończył się proces Johnny'ego Deppa i Amber Heard. Przez ostatnie tygodnie cały świat mógł śledzić ich poczynania na ławach sądowych. Prawnicy obu stron wygłosili już mowy końcowe, ale zainteresowanie sprawą nie zmalało. Kiedy aktor opuszczał budynek sądu, czekał na niego prawdziwy tłum.Procesy sądowe w Stanach Zjednoczonych bardzo często przypominają widowisko. Szczególnie kiedy zaangażowane strony to znani celebryci. Depp jest zaś jednym z najpopularniejszych aktorów na całym świecie — nic więc dziwnego, że w bieżącej sprawie wspiera go rzesza fanów.