Wyszła na chwilę z domu. Tragiczny finał zimowego spaceru w lesie pod Białogardem
Na pozór zwyczajny dzień zakończył się dramatem, który wstrząsnął mieszkańcami niewielkiej miejscowości na Pomorzu Zachodnim. Starsza kobieta wyszła z domu, jak robiła to wiele razy wcześniej, i ślad po niej nagle się urwał. Kiedy następnego dnia doszło do makabrycznego odkrycia, stało się jasne, że ta historia będzie bolesnym ostrzeżeniem przed zimą, mrozem i pozornie bezpiecznymi, dobrze znanymi trasami.
- Zniknęła po wyjściu do sklepu
- Przypadkowe odkrycie w lesie
- Co ustalili śledczy i apel służb
Zniknęła po wyjściu do sklepu. Seniorka nie wróciła do domu
70-letnia Alicja P. mieszkała samotnie w miejscowości Kowalki, w powiecie białogardzkim. Sąsiedzi wspominają ją jako osobę spokojną, samodzielną i dobrze znającą okolicę. Przez lata była związana z lokalną szkółką leśną, dlatego pobliskie lasy nie miały przed nią tajemnic. Często wybierała leśne ścieżki zamiast asfaltowych dróg, także zimą.
W sobotę, 3 stycznia, kobieta postanowiła udać się na zakupy do sklepu w pobliskim Warninie, oddalonym o około trzy kilometry. Wybrała najkrótszą trasę prowadzącą przez las – dokładnie tę samą, którą pokonywała wielokrotnie wcześniej. Według relacji pracownika sklepu seniorka zrobiła większe zakupy spożywcze i po krótkiej rozmowie opuściła sklep sama.
Do domu jednak już nie wróciła. Gdy zapadł wieczór, a kobieta wciąż była nieobecna, jej bliscy zaczęli się niepokoić. Noc minęła bez żadnych informacji, a z każdą godziną rosło napięcie i obawy o jej los.
Tragiczne znalezisko podczas spaceru. Ciało leżało pod drzewem
Do dramatycznego przełomu doszło w niedzielę, 4 stycznia. Przypadkowy spacerowicz, który wybrał się do lasu z psem, natknął się na ciało leżące na skraju pola, w pobliżu drogi biegnącej między otwartą przestrzenią a lasem. Kobieta znajdowała się pod niewielką sosną, częściowo osłonięta przed wiatrem.
Na miejsce natychmiast wezwano policję i służby ratunkowe. Szybko potwierdzono, że to zaginiona dzień wcześniej 70-latka z Kowalek. Wszystko wskazywało na to, że kobieta nie padła ofiarą przestępstwa, lecz tragicznego splotu okoliczności. Ciało zmarłej 70latki zostało przekazane najbliższej rodzinie.
Według wstępnych ustaleń śledczych seniorka mogła zasłabnąć w drodze powrotnej. Niosąc ciężkie torby z zakupami, prawdopodobnie zatrzymała się, by odpocząć. Niskie temperatury, sięgające kilkunastu stopni poniżej zera, mogły doprowadzić do szybkiego wychłodzenia organizmu. W takich warunkach nawet krótki postój bywa śmiertelnie niebezpieczny.
Policja zabrała głos. Jest apel do mieszkańców
Rzeczniczka Komendy Powiatowej Policji w Białogardzie, st. asp. Kinga Plucińska-Gudełajska, potwierdziła, że lekarz wykluczył udział osób trzecich. Okoliczności odnalezienia ciała oraz zgromadzony materiał dowodowy pozwoliły zakwalifikować zdarzenie jako nieszczęśliwy wypadek.
Decyzją prokuratury odstąpiono od przeprowadzenia sekcji zwłok, co oznacza, że nie stwierdzono przesłanek wskazujących na przestępstwo. Wszystko wskazuje na to, że przyczyną śmierci było wychłodzenie organizmu.
Policja wykorzystuje tę tragedię jako kolejny przykład, jak niebezpieczne potrafią być zimowe warunki – zwłaszcza dla osób starszych. Funkcjonariusze apelują, by:
- unikać samotnych spacerów podczas silnych mrozów,
- informować bliskich o planowanej trasie i godzinie powrotu,
- odpowiednio się ubierać i nie przeceniać swoich sił,
- zwracać szczególną uwagę na seniorów mieszkających samotnie.
