Znany ksiądz mówi Polakom co muszą robić by nie mieć grzechu. Zabrania się parom mieszkania bez ślubu
Temat narzeczeńskiego wspólnego mieszkania przed ślubem od lat nieustannie wywołuje gorące dyskusje na styku tradycyjnej religijności i współczesnego stylu życia. Kolejną bardzo wyrazistą odsłonę tej sporym emocjom towarzyszącej debaty zaserwował polskim internautom znany duchowny, ksiądz Teodor Sawielewicz.
Według niego nawet wspólne dzielenie czterech ścian przez zakochanych przed sakramentem małżeństwa – i to absolutnie bez względu na fakt, czy decydują się oni na bliskość fizyczną – stanowi w oczach Kościoła katolickiego poważny grzech. To kategoryczne oświadczenie błyskawicznie wywołało w sieci ogromną falę żywych komentarzy oraz głębokiego zdumienia wśród odbiorców.
Ksiądz wyznał, że mieszkanie zakochanych przed ślubem także jest grzechem
Duchowny szczegółowo wyjaśnił oficjalne katolickie stanowisko, argumentując z wielką mocą, że zamieszkanie pod jednym dachem bez wcześniejszego ślubu to nic innego jak niepotrzebne i skrajnie lekkomyślne stawianie się w bezpośrednim obliczu pokusy. W ocenie księdza Teodora próba unikania współżycia przy jednoczesnym dzieleniu sypialni czy kuchni wiąże się z groźnym, skrytym grzechem pychy.
Człowiek wmawia sobie wtedy z naiwną pewnością siebie, że jest na tyle silny, pobożny, mężny i opanowany, iż bez trudu utrzyma pełną wstrzemięźliwość. Duszpasterz zauważa jednak z rozbrojeniową szczerością, że w praktyce w podobnych okolicznościach pękły już tysiące zakochanych par, które przecież nawet ze sobą nie mieszkały. Powołując się na ewangeliczne nauki Jezusa, przestrzega, że takie postępowanie jest prostą drogą do duchowego i relacyjnego kryzysu.
Ksiądz wyznał, że wspólne mieszkanie niszczy związek
Aby jeszcze dobitniej obrazować swoje racje, kapłan posłużył się podczas nagrania niezwykle barwną, plastyczną i nieoczywistą metaforą. Porównał decyzję o przedślubnym wspólnym mieszkaniu do bezmyślnego zażywania tabletki na szybki porost włosów, która przy okazji nieodwracalnie niszczy serce oraz wątrobę pacjenta.
Zdaniem duchownego budowanie codzienności na próbę przynosi zakochanej parze tak głębokie i niewidoczne na pierwszy rzut oka szkody emocjonalne, że właściwe przygotowanie się do przyjęcia sakramentu staje się niezwykle trudne, a sam związek może nieodwracalnie ulec całkowitemu rozpadowi.
Co na to wierni?
Słowa popularnego w sieci kapłana spotkały się z bardzo żywą i zróżnicowaną reakcją internautów, dzieląc odbiorców na zdecydowanych zwolenników tradycyjnej nauki i mocno sceptycznych krytyków. Wiele młodych osób jednoznacznie podkreślało w komentarzach, że wspólne mieszkanie wynika dzisiaj często z czysto pragmatycznych przyczyn ekonomicznych lub z naturalnej potrzeby dokładnego poznania swoich domowych nawyków przed podjęciem wiążącej decyzji na całe życie.
Z kolei obrońcy stanowiska duszpasterza wskazywali z przekonaniem, że zachowanie pewnej dozy tajemnicy, tęsknoty i cierpliwego oczekiwania nadaje późniejszemu sakramentowi wyjątkową, wręcz niepowtarzalną wartość.