180 osób utknęło w pociągu Białystok-Gdynia Główna. Trwa akcja ratunkowa
Noworoczna podróż dla niemal dwustu osób zamieniła się w wielogodzinne oczekiwanie na ratunek w ekstremalnie trudnych warunkach. Na trasie łączącej północno-wschodnią Polskę z wybrzeżem doszło do poważnej awarii, która unieruchomiła skład w miejscu praktycznie niedostępnym dla innych środków transportu. Pasażerowie zostali odcięci od świata przez wysoką pokrywę śnieżną, a sytuacja terenowa wykluczyła standardowe procedury pomocy.
180 osób w śnieżnej matni
Wieczór 1 stycznia 2026 roku przyniósł fatalne wieści dla pasażerów pociągu IC „Biebrza”, relacji Białystok – Gdynia Główna. Zaledwie kilometr przed stacją Sterławki, potężna maszyna odmówiła posłuszeństwa, a skład zatrzymał się pośrodku zasypanego śniegiem torowiska. Jak potwierdził Szymon Tarasewicz, rzecznik wojewody warmińsko-mazurskiego, na pokładzie pociągu znajduje się około 180 podróżnych, którzy stali się zakładnikami awarii technicznej i bezlitosnej aury.
Sytuacja jest o tyle skomplikowana, że wysoki śnieg i ukształtowanie terenu uniemożliwiły przeprowadzenie ewakuacji do autobusowej komunikacji zastępczej. Pasażerowie utknęli w wagonach, a jedyną drogą ratunku pozostaje ściągnięcie dodatkowego taboru kolejowego. PKP Intercity zapewnia, że podróżni pozostają pod stałą opieką obsługi pociągu, jednak narastający mróz i niepewność co do czasu naprawy sprawiają, że nastroje wśród uwięzionych stają się coraz bardziej napięte.
Akcja ratunkowa w trudnych warunkach: Lokomotywa z Ełku w drodze
Obecnie jedynym rozwiązaniem, które może zakończyć ten nocny koszmar, jest przetransportowanie unieruchomionego składu do najbliższej stacji. W tym celu z Ełku została wysłana zastępcza lokomotywa spalinowa, która ma do pokonania trasę w ekstremalnie trudnych warunkach atmosferycznych. Służby techniczne przewidują, że dotarcie pomocy na miejsce awarii może potrwać ponad godzinę, o ile na trasie nie wystąpią kolejne przeszkody w postaci powalonych drzew czy zablokowanych zwrotnic.
Plan zakłada odholowanie „Biebrzy” do stacji w Sterławkach, gdzie teoretycznie możliwe będzie podjęcie dalszych decyzji o logistyce podróży. Do tego czasu 180 osób musi polegać na systemach ogrzewania awaryjnego, które w warunkach unieruchomionego składu mają ograniczoną wydajność. To wyścig z czasem, ponieważ prognozy meteorologiczne dla Warmii i Mazur na dzisiejszą noc są nieubłagane – spodziewane są dalsze opady i silny wiatr, co może jeszcze bardziej utrudnić pracę ekipom technicznym.
Warmia i Mazury pod śnieżnym oblężeniem
Problemy IC „Biebrza” to niejedyny incydent, który sparaliżował dziś ruch kolejowy w regionie. Pierwszy dzień stycznia 2026 roku okazał się wyjątkowo pechowy dla pasażerów podróżujących przez północną Polskę. Nieczynna do odwołania pozostaje również kluczowa linia Olsztyn – Działdowo. Powód? Obciążone ciężkim, mokrym śniegiem gałęzie drzew zwisają niebezpiecznie nad trakcją, zagrażając bezpieczeństwu pociągów.
Przypomnijmy, że wcześniej tego samego dnia doszło do innego groźnego zdarzenia niedaleko Nidzicy. Pociąg IC „Kormoran” wjechał wprost w zwisające nad torami drzewo, co na kilka godzin uziemiło 41 pasażerów. Służby PKP podkreślają, że ze względu na dynamicznie zmieniającą się pogodę, kolejne odcinki tras mogą być zamykane prewencyjnie. Podróżni planujący powroty z noworocznego wypoczynku muszą liczyć się z ogromnymi opóźnieniami i koniecznością śledzenia komunikatów przewoźnika, bo zima w tym roku nie bierze jeńców.