Prezydent Częstochowy zatrzymany. Zapadła decyzja sądu
Kilka dni temu media obiegła szokująca informacja: prezydent Częstochowy został zatrzymany w związku z poważnymi zarzutami korupcyjnymi, a prokuratura wnioskowała o jego tymczasowe aresztowanie. Dziś zapadło zaskakujące postanowienie sądu. To wywołało falę pytań o dalszy bieg śledztwa i konsekwencje prawne.
- Jak doszło do zatrzymania prezydenta?
- O co oskarżony jest prezydent Częstochowy? Fakty i zarzuty w sprawie
- Zapadła decyzja sądu. Kontrowersji nie brakuje
Jak doszło do zatrzymania prezydenta?
W środę rano funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego (CBA) pojawili się w Częstochowie i zatrzymali w jego domu prezydenta miasta, Krzysztofa M., lidera z ramienia Nowej Lewicy. Zatrzymanie miało miejsce w pobliżu jego miejsca zamieszkania, gdzie śledczy przeszukali również lokalne biura oraz zabezpieczali dowody.
Po zatrzymaniu prezydenta przewieziono do śląskiego wydziału Prokuratury Krajowej w Katowicach. Tam przez wiele godzin prowadzono czynności procesowe, w trakcie których formalnie przedstawiono mu zarzuty przyjęcia korzyści majątkowych. W sprawie czynności prowadzone były także w innych lokalizacjach związanych z osobami i organizacjami powiązanymi z urzędem miasta.
Prokuratura argumentowała konieczność aresztowania samorządowca wysokim stopniem skomplikowania sprawy, ryzykiem matactwa oraz groźbą wymierzenia surowej kary, co miało uzasadniać izolację podejrzanego na okres co najmniej trzech miesięcy. Chodziło o zagwarantowanie prawidłowego toku postępowania i uniemożliwienie wpływania na świadków czy dowody.
Publiczne przekazy medialne podkreślały, że zatrzymanie było częścią szeroko zakrojonego śledztwa korupcyjnego, w którym łącznie występuje kilkanaście podejrzanych i liczne zarzuty dotyczące przyjmowania łapówek i nadużyć władzy.
O co oskarżony jest prezydent Częstochowy? Fakty i zarzuty w sprawie
Prokuratura Krajowa przedstawia prezydentowi Krzysztofowi M. dwa główne zarzuty korupcyjne, związane z przyjmowaniem korzyści majątkowych w zamian za działania podejmowane w ramach sprawowanej funkcji publicznej.
Pierwszy zarzut dotyczy okresu od 2018 do 2022 roku. Śledczy wskazują, że podejrzany miał przyjąć co najmniej 40 tys. zł w gotówce jako korzyść majątkową, którą rzekomo odebrał w związku z pełnioną funkcją. W zamian miał doprowadzić do wprowadzenia zmian w budżecie miasta, które miały umożliwić realizację zamówienia publicznego na korzyść ustalonego przedsiębiorcy.
Drugi zarzut obejmuje okres od września 2020 do października 2025 roku. W jego ramach prokuratura twierdzi, że prezydent miał przyjmować korzyści majątkowe od wielu osób o łącznej wartości nie mniejszej niż 129 tys. zł. To oznacza, że podejrzany miał regularnie otrzymywać pieniądze lub inne formy korzyści w dłuższym czasie, co zdaniem śledczych może wskazywać na rozległy charakter przestępstw urzędniczych.
Według mediów suma kwot wynikających z obu zarzutów przekracza 169 tys. zł, co dodatkowo potęguje skalę oskarżeń i podkreśla znaczenie sprawy w kontekście walki z korupcją w administracji publicznej.
Śledztwo ma charakter rozwojowy, a liczba osób podejrzanych sięga kilkunastu — wśród nich są m.in. inni urzędnicy miasta. Prokuratura prowadzi czynności także w wątkach związanych z praniem pieniędzy pochodzących z przestępstwa oraz udzielaniem korzyści majątkowych osobom pełniącym funkcje publiczne.
Zapadła decyzja sądu. Kontrowersji nie brakuje
Po kilkugodzinnej rozprawie w czwartek wieczorem Sąd Rejonowy Katowice-Wschód odmówił zastosowania tymczasowego aresztowania wobec prezydenta Częstochowy, co oznacza, że Krzysztof M. nie trafił do aresztu i został dopuszczony do osobistego kontaktu ze światem zewnętrznym podczas postępowania.
Prokuratura wnioskowała o trzymiesięczny areszt, argumentując, że istnieje poważne ryzyko matactwa — czyli wpływania na przebieg postępowania — oraz że grozi mu surowa kara, co zdaniem śledczych uzasadniało izolację podejrzanego.
Decyzja sądu zaskoczyła opinię publiczną. Po ogłoszeniu postanowienia prezydent wraz z obrońcą opuścił budynek sądu wieczorem, wyraźnie zadowolony z możliwości powrotu do domu. Nie zdecydował się jednak komentować ani zarzutów, ani decyzji sądu – co podkreślają media cytujące relacje z miejsca zdarzenia.
To nie pierwsze tego typu zatrzymanie w sprawie korupcyjnej związanej z magistratem Częstochowy — wcześniej zarzuty usłyszał m.in. były wiceprezydent miasta, co sugeruje, że śledztwo ma szeroki zasięg i że możliwe są kolejne wątki procesowe. Prokuratura zapowiada, że zapozna się z pisemnym uzasadnieniem postanowienia i rozważy ewentualne zażalenie na decyzję sądu, jeśli uzna to za uzasadnione przed dalszym etapem postępowania.