Rosja wzywa Polskę na dywanik. Domaga się wyjaśnień
Moskwa podnosi alarm, Warszawa szykuje się na dyplomatyczną burzę – wezwanie polskiego ambasadora do rosyjskiego MSZ w sprawie zatrzymanego rosyjskiego naukowca może stać się kolejną iskrą w już i tak napiętych relacjach między Polską a Rosją.
- Rosja wzywa polskiego ambasadora
- Rosja domaga się wyjaśnień
- Co na to strona polska?
Rosja wzywa polskiego ambasadora
Rosyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych w środę oficjalnie wezwało polskiego ambasadora w Moskwie w związku z zatrzymaniem rosyjskiego archeologa Aleksandra Butyagina.
Butyagin, pracownik Państwowego Muzeum Ermitażu, został aresztowany przez polskie organy w ubiegłym miesiącu po przylocie do Warszawy. Decyzja polskich służb była efektem międzynarodowego nakazu wydanego przez Ukrainę, której władze oskarżyły go o prowadzenie nielegalnych wykopalisk i grabież zabytków na anektowanym Krymie. Strona ukraińska twierdzi, że działania archeologa miały miejsca na terytorium, które Ukraina uważa za część własnego dziedzictwa.
Rosja natychmiast zareagowała na decyzję polskich władz. Wezwanie ambasadora to standardowy dyplomatyczny krok, który Moskwa wykorzystała, aby formalnie zaprotestować przeciwko aresztowaniu obywatela Federacji Rosyjskiej. Według cytowanego komunikatu rosyjskiego MSZ w Moskwie, zatrzymanie Butyagina jest „absurdalne” i pozbawione podstaw, a jego aresztowanie ma podłoże polityczne, co – jak twierdzi Kreml – odbije się na relacjach dwustronnych.
Na miejscu polski ambasador miał usłyszeć oficjalne stanowisko rosyjskich władz oraz – jak wynika z medialnych doniesień – możliwe nadejście dalszych kroków odwetowych, jeśli Moskwa uzna działania Warszawy za szkodliwe dla interesów Federacji Rosyjskiej.
Rosja domaga się wyjaśnień
Głównym powodem żądań ze strony Rosji jest aresztowanie rosyjskiego obywatela i naukowca, którego Kreml określił w komunikacie jako „szanowanego archeologa”. Rzeczniczka rosyjskiego MSZ, Maria Zacharowa, wyraziła przekonanie, że polskie władze nie dostrzegają rzekomej absurdalności oskarżeń i niepotrzebnie angażują się w sprawy, które – zdaniem Moskwy – mają charakter polityczny.
Rosja uważa zatrzymanie Butyagina za element presji politycznej i instrumentalizacji prawa – argument, który powtarza się w komunikatach Kremla przy okazji kontrowersji wokół działań państw zachodnich wobec Rosji. Według Zacharowej, Polacy powinni „dostrzeć absurdalność oskarżania (…) o niszczenie dziedzictwa kulturowego” i zrozumieć, że takie działania są bezcelowe i mogą mieć konsekwencje.
W kontekście rosyjskiej narracji Kreml nie tylko żąda wyjaśnień, ale sugeruje również, że decyzje Polski są częścią szerszej kampanii antypolitycznej, co dodatkowo zaostrza retorykę dyplomatyczną. Rosyjskie MSZ w podobnych sytuacjach w przeszłości wskazywało, że „żadne nieprzyjazne działania wobec naszego kraju nie pozostaną bez odpowiedniej odpowiedzi” – choć nie zawsze podawało konkretne formy tej odpowiedzi.
Co na to strona polska?
Na razie oficjalne stanowisko polskich władz w sprawie aresztowania Aleksandra Butyagina koncentruje się na stosowaniu międzynarodowych procedur prawnych. Polska działała w oparciu o zawiadomienie i nakaz wydany przez stronę ukraińską, co oznacza, że zatrzymanie miało podstawy proceduralne i było zgodne z prawem międzynarodowym – a nie dowolną decyzją polityczną.
Warszawa podkreśla, że respektowanie współpracy sądowej i polityki ekstradycyjnej z partnerami, w tym z Ukrainą, jest elementem jej polityki bezpieczeństwa i rządów prawa. Nie ma w dotychczasowych przekazach komunikatów, które wskazywałyby, że Polska zamierza uwolnić zatrzymanego czy wycofać się z dotychczasowych działań.
Dotychczas nie pojawiły się także zapowiedzi polskiego odzewu na wezwanie rosyjskich władz – jak np. wezwanie rosyjskiego ambasadora do Warszawy czy inne sankcje dyplomatyczne. Polska raczej utrzymuje, że sobie poradzi z sytuacją w ramach obecnych kanałów dyplomatycznych, jednocześnie nie uznając wyrzutów Moskwy za zasadniczo uzasadnione.
Sytuacja ta wpisuje się w szerszy kontekst ochłodzenia stosunków polsko-rosyjskich, w którym pojawiały się już wcześniejsze incydenty dyplomatyczne, takie jak zamknięcie konsulatów czy ostrzeżenia strony rosyjskiej przed ich konsekwencjami.