Dwa lata temu Witold Szabłowski usłyszał diagnozę, która dla wielu oznacza koniec dotychczasowego życia. Stwardnienie rozsiane – choroba postępująca, nieuleczalna, odbierająca sprawność. Lekarze nie mieli wątpliwości i ostrzegali, że w przyszłości może czekać go wózek inwalidzki. Uznany reporter jednak nie pogodził się z tym wyrokiem. Jego dociekliwość doprowadziła do odkrycia, które zmieniło wszystko.Diagnoza, która brzmiała jak wyrokNie zgodził się z lekarzami. Szukał dalejApel Witolda Szabłowskiego do pacjentów w całej Polsce
Antek Królikowski przyznał we wczorajszym odcinku "Przez Atlantyk", że choruje na stwardnienie rozsiane. Aktor wzbudził ostatnio wiele kontrowersji - opinię publiczną szczególnie zbulwersował pomysł gali MMA, na której mieli wystąpić sobowtórzy Zełeńskiego i Putina. Internauci mają więc trudności z wyrażeniem współczucia.Aktor wyznał w programie TVN, że otrzymał diagnozę w 2016 roku (więcej TUTAJ). Od tego czasu regularnie odwiedza lekarzy i dba o dietę. Przyznał też, że stara się żyć pełnią życia i udowadniać, że z chorobą można naturalnie funkcjonować. Jedna kwestia nie daje jednak spokoju jego fanom.