Tragiczny pożar w Sopocie. Ewakuowano 60 osób
W piątek 2 stycznia 2026 roku wczesnym rankiem wybuchł groźny pożar w budynku wielorodzinnym przy ulicy Władysława Łokietka w Sopocie. Ogień pojawił się w hali garażowej na podziemnej kondygnacji obiektu, a gęsty, toksyczny dym zmusił służby do natychmiastowej ewakuacji około 60 mieszkańców. Na szczęście w wyniku pożaru nikt nie odniósł obrażeń. Strażacy z Sopotu i Gdańska kontynuują akcję gaśniczą, mającą na celu całkowite zlikwidowanie źródła ognia.
Błyskawiczna reakcja strażaków i szeroko zakrojona akcja ratownicza
Zgłoszenie o groźnym zdarzeniu wpłynęło do służb ratunkowych w czwartek rano o godzinie 6:38. Jak poinformował st. kpt. Jakub Friedenberger, rzecznik prasowy Pomorskiego Komendanta Wojewódzkiego Państwowej Straży Pożarnej, już po kilku minutach na miejsce skierowano pierwsze zastępy strażackie. Początkowo w działaniach uczestniczyło pięć jednostek, jednak wraz z napływem kolejnych informacji oraz oceną skali zagrożenia zapadła decyzja o wzmocnieniu sił. Ostatecznie w akcji brało udział jedenaście zastępów, w tym strażacy z Sopotu oraz sąsiedniego Gdańska. Tak duże zaangażowanie służb świadczyło o powadze sytuacji oraz konieczności szybkiego i skoordynowanego działania.
Strażacy od samego początku koncentrowali się nie tylko na walce z ogniem, ale również na zabezpieczeniu mieszkańców i ograniczeniu skutków zdarzenia. Równolegle prowadzono rozpoznanie obiektu oraz ocenę zagrożeń, które mogły pojawić się w kolejnych fazach akcji.

Silne zadymienie i decyzja o prewencyjnej ewakuacji
Pożar wybuchł w zamkniętej przestrzeni hali garażowej, co szybko doprowadziło do nagromadzenia się dużych ilości gęstego dymu. To właśnie on okazał się największym zagrożeniem dla osób przebywających w budynku. Zadymienie rozprzestrzeniało się pionami wentylacyjnymi i klatkami schodowymi, docierając także do wyższych kondygnacji. Strażacy ocenili, że dalsze przebywanie mieszkańców w obiekcie może stanowić zagrożenie dla ich zdrowia i życia.
W związku z tym podjęto decyzję o ewakuacji prewencyjnej. Z budynku wyprowadzono około sześćdziesięciu osób. Akcja przebiegała sprawnie i bez paniki — mieszkańcy byli informowani o kolejnych krokach i pozostawali pod stałą opieką służb. Na miejscu obecne były również zespoły ratownictwa medycznego, gotowe do udzielenia pomocy w przypadku zatrucia dymem lub innych dolegliwości. Na szczęście nikt nie wymagał hospitalizacji, a ewakuacja zakończyła się bez ofiar i osób poszkodowanych.
Dogaszanie pożaru i wyjaśnianie przyczyn zdarzenia
Jak przekazał dyżurny Wojewódzkiego Stanowiska Koordynacji Ratownictwa w rozmowie z „Dziennikiem Bałtyckim”, w godzinach porannych sytuacja nadal była dynamiczna. Choć główne źródło ognia zostało opanowane, strażacy kontynuowali działania mające na celu całkowite wygaszenie pożaru. Prowadzono dokładne przeszukiwanie hali garażowej oraz sąsiadujących przestrzeni, aby wykluczyć obecność ukrytych zarzewi ognia, które mogłyby doprowadzić do ponownego zapłonu.
Dopiero po zakończeniu akcji gaśniczej możliwe będzie rozpoczęcie szczegółowych czynności wyjaśniających. Specjaliści będą analizować wszystkie okoliczności zdarzenia, w tym stan instalacji technicznych oraz ewentualny udział czynnika ludzkiego. Standardowa procedura obejmuje również ocenę zabezpieczeń przeciwpożarowych oraz sprawdzenie, czy w obiekcie przestrzegano obowiązujących przepisów.
Służby podkreślają, że szybka reakcja i sprawna współpraca wszystkich zaangażowanych jednostek pozwoliły uniknąć tragedii i ograniczyć skutki pożaru. Mieszkańcy mogli wrócić do swoich lokali dopiero po dokładnym sprawdzeniu budynku i przewietrzeniu pomieszczeń.
