Tragiczny pożar w szwajcarskim kurorcie. Ujawniono zdjęcia
Nowy Rok w ekskluzywnym szwajcarskim kurorcie Crans-Montana zamienił się w koszmar. W wyniku pożaru, który wybuchł w sylwestrową noc w jednym z lokalnych barów, zginęło kilkadziesiąt osób, a ponad sto zostało rannych. Francuska telewizja BFM TV opublikowała wstrząsające zdjęcie z momentu zaprószenia ognia, które wskazuje na możliwą przyczynę tragedii. Na fotografii widać uczestników imprezy trzymających nad głowami duże butelki szampana z odpalonymi zimnymi ogniami.
Zimne ognie i łatwopalne materiały – możliwy przebieg tragedii
Do dramatycznych wydarzeń doszło w nocy z 31 grudnia na 1 stycznia, około godziny 1:30. Jak informuje szwajcarski dziennik „Le Nouvelliste”, policja pojawiła się na miejscu zaledwie kilka minut po zgłoszeniu o zadymieniu. Służby ratunkowe działały bardzo szybko — do wczesnych godzin porannych wszyscy poszkodowani zostali objęci pomocą medyczną i przetransportowani do różnych szpitali na terenie Szwajcarii. Mimo sprawnie przeprowadzonej akcji ratunkowej, rozmiar tragedii okazał się dramatyczny.
Jedno z opublikowanych przez BFM TV zdjęć może sugerować, jak doszło do pożaru. Widać na nim uczestników zabawy w lokalu, którzy trzymają nad głowami butelki alkoholu ozdobione płonącymi zimnymi ogniami. Iskry sięgały sufitu wyłożonego panelami akustycznymi. Jak tłumaczą eksperci, tego typu elementy często produkowane są z pianki poliuretanowej o wysokiej podatności na zapłon. Materiał ten może zająć się ogniem niemal natychmiast pod wpływem gorących cząstek. Na innym zdjęciu widać pracownicę lokalu niesioną na ramionach, również z zapalonymi zimnymi ogniami, znajdującymi się bardzo blisko łatwopalnej powierzchni sufitu.
Identyfikacja ofiar i reakcja władz
Szef policji kantonu Valais, Frédéric Gisler, poinformował, że bilans ofiar śmiertelnych sięga kilkudziesięciu osób, a ponad sto osób odniosło obrażenia, w tym wiele poważnych. Proces identyfikacji zmarłych jest wyjątkowo trudny i — jak zapowiadają władze — może potrwać kilka dni. Prokurator generalna kantonu Valais, Béatrice Pilloud, zapewniła, że do tego zadania skierowano znaczne zasoby, by jak najszybciej ustalić tożsamość ofiar. Większość poszkodowanych to młodzi ludzie, którzy przyjechali do kurortu, by wspólnie świętować nadejście Nowego Roku.
Prezydent Konfederacji Szwajcarskiej Guy Parmelin, dla którego był to pierwszy dzień urzędowania, określił pożar jako jedną z najtragiczniejszych katastrof w dziejach kraju. Podczas wystąpienia publicznego przekazał kondolencje rodzinom ofiar i zapewnił o pełnym wsparciu ze strony państwa. Podkreślił również znaczenie międzynarodowych gestów solidarności, które napłynęły z wielu krajów. Relacje świadków mówią o chaosie, ale też o aktach odwagi — jedna z osób miała wybić okno, umożliwiając ucieczkę ludziom uwięzionym w płonącym budynku.
Bezpieczeństwo lokali pod znakiem zapytania
Tragedia w Crans-Montana wywołała poruszenie nie tylko w Szwajcarii, lecz także poza jej granicami. Zdarzenie ponownie skierowało uwagę na kwestie bezpieczeństwa przeciwpożarowego w obiektach rozrywkowych, zwłaszcza w kontekście używania efektów pirotechnicznych w zamkniętych przestrzeniach. Pianka poliuretanowa, powszechnie stosowana jako materiał wygłuszający, w zetknięciu z ogniem okazała się śmiertelnie niebezpieczna. Specjaliści ostrzegają, że podobne rozwiązania konstrukcyjne mogą znajdować się w wielu lokalach na całym świecie.
Eksperci przewidują, że katastrofa ta może doprowadzić do zaostrzenia przepisów dotyczących ochrony przeciwpożarowej, zwłaszcza w miejscach organizujących imprezy masowe. Śledczy nadal analizują wszystkie okoliczności zdarzenia, by dokładnie ustalić jego przyczyny. Tymczasem mieszkańcy Crans-Montana oraz cała Szwajcaria pogrążeni są w żałobie po młodych ludziach, którzy stracili życie w okolicznościach, którym — jak się dziś wydaje — można było zapobiec.
