Wielka armia już w gotowości. Rośnie napięcie miedzy Chinami a Tajwanem
Na Dalekim Wschodzie narasta napięcie, jakiego świat nie widział od dziesięcioleci. Kolejne doniesienia o tajemniczych manewrach morskich i przygotowaniach do ogromnej operacji desantowej budzą niepokój zarówno ekspertów, jak i zwykłych obywateli. Atmosfera jest gęsta, a od wybuchu konfliktu dzieli nas już tylko jeden rozkaz.
Cywilne statki w służbie wojny
W ostatnich miesiącach satelity i analitycy śledczy zarejestrowali serię ćwiczeń prowadzonych przez Chińską Republikę Ludową z wykorzystaniem cywilnych promów, statków towarowych i barek. Jedna z operacji, opisana przez Reutersa, obejmowała aż dwanaście statków cywilnych wykonujących manewry desantowe — wyładunek pojazdów i sprzętu bezpośrednio na plaży, bez użycia infrastruktury portowej.

Tego rodzaju działania nie są przypadkiem. Od lat Chiny modyfikują flotę cywilną tak, by mogła pełnić funkcję flot pomocniczych w razie konfliktu. Promy typu ro-ro, kontenerowce, a nawet statki pasażerskie otrzymują wzmocnienia pokładów, ramp czy systemów stabilizacyjnych, umożliwiających transport ciężkiego wojskowego sprzętu. To oznacza, że granica między cywilnym a wojskowym potencjałem morskim praktycznie przestaje istnieć.
„Flota cieni” – narzędzie do błyskawicznej inwazji
Tajwan i jego sojusznicy od dawna ostrzegają, że regularna marynarka wojenna Chin nie posiada wystarczającej liczby klasycznych okrętów desantowych, by przeprowadzić pełnoskalową inwazję. Cywilna flota podwójnego przeznaczenia stanowi więc brakujący element układanki.
Dzięki niej Pekin zyskuje ogromną przewagę logistyczną. W scenariuszu konfliktu setki statków cywilnych mogłyby w krótkim czasie zostać wcielone do operacji wojskowych, dając Chinom możliwość masowego przerzutu żołnierzy i sprzętu. Taki ruch trudno byłoby wykryć z wyprzedzeniem — statki wyglądają jak zwykła flota handlowa.
To właśnie dlatego eksperci określają je mianem „shadow fleet” — floty widma, która oficjalnie służy pokojowej żegludze, a w praktyce stanowi ukryty komponent planów inwazyjnych.
Społeczeństwo w strachu, świat w napięciu
Wzrost aktywności chińskich statków, liczba ćwiczeń i rosnąca agresywna retoryka Pekinu budzą niepokój w całym regionie. Na Tajwanie poziom gotowości wojskowej i społecznej osiąga kolejne rekordy. Mieszkańcy wyspy żyją w napięciu, a lokalne media niemal codziennie informują o kolejnych naruszeniach przestrzeni powietrznej czy morskiej.

W Stanach Zjednoczonych, Japonii i Europie również rośnie obawa przed wybuchem konfliktu, który mógłby wywrócić do góry nogami globalny system gospodarczy i bezpieczeństwa. Eksperci ostrzegają, że obecna sytuacja przypomina długi cień wojny — pełen pozornie niegroźnych działań, które mogą w każdej chwili stać się początkiem katastrofy.
Czy Chiny zdecydują się na użycie „floty cieni”? Nie wiadomo. Pewne jest jednak jedno: od tragedii świat dzieli dziś zaledwie jeden rozkaz.