„Dekalog dobrych zachowań w kościele". Księża musieli zareagować. Tragiczne zachowanie parafian
Świątynia w tradycji chrześcijańskiej od wieków stanowiła oazę wyciszenia, w której codzienny pośpiech, ludzkie troski oraz wszechobecny hałas musiały bezwzględnie ustąpić miejsca modlitewnemu skupieniu. We współczesnej, przebodźcowanej rzeczywistości granica między sferą sacrum a nawykami wyniesionymi z ulicy czy galerii handlowych zaczyna się jednak niebezpiecznie zacierać.
Na narastający kryzys kultury liturgicznej postanowili zareagować ojcowie dominikanie ze Służewa w Warszawie, ogłaszając „Dekalog dobrych zachowań w kościele”, który wywołał ożywioną dyskusję o granicach obyczajowej swobody w miejscach kultu.
Zasady dla parafian
Impulsem do sformułowania zasad stała się lawina skarg od samych wiernych, którym niefrasobliwość współbraci uniemożliwiała przeżywanie nabożeństw. Podczas niedzielnych ogłoszeń proboszcz służewskiej parafii, ojciec Jacek Pietrzak, bez ogródek poruszył najbardziej palące bolączki, kierując szczególny apel w stronę starszego pokolenia. To właśnie seniorzy najczęściej padają ofiarą technologii, gdy głośne melodie rozbrzmiewają w podniosłych momentach liturgii.
Zakonnik prosił z naciskiem, by starsze osoby nauczyły się wyciszać lub wyłączać telefony, zamiast bezradnie przechadzać się z grającym aparatem po świątyni lub czekać, aż sam zamilknie. Dbałość o ciszę w ławce i powstrzymanie się od półgłośnych rozmów to elementarny wyraz szacunku dla modlącego się obok człowieka.
Parafianie nie mają kultury?
Prawdziwe poruszenie wywołała jednak kwestia obecności czworonogów, które w ostatnim czasie zaczęły pojawiać się w świątyni nie tylko z konieczności, lecz wręcz jako modny dodatek do garderoby. Dominikanie przypomnieli o zakazie wprowadzania zwierząt na teren klasztorny, czyniąc wyjątek wyłącznie dla certyfikowanych psów przewodników. Proboszcz rozładował przy tym napięcie zakonnym humorem, nawiązując do łacińskiej etymologii nazwy zakonu – Domini canes, czyli psów Pańskich.
Żartując, że jako „psy Pańskie” dominikanie nie potrzebują innej psiej konkurencji w swoich murach, zakonnik przypomniał ważną prawdę: kościół pozostaje przestrzenią uświęconą, a nadmierna antropomorfizacja domowych pupili nie powinna naruszać powagi miejsca kultu.
Duchowni wzięli sprawę w swoje ręce
Dekalog zakonników nie zamyka jednak drzwi przed życiem, co widać w podejściu do rodzin z dziećmi. Najmłodsi są w parafii mile widziani, lecz duszpasterze proszą rodziców o reakcję, gdy maluchy zaczynają biegać lub głośno krzyczeć w czasie mszy.
Zamiast pozwalać dziecku na harce przed ołtarzem, dorośli mogą przejść do kaplicy Matki Bożej lub na krużganki, gdzie malec może swobodnie rozładować energię. Spisane reguły – od dbałości o skromny strój i zakaz jedzenia, po niewchodzenie do prezbiterium – mają przywrócić zapomnianą hierarchię i ład w świątynnej przestrzeni.