Nigdy nie płać za to na cmentarzu! To nielegalne, jest reakcja władz
Cmentarze komunalne w swojej istocie stanowią przestrzeń szczególnej użyteczności publicznej, w której obywatel mierzący się z dramatem straty bliskich powinien znajdować wsparcie, przejrzystość procedur oraz powagę urzędu. Niestety, w dobie rosnącej presji na samorządowe budżety, administracja nekropolii nierzadko staje się pokusą do poszukiwania dodatkowych wpływów kosztem pogrążonych w żałobie rodzin.
Zjawisko urzędniczego fiskalizmu, w którym każda cmentarna usługa bywa wyceniana niczym w komercyjnym przedsiębiorstwie, doczekało się jednak stanowczej odpowiedzi organów nadzorczych. W Koszalinie prezydenckie plany obłożenia mieszkańców nowymi daninami za korzystanie z miejskiej nekropolii runęły po twardej interwencji wojewody zachodniopomorskiego, który uznał wprowadzony cennik za bezprawny i rażąco naruszający granice ustawowych kompetencji gminy.
Dodatkowe opłaty?
Zarzewiem sporu stało się zarządzenie prezydenta miasta z końca marca 2026 roku, ustanawiające rozbudowany taryfikator opłat na cmentarzu komunalnym. Skala obciążeń budziła zdumienie swoim drobiazgowym charakterem. Włodarze postanowili nakazać płacenie między innymi za korzystanie z kaplicy, chłodni, sali pożegnań, administracyjny wpis do ksiąg cmentarnych, a także za dochowanie urny do istniejącego grobu oraz powtórne wykupienie miejsca w kolumbarium po dwudziestu latach.
Największe oburzenie wywołał jednak pomysł pobierania myta za sam wjazd samochodem na cmentarz. Opłata miała uderzać nie tylko w przedsiębiorstwa kamieniarskie i zakłady pogrzebowe, lecz również w seniorów i osoby z niepełnosprawnościami, dla których transport kołowy jest jedynym sposobem na dotarcie do grobów bliskich.
Można za to pobierać pieniądze?
W wydanym na początku maja rozstrzygnięciu nadzorczym wojewoda zachodniopomorski bezlitośnie obnażył brak podstaw prawnych dla większości stawek, unieważniając zakwestionowane przepisy. Prawnicy organu nadzoru przypomnieli kardynalną zasadę: samorząd ma prawo pobierać wyłącznie opłaty bezpośrednio i nierozerwalnie związane z samym aktem pochówku.
Koszty cmentarnej infrastruktury, utrzymanie chłodni, kaplicy czy prowadzenie ewidencji stanowią ustawowe zadania własne gminy, finansowane z jej ogólnego budżetu. Włodarze nie mogą zatem przerzucać tych wydatków na mieszkańców w formie quasi-podatków, tworząc sztuczne bariery finansowe wokół miejsc wiecznego spoczynku.
Dobra decyzja?
Decyzja wojewody ma wymiar znacznie wykraczający poza granice Koszalina, stając się wyraźnym memento dla samorządowców w całej Polsce. W wielu gminach zarządcy komunalnych nekropolii od lat balansują na granicy prawa, wprowadzając opłaty kancelaryjne, opłaty bramowe czy kaucje za wjazd ekip budowlanych bez wyraźnej legitymacji ustawowej.
Koszaliński precedens to czytelny sygnał, że samowola lokalnych władz nie pozostaje bezkarna, a obywatele nie są bezbronni wobec urzędniczego fiskalizmu. Rozstrzygnięcie to otwiera drogę do weryfikacji i potencjalnego uchylenia podobnych regulaminów w innych regionach kraju.