Tym absolutnie nie myj pomnika! Proces, które nie odwrócisz
Przedświąteczna gorączka ostatnich dni października co roku zapełnia alejki polskich nekropolii tłumem odwiedzających, którzy uzbrojeni w wiadra, gąbki i butelki detergentów przystępują do dorocznego rytuału porządkowania mogił. W powszechnym pośpiechu i chęci przywrócenia pomnikom nieskazitelnego blasku na dzień Wszystkich Świętych łatwo jednak ulec pokusie sięgania po przypadkowe, domowe środki czyszczące.
To, co doskonale sprawdza się w łazienkach czy kuchniach, na cmentarzu potrafi wywołać nieodwracalną katastrofę.
Jak myć pomnik?
Choć granit, marmur czy piaskowiec kojarzą się z absolutną trwałością i odpornością na kaprysy aury, w rzeczywistości są to skały o wysoce porowatej strukturze, bezbronne w starciu z agresywną chemią. Najczęstszym grzechem domorosłych konserwatorów jest traktowanie płyt preparatami do toalet, wybielaczami na bazie chloru, odkamieniaczami lub modnym w ekologicznych poradnikach octem i kwaskiem cytrynowym.
Te substancje wchodzą w gwałtowne reakcje z minerałami obecnymi w skale, powodując trwałe zmatowienie, białe wykwity i trudne do usunięcia plamy. Szczególnie bezlitosny jest kwas dla miękkiego, wapiennego marmuru, w który wżera się błyskawicznie, pozostawiając nieodwracalne ubytki, podczas gdy na twardszym granicie syntetyczne chemikalia i rozpuszczalniki tworzą tłuste, szpecące zacieki.
Czego nie używać do mycia pomnika?
Równie destrukcyjne bywają błędy natury mechanicznej, wynikające z przekonania, że z brudem należy walczyć bezkompromisową siłą. Używanie myjek ciśnieniowych, choć niezwykle wygodne i widowiskowe, rozbija delikatną strukturę spoin i mikroskopijne pory kamienia. Zimą wnikająca w te szczeliny woda zamarza, a w połączeniu z rozlanym woskiem ze zniczy dosłownie rozsadza płytę od wewnątrz.
Nie mniej szkodliwe okazuje się szorowanie powierzchni drucianymi szczotkami czy twardym włosiem – powstałe w ten sposób mikroskopijne rysy stają się idealną pożywką dla wilgoci, kurzu oraz ekspansywnego mchu. Agresywna pogoń za natychmiastowym efektem czystości przynosi więc skutek odwrotny do zamierzonego, bezpowrotnie niszcząc strukturę nagrobka.
Co może szkodzić?
Właściwa troska o miejsce spoczynku bliskich nie wymaga skomplikowanego arsenału chemicznego ani radykalnych metod. Kamieniarze i konserwatorzy od lat apelują o powrót do elementarnej prostoty: czystej, ciepłej wody, miękkiej ściereczki z mikrofibry oraz odrobiny szarego mydła lub roztworu sody oczyszczonej o neutralnym odczynie.
W przypadku silniejszych zabrudzeń warto sięgać wyłącznie po specjalistyczne preparaty z atestem do kamienia naturalnego, a po dokładnym umyciu i spłukaniu powierzchni zabezpieczyć ją dedykowanym impregnatem hydrofobowym. Kluczem do sukcesu nie jest jednorazowa, inwazyjna batalia, lecz umiar, systematyczność i delikatność.